Douglas Rushkoff

Conradino Beb: Jesteś raczej zajętym człowiekiem – nie mówię przy tym tylko o tym, co aktualnie robisz. Wciąż publikujesz nowe książki i komiksy, piszesz eseje do wielu gazet i magazynów, występujesz w TV i radiu, jesteś doradcą ONZ w Komisji ds. Kultury Światowej, bierzesz udział w konferencjach, jesteś konsultantem w filmach dokumentalnych tj. Maybe Logic czy The Merchants of Cool, udzielasz nawet kursów internetowych (może ;P), które mają na celu poszerzanie ludzkich perspektyw i świadomości otaczającego świata. Moje pytanie dotyczy tego, w jaki sposób znajdujesz czas na to wszystko, czy udaje ci się wobec tego w ogóle sypiać? 😉

Douglas Rushkof: Jak możesz stwierdzić po samym czasie, który zajęło mi udzielenie odpowiedzi na twoje pytania, mam z tym prawdziwy problem. Mogę napisać tonę tekstu w jeden dzień – nie mam problemu z pracą nad kilkoma rzeczami jednocześnie. Staję jednak przed ograniczeniem liczby kontaktów, które mogę mieć z innymi ludźmi codziennie poprzez media (kanały komunikacji).

Budzę się każdego dnia z około 400 listami elektronicznymi od prawdziwych ludzi. Odpowiadanie na nie może więc zgrabnie pochłonąć cały dzień. Kiedyś byłem w stanie skończyć wszystkie e-maile pomiędzy 6-10 rano, lecz teraz mam dziecko, które potrzebuje ode mnie większości z tego czasu, a uczę jeszcze na Uniwersytecie Nowego Jorku. To jest dla mnie najcięższe.

Odchodzę od nauczania, głównie po to, żeby mieć czas odpowiadać na e-maile. Tak naprawdę to gra liczbowa. Nauczanie daje mi kontakt z 30 osobami w kursie semestralnym, podczas gdy e-mail daje mi dostęp do o wiele większego audytorium. Nie jest to tak intymne czy intensywne, jak zajęcia, ale jest trochę bardziej demokratyczne. Mam nadzieję, że będę miał czas na prowadzenie jednego cyklu zajęć rocznie.

Mogę także zacząć odchodzić od bycia tak dostępnym publicznie. Nie znam nikogo innego, kto jest tak otwarty, jak ja i zaczynam się z tego powodu czuć bardziej jak głupiec, niż jak bohater. Mam na myśli to, że wiele z e-maili, które przysyłają mi ludzie dotyczą pytań, na które odpowiedzi mogliby bez problemu znaleźć wklepując słowo do wyszukiwarki na mojej stronie. Pytania w stylu: „czym jest twoja książka Media Virus” czy „napisałeś jakieś książki na temat mediów?”. To niezbyt uczciwe, nakłaniać człowieka żeby długo pracował odpowiadając na pytanie, skoro odpoweidź możesz znaleźć sam. Czasami podaję po prostu ludziom termin, który mają wklepać do Google’a, aby sami znaleźli odpowiedź. Tak więc odpowiadając na twoje pytanie – szukanie mojego czasu, to walka o niego.

Conradino Beb: Zostałeś nagrodzony dwoma prestiżowymi nagrodami. Są to nagroda im. Neala Postmana za Osiągnięcia w Publicznej Działalności Intelektualnej oraz nagroda im. Marshalla McLuhana (jesteś często traktowany jako jego następca) za najlepszą książkę o mediach (Coercion: Why We Listen To What „They” Say – nie wydana w Polsce, jak i reszta twoich książek). Jesteś prawdziwą, mentalną bombą na scenie nauk społecznych i nauk o mediach. Praca z najróżniejszymi jednostkami i instytucjami jest twoim zawodem. Surfujesz swobodnie zarówno przez kulturę młodzieżową, jak też programy biznesowe i konsultingowe. To przypomina mi nieco rolę cybernetycznego Hermesa, którą mógłbyś odgrywać w tym całym zamieszaniu. Nie czujesz się tak przypadkiem?

