Dla tych, którzy swoje lata młodości przeżyli w hedonistycznych latach ’90… a przy okazji związani byli z polską kulturą podziemną, obiektami nieustannej fascynacji były ziny punkowe i metalowe, satanistyczne i anarchistyczne, ziny poetyckie i art ziny oraz wszystkie inne twory fantazji rodzimej sceny!

Polska scena zinowa miała wprawdzie swoje korzenie w burzliwych latach ’80, kiedy nadmiar idei sprzeciwu wobec totalitarnego reżimu oraz chęć ich swobodnej dystrybucji, połączone z odkryciem magii xerokopiarki (czy też początkowo maszyny do pisania i sitodruku) dały pole setkom lokalnych broszur, biuletynów etc., ale scena zinowa zaczęła się tak naprawdę gdy to zainteresowanie przelało się z „ideologii wyzwolenia” na ogólny obszar kultury z dużym naciskiem położonym na muzykę – sferę, która do dzisiaj pozostaje jednym z najciekawszych czynników łączących jednostki we wspólne grupy czy subkultury.

Otworzenie się granic w 1989 oznaczało zarówno dla ówczesnych nastolatków, jak i dwudziestoparolatków jedno: duży import kaset, płyt i biografii książkowych z Zachodu, które były tanie i rozchodziły się w zastraszającym tempie. To, że większość z nich była pirackimi wydaniami nikogo w zasadzie nie obchodziło, gdyż naród był wygłodniały kontaktu ze światem i kupował, co popadło… dużo ludzi zarobiło konkretną kasę na tym boomie! Dostępność materii do zajeżdżania mózgu, a także rozwój sceny – szczególnie sceny punkowej i death/black metalowej – sprawiły, że w Polsce pojawiły się na początku lat ’90 ziny ukierunkowane niemal wyłącznie na eksplorację nisz muzycznych.

W tym samym okresie po latach trwałej ondulacji muzyki gitarowej i pedalskiego grania (oczywiście nie mówię o Slayerze) powróciła wreszcie rzeźnia w postaci deathowych napierdalatorów z Obituary, Decide, Morbid Angel, a także grindcore’owych Carcass, Napalm Death, Bolt Thrower. Niedługo później w Skandynawii zaczął się rozwijać black metal, oparty o absurdalne teksty Venom i brzmienie Bathory’ego z kultowymi dzisiaj Mayhem, Dark Funeral czy cyrkowymi odmianami w stylu Immortal. Styl przyjął się w Polsce, gdzie zasiał ferment w Trójmieście i okolicach z takimi kapelami, jak Behemoth czy Sacrilegium (nie będę wymieniał wszystkich kapel black metalowych z początku lat ’90, bo to mija się z celem, można je dopisać w komentarzach).

Ziny szybko przejęły pałeczkę – było ich pewnie około 500 do 1,000 w okresie 1989-1998 – wykwitając nawet w bardzo egzotycznych lokacjach (żeby nikogo nie obrazić, nie wymienię nazw miast), ale do historii przeszło niewiele. Wśród nich była jednak prawdziwa perła, zin o nazwie Infernal Death, robiony w Sosnowcu przez dwóch ziomków: Piotra „Piastola” i Przemka (którzy wspołtworzyli też legendarny band Lord Hitler).

Oprócz masy wartościowej wiedzy na temat samej muzyki, zine zawierał głupawe rysunki satyryczne, plotki, reklamy, tony dowcipu grabarza, opisy zespołów, a także recenzje płyt i koncertów, których stylu próżno dzisiaj szukać w oficjalnej prasie. Możecie się jednak o tym sami przekonać, gdyż zinowi udała się sztuka digitalizacji i na skutek oddolnego swarmingu, jego numery pojawiły się w sieci, co wpisuje się jak dla mnie, w widoczny od jakiegoś czasu renesans zainteresowania polską sceną zinową, która naprawdę jest warta uwagi!

 

Wszystkie numery Infernal Death są do pobrania w formie .pdf na blogu Dorosłe Dzieci! Smacznego!

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s