Zwolenicy depenalizacji marihuany w Europie dostali właśnie do ręki kolejny argument. UK Drug Policy Commission (UKDPC) opublikowała na początku października raport z sześciu lat badań, w którym wskazuje się wyraźnie, że spożywanie lub palenie konopi nie jest bardziej szkodliwe od hazardu czy jedzenia fast foodów.
Raport dał okazję do kolejnej debaty telewizyjnej na temat konopi. W znanym programie Sunday Morning Live Show, produkowanym przez BBC, wzięli udział dziennikarze: Germaine Greer, Peter Hitchens, James O’Brien, Gary Parker, były doradca rządu brytyjskiego ds. polityki narkotykowej, prof. David Nutt, pracownik odwykowy Gary Parker, jak też Clark French – znany użytkownik marihuany medycznej, cierpiący na stwardnienie rozsiane, który jest także rzecznikiem prasowym NORML. Wszyscy wypowiadali się zdecydowanie po stronie użytkowników konopi.
Podczas programu przeprowadzono ankietę wśród widzów pytając czy konopie powinny zostać zdekryminalizowane. W rezultacie 69% opowiedziało się za dekryminalizacją, a zaledwie 31% przeciwko, co odzwierciedla także wynik innych badań na terenie Wielkiej Brytanii, której rząd w zeszłym roku zdążył już i tak mocno zliberalizowac politykę narkotykową w odpowiedzi na liczne konsultacje naukowe i społeczne.
UKPDC, która została utworzona przez Home Office w 2007, naciska jednak na całkowitą depenalizację używki utrzymując, iż skutki używania konopi mogą być co najwyżej porównane do hazardu i jedzenia junk foodów – stylu życia, który być może jest niezdrowy, ale posiada znikomą szkodliwość społeczną i jest powszechnie akceptowany. Raport A Fresh Approach To Drugs wskazuje także, iż budżet rządu brytyjskiego, przeznaczany każdego roku na walkę z narkotykami, sięga astronomicznej kwoty 3 mld funtów (13,5 mld PLN) nie mając przy tym żadnych racjonalnych podstaw, tak więc powinien zostać jak najszybciej zrewidowany.
Na terytorium Anglii i Walii 160 tys. ludzi rocznie dostaje mandat za palenie bądź posiadania marihuany, co jest prawdziwą udręką dla policji. Brytyjska National Treatment Agency for Substance Misuse twierdzi, że obecnie 2,8 mln obywateli w samej Anglii używa środków zmieniajacych świadomość regularnie, ale zaledwie 300 tys. z nich (około 10%) to heroiniści i jednostki uzależnione od cracku (skrystalizowana kokaina), które powodują pewne problemy. Komisja zaapelowała do brytyjskich polityków o poważne przestudiowanie raportu i zastosowanie się do wskazówek.
Źródło: The Independent / Toke Of The Town


Srodek zmieniajacy swiadomosc…ladnie nazwane…W takim razie telewizja i politycy powinni stac sie nielegalni.
PolubieniePolubienie
Tu sie chyba doskonale zgadzamy 🙂
P.S. na lamach tego magazynu uzywa sie zwrotu „narkotyk” jedynie wobec srodkow, do ktorych znaczenie tego terminu sie odnosi. „narkotikos” oznacza po grecku „znieczulac” lub „otepiac”… w angielskim istnieje rozroznienie na drugs i narcotics, co oddaje zasadnicza roznice pomiedzy dwoma grupami srodkow. w polskim niestety nie, co jak dla mnie, jest wlasnie zrodlem wielu problemow…
PolubieniePolubienie
To prawda innym okresleniem dla apteki w UK jest oprocz Phrarmacies, Drug Store.
PolubieniePolubienie
Jest to oczywiscie norma w calym swiecie anglojezycznym… bo drug to po angielsku takze lekarstwo i srodek przeciwbolowy. Osobiscie zwykle spolszczam slowo drug tworzac z niego „drag”, przyjete zreszta w mowie potocznej…
PolubieniePolubienie
jeżeli rządzić bedzie PO lub PiS u nas nigdy to nie nastąpi nie mowiąc o legalizacji
PolubieniePolubienie
może wreszcie wojna narkotykowa dobiega końca 🙂
PolubieniePolubienie