Douglas Rushkoff: Hermes to wspaniały model, ponieważ porusza się szybko. Jest też trudny do złapania. Sądzę jednak, że w moim przypadku, to już nie Hermes, ale ktoś nieco bardziej wyciszony, statyczny. Może nie tyle przypominający Ganeshę, co nieco bardziej wyważony. Więcej spędzam czasu w domu, więcej myślę. To wspaniałe móc tyle podróżować, przez tyle różnych światów. Przywódcy religijni i ludzie biznesu są naprawdę fascynującymi typami, ale znudziłem się już tymi obserwacjami i chciałbym wykazać nieco więcej rzeczywistego zaangażowania.

Ale faktycznie, przedmiotem gry jest pamięć o tym, że to jedynie gra. To prowadzenie gry w tych światach, ale bez bycia zobligowanym, by brać je na serio. Mam na myśli to, że niektórzy zdeklarowani marksiści zaczynają się martwić, jeśli słyszą, że zrobiłem pogawędkę dla, powiedzmy Microsoftu. Ale co jest złego w robieniu pogawędki w biurze Microsoftu? Świetnie się bawiłem, powiedziałem kilka wrednych i prowokacyjnych rzeczy na temat ich praktyk (po co instalować programy z Wizardem, jeśli nie chcą zamaskować technologii) oraz nauczyłem się dużo na temat tego, w jaki sposób ci ludzie myślą. Posiadam jednak niesprawiedliwą przewagę, ponieważ niczym nie ryzykuję. Płacą mi za to, żebym mówił, a najgorszą rzeczą, która może mi się przytrafić jest to, że nie zaproszą mnie ponownie. I tak to jednak robią, bo miło spędzają ze mną czas i wiedzą, że wychodzę im naprzeciw.

Conradino Beb: Poprzez przybliżanie rozwijającej się cyberkultury umysłom ludzi, którzy nie zawsze rozumieją tą nową, kłączowatą formację informacji, koniec końców zwiększasz zainteresowanie własną osobą. Prawie każdy jest zainteresowany twoimi teoriami, od młodego hackera do CEO wielkiego, międzynarodowego koncernu. Wydajesz się posiadać magiczną moc wzajemnego wiązania chaotycznie przemieszanych faktów, myśli, informacji i produkowania z tego pełnego rozwiązania na wiele ważnych problemów. O ile wiem lub też pozostaję zdezinformowany, powinno cię to uszczęśliwiać, ale zawsze znajdą się z drugiej strony przeciwnicy, którzy tylko czekają, żeby wbić ci nóż w plecy. Informacja to broń. Moc to energia, która przyciąga chaos. Co możesz powiedzieć na temat swoich osobistych doświadczeń z efektami twojej pracy?

Douglas Rushkoff: Tak – są na tym świecie podli i smutni ludzie. Byłem wśród pierwszych jednostek, które zdobyły się na twórczą konkluzję na temat niektórych z tych nowych technologii i spraw dotyczących mediów, tak więc wielu innych ludzi na tej scenie mnie odrzuciło. Oczywiście, stali się oni menadżerami w branży internetowej – prawdziwymi sprzedawczykami w najgorszym sensie tego słowa – a wtedy uznali mnie za marksistowskiego anty kapitalistę.

Tak więc zazwyczaj ma to więcej wspólnego z ich problemami, niż z czymś, co faktycznie robię czy mówię. Donna Harraway mówi dużo na ten temat w swoim eseju Cyborg.1 W końcu zdobywamy umiejętność doświadczania rzeczy z wielu perspektyw. To wysadza Hegla i Marksa z siodła. Opór nie jest czysto daremny; upoważnia nas do konfliktu. Nie jestem także jakimś bogatym libertarianinem. Po prostu widzę zysk w byciu zdolnym do poruszania się bez wysiłku poprzez różne konstrukty rzeczywistości oceniając je raczej od wewnątrz, niż z zewnątrz.

Nie oznacza to, że wszystkie tunele rzeczywistości są jednakowo ważne. Nie są. Lub przynajmniej nie wszystkie są jednakowo użytecznymi do zastosowania perspektywami. Ale żadna z nich nie jest także absolutna. A to jest równie zastraszające dla tzw. progresywistów, jak też dla fundamentalistów.

