Córka Boga (2019)

Gatunkowa płynność to cecha, która na stałe kojarzy mi się z postacią Małgorzaty Szumowskiej. Tym razem reżyserk postanowiła popłynąć na fali popularnych horrorów takich jak Midsommar. W biały dzień (2019) czy Czarownica. Bajka ludowa z Nowej Anglii (2015) i nakręciła feministyczny dramat, mocno umoczony w sosie artystycznego kina grozy.

Córka Boga to wyjątkowo niepokojący, przyprawiający o poczucie dyskomfortu, wgląd w trzewia patriarchalnej rzeczywistości, w której odizolowana od świata zewnętrznego grupa kobiet żyje w cieniu traktowanego z nabożną czcią mężczyzny. Ale jedna z nich, nastoletnia Selah (Raffey Cassidy), zaczyna kwestionować to, co od dziecka przedstawiane było jej jako fakt.

Wcielający się w „pasterza” sekty Michiel Huisman jest eksponowany tutaj jako stereotypowy, budzący grozę przewodnik duchowy, jakich w sumie popkultura widziała setki. Manipuluje on i gra na traumach podwładnych mu kobiet. Jego obecność pochłania całą uwagę wyznawców, co stanowi prostą, acz dosadą analogię do przemocy domowej, zarówno fizycznej, jak i psychicznej.

Jednak u podstaw dzieła Szumowskiej leży wizja nastoletniego buntu przeciw patriarchalnemu społeczeństwu. Dorastanie i konstytuowanie swojej dojrzałej formy to naprawdę ważny okres w życiu każdego z nas. Dlatego też Córkę Boga najlepiej ogląda się przez pierwsze dwa akty.

Dopiero ostatni akt rusza nieco z kopyta i zaczyna odhaczać kolejne, sztampowe dla kina grozy spod znaku sekty klisze. Znajdziemy tutaj więc zarówno krwawe wizje głównej bohaterki, jak i niepokojące obrazy zatopionego we mgle lasu z folkową przyśpiewką w tle. Szumowska co prawda kradnie od najlepszych, ale koniec końców nie dorzuca do tego niczego nowego.

Ogólnie, Córka Boga jest filmem wyjątkowo spokojnym i powolnym. Oprócz paru zagrywek w finale bliżej mu do psychologicznego thrillera niż horroru. Oczywiście oba gatunki mogą ze sobą współistnieć, co nie raz pokazali nam różni twórcy, jednak jak na obraz reklamowany jako kino grozy, faktycznego strachu jest tutaj po prostu za mało.

Naprawdę ciekawe w Córce Boga są jednak wizualne uniesienia odpowiedzialnego za zdjęcia Michała Englerta. Niezależnie od tego, czy kamera łapie właśnie poranne światło przebijające się przez drzewa, czy robactwo żerujące na ciele martwego ptaka, w każdym kadrze zawarte jest dziwne piękno. I nawet jeśli nie sposób nie nazwać tego filmu pretensjonalnym i odtwórczym, Englert i Szumowska wprowadzają detal i teksturę do każdego elementu swojego świata, czyniąc seans naprawdę niezapominanym.

Oskar Dziki

 

Oryginalny tytuł: The Other Lamb
Produkcja: Belgia/Irlandia/USA, 2019
Dystrybucja w Polsce: Netflix
Ocena MGV: 3/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: