Obserwatorzy przemysłu filmowego twierdzą, że ilość scen erotycznych w kinie spada z roku na rok i potwierdzają to twardymi danymi

Wysokobudżetowe produkcje zawierają coraz mniej scen erotycznych, wynika z badań filmoznawczych. Seks staje się stopniowo coraz mniej popularny na dużym i małym ekranie od początku nowego stulecia, ale z gwałtownym spadkiem treści erotycznych mamy do czynienia od 2008/2009 r. Co jest tego przyczyną? Badacze udzielają wielu odpowiedzi.

W niedawno opubllikowanej analizie 250 hitów kinowych, które miały swoją premierę od 2000 r., znany badacz przemysłu filmowego, Stephen Follows, konkluduje że ilość scen erotycznych wyraźnie spada. Do 2023 ich ilość zmniejszyła się wg niego o 40%.

Jednocześnie, badacz nie widzi spadku innych „kontrowersyjnych treści” takich jak: konsumpcja alkoholu, narkotyków, przemoc i przeklinanie, co sugeruje że rezygnacja twórców filmowych z pokazywania nagości na ekranie jest selektywna i zamierzona.

Dla większej precyzji swojej analizy, Follows podzielił redukcję treści erotycznych w kinie na dwie podkategorie badawcze: redukcję intensywności scen seksualnych (ilość scen pozostaje bez zmiany, ale są one łagodniejsze) oraz ogólną redukcję ilości scen seksualnych. W praktyce, widać wyraźnie, że chodzi o tę drugą, co oznacza że mamy faktycznie do czynienia z coraz większą liczbą filmów, w których seks w ogóle się nie pojawia!

Trend jest wg badacza obecny we wszystkich gatunkach filmowych, ale widać go przede wszystkim w thrillerach i filmach akcji. Najmniej jest on przy tym obecny w tzw. rom-comach (komediach romantycznych), co jest dosyć oczywiste, gdyż filmy te bez relacji erotyczno-seksualnych pozbawione byłyby swojego głównego atutu.

Spadek ilości scen erotycznych w hitach kinowych od 2000 r. / StephenFollows.com

Na pytanie „dlaczego tak się dzieje?”, badacz udziela wielopoziomowej odpowiedzi.

Po pierwsze, zwraca on uwagę na zmianę gustów widowni, które związane są z przemianą pokoleniową. I tak, „zetki” wykazywać miałyby mniejsze zainteresowanie filmową seksualnością, preferując zupełne porzucenie erotyki lub pokazywanie jej z większą subtelnością, co pozostaje w zgodzie z badaniami aktywności seksualności wśród „zetek”, które rzadko widzą w niej priorytet, mając również wyraźny problem z zawieraniem znajomości poza internetem.

Po drugie, ważna jest wg niego zmiana „norm kulturowych”, związana z działalnością wolnościowych, feministycznych, anty-przemocowych i anty-patriarchalnych ruchów społeczno-politycznych na Zachodzie, zwracających się przeciwko patologiom takim jak ignorowanie braku pozwolenia na kontakt seksualny, czy powierzchowne lub wręcz fałszywe reprezentacje tożsamości płciowej.

A te mają znaczący wpływ na politykę dużych wytwórni filmowych, które z roku na rok obierają coraz badziej umiarkowany kurs, wyraźnie respektowany przez scenarzystów i reżyserów, którzy w realizacji powierzonych im projektów nie mają zwykle większego wyboru.

Po trzecie, coraz większą rolę odgrywają międzynarodowe wpływy z dystrybucji filmowej, bazujące na różnorodności widowni, która reprezentuje element ryzyka. Filmy, które dużo kosztują, ale stają się hitami kasowymi na całym świecie, nie mogą poruszać kwestii obyczajowo-lajfstajlowych, gdyż te są głównymi żródłami kontrowersji, a więc łatwo mogą się stać obiektem działań lokalnej cenzury.

A ta swoją działalnością może łatwo podciąć ich zasięg, a tym samym ograniczyć wpływy kasowe, które przy kosmicznych kosztach niektórych produkcji, mogą wywołać kryzys finansowy stojącej za nimi wytwórni.

Po czwarte, z roku na rok wzrasta również rola streamingu, który oferuje o wiele bardziej spersonalizowane doświadczenie, a tym samym pozwala widzom wybierać dokładnie to, na co mają ochotę. Erotyka staje się więc coraz bardziej tematem odważniejszych, ale znacznie bardziej niszowych produkcji o ograniczonej dystrybucji, które apelują do dojrzałych fanów wyraźnie preferujących „treści dla dorosłych” ponad „treści dla dzieci” (związane z podstawową dla masowego kina kategorią PG-13).

Po piąte, eliminacja erotyzmu może wg badacza odzwierciedlać rezygnację z oglądania staroświeckich reprezentacji seksualnych utożsamianych z dominacją „męskiej perspektywy”, która uprzedmiatawia kobiety i wszelkie osoby nieheteronormatywne. Z racji tego, twórcy filmowi próbują ukazywać seksualność w sposób bardziej autentyczny i zniuansowany, a w niektórych przypadkach w ogóle z niej rezygnują, żeby uniknąć przypadkowych kontrowersji.

Po szóste, seks w dużych produkcjach musi coraz bardziej konkurować z wszechobecną pornografią w sieci, która nie musi respektować cenzury i norm dystrybucji kinowej. Każdy może więc kilkoma kliknięciami wybrać interesujące go treści pornograficzne bez potrzeby przebijania się przez długą i skomplikowaną narrację filmową, która w zgodzie z regułą sprzężenia zwrotnego, staje się coraz bardziej aseksualna.

Po siódme, pewną rolę gra również działalność koordynatorów intymności. Przemysł filmowy został wszakże zmuszony w ostatnich latach przez zachodnie społeczeństwo do ukrócenia aktów mobbingu, natarczywości seksualnej i gwałtów na planie, jak też poza nim. Obecność osób dbających o odpowiednie standardy zachowania przy produkcji filmów wymusiło na twórcach ograniczenie ilości „niepotrzebnych” scen seksualnych, redukując je do „niezbędnego minimum”.

Conradino Beb

Źródło: StephenFollows

4 komentarze

  1. Świetny artykuł. Byłem zachwycony, że wyszukałem ten artykuł. Wielu osobom wydaje się, że posiadają odpowiednią wiedzę na ten temat, ale często tak nie jest. Stąd też moje ogromne zaskoczenie. Muszę podziękować za Twoją pracę. Będę polecał to miejsce i regularnie wpadał, by zobaczyć nowe artykuły.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Conradino Beb Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.