Conradino Beb: Współczesna cyberkultura jest mieszanką cyfrowej informacji (lub też nawet jej przeładowania), środków psychedelicznych, hipnotycznej muzyki i smaku ryzyka (być może nawet nieuświadomionego pragnienia transgresji). Byłeś jednym z pierwszych, który wyeksplikował ten fakt, ale przed tobą było trochę wczesnych pionierów, silnie powiązanych z kontrkulturą, tj. Aleister Crowley, Marshall McLuhan, Ken Kesey, Timothy Leary, Genesis P-Orridge, Terence McKenna, Robert Anton Wilson, którzy odkryli nowe idee i techniki, służące surfowaniu po falach chaosu. Byłeś przyjacielem przynajmniej trójki z tej listy (grałeś nawet w Psychic TV :D). Co możesz powiedzieć na temat wpływu, jaki wywarli oni na twój umysł?

Douglas Rushkoff: Hmm, nie sądzę, żebyśmy mówili tu o „współczesnej” cyberkulturze, a raczej o wczesnej cyberkulturze. Jak każde nowe terytorium, zostało ono odkryte przez odważnych ludzi z umiejętnością wchodzenia w raczej halucynogenne przeżycia. Tak naprawdę, to Stewart Brand połączył ludzi od zaawansowanych technologii z ludźmi, zajmującymi się ludzkim potencjałem, we wczesnych latach ’80. On był tym, wraz z Whole Earth Review, który wyłożył większości, że te maszyny są zupełnie w porządku i że mogą być użyteczne przy odkrywaniu wielu wymiarów.

Jeśli chodzi o listę myślicieli powyżej, w jasny sposób znajdują się oni szeroko poza marginesami rzeczy cyber-. To, co mają wspólnego, to wiara – lub przynajmniej silne przekonanie – że człowiek jest w stanie uczestniczyć w projektowaniu swojej rzeczywistości. (Musiałbyś dodać jeszcze Bucky’ego Fullera do tej listy). Tak więc wszyscy oni mieli na mnie wielki wpływ – zarówno jako ludzie, których czytałem, czy też ludzie, z którymi musiałem się zaprzyjaźnić. Ci, z którymi miałem okazję przebywać, nie wpadli po prostu w pułapkę fundamentalizmu. Czasem pojawia się odczucie, że jeśli nie miałeś właściwego przeżycia psychedelicznego, nie uda ci się przecisnąć przez wąskie gardło pod koniec tej historii. A to bzdura. Jeśli nauczyłem się czegoś, to jedynie tego, że dzieje się tylko jedno – teraz. Albo wszystkim się to uda, albo nie uda się to nikomu z nas.

Conradino Beb: Jako osoba, która wciąż ma pewną podbudowę polityczną (powiedzmy to w sensie sytuacjonistycznym), okupujesz swoją pozycję na polu walki o umysł. Odkrywając, dekonstruując, podkreślając fakty procesy, często starasz się zaprezentować czystą wizję nieczystego świata. Z techno utopisty stałeś się techno realistą. Jest to oczywiście część twojej osobistej, duchowej i mentalnej ewolucji. Napotkałeś jednak silny opór ze strony twoich wrogów (Wired, New York Times, Mark Dery i Richard Barbrook) na tej drodze w przeszłości. Co możesz powiedzieć na temat swoich własnych, względnych wizji rzeczy, które robisz?

Douglas Rushkoff: Zabawne, że jednym tchem wymieniłeś zarówno przedstawicieli modelu libertariańskiego (Wired, New York Times), jak i zdeterminowanych lewaków (Barbrook, Dery) jako moich głównych krytyków. Kocham fakt, że każda strona była przekonana o tym, iż wszedłem do obozu nieprzyjaciela.

Sądzę, że to co trzyma linię mojej narracji razem, to moja szczera wiara w to, iż większość z rzeczy, w które staramy się wierzyć – od Boga, po dolara – są konstrukcjami społecznymi. A to jest ostatnia rzecz, którą człowiek biznesu czy ksiądz chce usłyszeć. Jestem także skłonny zaangażować się razem z tymi ludźmi w tą sprawę, co jest ostatnią rzeczą, którą zdeklarowany lewak chciałby widzieć w działaniu.

Zdekonstruowałem „rewolucyjny model” sam w sobie pokazując w jaki sposób jest to tylko kolejna arystotelesowska narracja z majaczącą w oddali nagrodą na samym końcu. Komuniści biorą tą dekonstrukcję za pewien rodzaj amoralności, podczas gdy nie ma ona z nią nic wspólnego. To tylko wezwanie do znalezienia bardziej realnego, nowo wyłaniającego się, fascynującego powodu niż cnotliwość, żeby uczynić świat lepszym miejscem do życia. Jednak w ciągu ostatnich dziesięciu lat, większość z moich krytyków stała się moimi przyjaciółmi. W końcu mnie poznali lub zarabiają teraz o wiele więcej pieniędzy niż ja, tak więc nie czują się zagrożeni.

Conradino Beb: Media aktualnie integrują swoje oblicza. Około dziesięciu lat temu myśleliśmy, że Internet zastąpi TV, ale nic takiego się nie stało. Zamiast tego korporacje medialne użyły tego nowego medium aby zduplikować swój przekaz i wzmocnić swój głos. Indymedia2 na przykład wciąż starają się stworzyć alternatywę, ale ich polska gałąź nie jest w tej chwili zbyt satysfakcjonująca. Oprócz tego, sądzę że sieci niehierarchiczne mają tyle samo zalet, co i wad. Czy widzisz jakąś drogę pozytywnego rozwiązania tego problemu?

Douglas Rushkoff: Najbardziej pozytywne podejście, jakie mogę zaproponować mówi, że „oni” przejmą w końcu interaktywne media, ale wtedy „my” możemy przejąć kontrolę nad prawdziwym światem. Piękno mylenia mapy z terytorium jest takie, że twórcy map (te korporacje) są także bardzo podatne na ten problem. Są one nawet bardziej zależne od mapy w kwestii przetrwania. Tak więc mam nadzieję, że jeśli przestrzeń interaktywna naprawdę stanie się tak korporacyjna i nudna, jak tylko może być, ci z nas którzy chcą się zaangażować w prawdziwie zabawne i znaczące doświadczenia, będą mogli z powrotem zdobyć fizyczną rzeczywistość.

Conradino Beb: W swoich książkach doszedłeś do wniosku, że cyberkultura nie jest w istocie żadnym silnym organizmem. Jest ona permanentnie trawiona przez komercyjne wirusy. Te komercyjne memy są produktami wyspecjalizowanych grup ludzi, którzy pracuję często za dużą gotówkę. Jeśli znajdują nowy sposób, aby otworzyć i infiltrować twój umysł, na pewno tego spróbują. Oczywiście, potężną tarczą, która jest zawsze w naszych rękach, jest uwaga (ten stary przekaz z ZEN :D). Ale co stanie się jeśli ją stracimy lub nie będziemy już dłużej zainteresowani naszą ochroną? Czy to oznacza “koniec”?

Douglas Rushkoff: Niekoniecznie oznacza to koniec. Opór nie zawsze jest najlepszą strategią na podbój. Czasem możesz osłabnąć i też dużo zrobić. Ale sądzę, że przestrzeń mediów może się okazać o wiele bardziej odporna na te infekcje, niż sądzisz. Kiedy napisałem Coercion: Why?, był to wciąż rok 1998 czy 99, zanim nastąpił krach internetowy, kiedy wszyscy moi najlepsi znajomi rzucili swoje pisarskie czy kreatywne zajęcia, aby stać się pracownikami sieciowym. Wszyscy myśleli, że będą milionerami. Tak więc wyglądało to dla mnie dość mrocznie. Rzeczy online mają się teraz o wiele lepiej niż wtedy. Inną rzeczą, o której musisz pamiętać, jest to, że ludzie w końcu zaczynają naprawdę mieć z tego powodu mdłości. Oglądamy teraz mniej TV niż kiedyś i jesteśmy skłonni płacić za dobrą telewizję. Ten koniec sponsorowanych mediów wróży dobrze jakości tego, co jest nadawane.

Conradino Beb: Nasza światowa rzeczywistość społeczna – szczególnie zaś polityczne sygnały z Stanów Zjednoczonych po 11/IX/2001 – nie inspirują mnie większym optymizmem i entuzjazmem. Silnie podsycany dyskurs wojny i selekcji niektórych grup ludzi jest raczej nieprzyjemny. Zacieśnianie granic, rozwój więziennictwa, wynajdywanie nowych designer drugs,3 korupcja, cenzura mediów (w Polsce rzecz bardzo aktualna), wydaje się być dark punkową wizją rodem z Neuromancera lub Mad Maxa. Z jakim zakrętem historii mamy obecnie problem?

Douglas Rushkoff: Sądzę, że świat aktualnie martwi fakt, iż Stany Zjednoczone zawiodły. To był szczyt góry, zwanej „wolnym światem” i ostateczny eksperyment demokratyczny, który po prostu nie wyszedł właściwie. Okazuje się, że demokracja w końcu oddaje pole manewru marketingowi i że wyborcy nie mają żadnej prawdziwej władzy w tym systemie. Obraca się to w rodzaj faszyzmu (co Mussolini nazywał „korporacjonizmem”), któremu demokracja miała właśnie zapobiegać. To zaś kłuje w oko nawet tych (a może zwłaszcza tych), którzy nienawidzą Ameryki. Będzie to jednak dobra rzecz dla Ameryki – doświadczyć siebie w upadku. To właśnie prowadzi ludzi i narody do skupienia się „utrzymaniu”, a nie na „wzroście”. Nie chodzi o wygrywanie gry, a raczej o granie dalej.

Conradino Beb: Czy czujesz czasem, że informacja posiada prawdziwą moc transformacji świata, że jest to sposób na ekspresję ludzkiej kondycji – lub też, że jest to tylko ekstensja ekspresji: nieużyteczna, plotkarska część naszego umysłu, która nic koniec końców nie zmieni, ale zapcha nas tonami spamu z Nigerii? Czy chaos naprawdę jest piękny?

Douglas Rushkoff: Pewnie, chaos jest piękny, ponieważ nie jest to tak naprawdę nieporządek. Chaos jest wyłaniającym się porządkiem – samą naturą. Ludzie przekonują się do idei, że Bóg mógł nie stworzyć nieba i piekła, a zamiast tego może być produktem ubocznym – wyłaniającą się rzeczywistością. I to jest w porządku. Nie znaczy to, że wszechświat jest bez znaczenia, ale raczej że znaczenie pojawia się z czasem.

Conradino Beb: Kilka dni temu wpadłem na pomysł, że cyberpunk oprócz swojego mrocznego oblicza i futurologicznego mitu, jest tak naprawdę bardzo romantycznym konceptem, który może być łatwo sprzęgnięty z radykalnym afrykanizmem 😀 to jest takie ogólne pytanie o możliwości postmodernistycznego spojrzenia na rzeczywistość. Czy jest to jedynie dobry sposób na nudę poprzez zabawianie się popularnymi/dziwnymi ideami czy też poważna droga używania swojego sprytu wobec rozsądku (z jakiegokolwiek powodu)?

Douglas Rushkoff: Postmodernizm to prawdziwa zabawa, ale ostatecznie jest on tylko młodociany. To wspaniała zabawa rozbierać rzeczy na części; pomaga to przywracać sens władzy nad obrazami i ideami, kształtującymi nasz świat. Ale dorosłość oznacza tworzenie; płodzenie swoich własnych dzieci. Łączenie rzeczy razem, rozpoznawanie wzorów, odnajdywanie znaczenia i budowanie połączeń.

Conradino Beb: Nad czym obecnie pracujesz?

Douglas Rushkoff: Głównie nad nową serią komiksową z DC/Vertigo, nazywającą się Testament. To opowieść o cyberpunkowej rewolucji w pobliskiej przyszłości, która okazuje się być bardzo blisko powiązana z mitami biblijnymi. Dla mnie jest to sposób dzielenia się siłą mitycznej struktury Biblii z ludźmi, którzy mogą przypuszczać, że jest to religia.

Conradino Beb: Czy odwiedzisz w przyszłości Polskę (wiem, że to bardzo daleko)?

Douglas Rushkoff: Jeśli okoliczności będą odpowiednie. Mam teraz kolejne dziecko, córkę i nie mogę podróżować tak dużo i tak daleko, jak kiedyś. Przynajmniej nie przez następny rok lub coś koło tego. Ale byłoby fajnie poznać ciebie i twoich czytelników.

 

Przypisy:

1. Donna Haraway, A Cyborg Manifesto: Science, Technology, and Socialist-Feminism in the Late Twentieth Century, [w:] Simians, Cyborgs and Women: The Reinvention of Nature, Routledge, New York 1991, str. 149-181.
2. INDYMEDIA Polska
3. Wg. Webster’s Dictionary: nieznacznie zmienione chemicznie środki naturalne, które otrzymują tym samym lekko zmodyfikowane działanie.

 

Źródło: Kwartalnik Fo:Pa, nr VIII, lipiec 2006. (jako Konrad Szlendak)

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s