ty_segall_twins

Współczesne kapele/projekty garage punkowe mają w zasadzie dwie opcje grania: totalny skok w przeszłość z vintage’owym sprzętem, rejestracją materiału na taśmie i old schoolowym, analogowym masteringiem albo wzięcie tego co najlepsze z klasycznych płyt The Seeds, The Music Machine, The Sonics i dokonanie kreatywnej, eklektycznej reinterpretacji. W praktyce większość decyduje się na to drugie, gdyż kopiowanie oryginału bez pełnego zaangażowania w proces pozostaje jedynie marzeniem! Nowa płyta solowa pana Ty Segalla to bardzo miła próba przefiltrowania rocka garażowego przez cały szereg inspiracji, od grunge’u, przez noise rock aż po klasyczny punk rock w stylu The Ramones.

Materiał został porządnie nagrany, dobrze kopie w łeb i w zasadzie nie nudzi! Twins nie zawiera wkurwiajacych wypełniaczy, którymi koledzy z Thee Oh Sees okrasili swój nowy album, a całość jest utrzymana w luźnym, garażowym tonie bez romantycznego pitolenia. A nieprzypadkowo wspominam o Thee Oh Sees, gdyż wokalistka zespołu Brigid Dawson udziela się w kawałku The Hill, który brzmi niczym sfuzzowana kolęda w stylu Sons Of Adam (klasycy kalifornijskiego garażu). Moim osobistym faworytem pozostaje jednak fantastyczny rocker You’re The Doctor z wyraźnymi naleciałościami The Ramones (te melodyjne chórki), ale odświeżający teksaską rąbaninę spod znaku Zakary Thaks w noisowo-psychedelicznej oprawie. Kawałek ma zaledwie dwie minuty, a więc przyjmuje klasyczną formę strony singla siedmiocalowego, ale dla mnie rządzi!!!

Generalnie, podoba mi się to, że Ty Segall rzadko odchodzi na Twins od formuły krótkich, brzęczących przesterem numerów. Czasem szybszych, czasem wolniejszych, jak np. Ghost, gdzie brud został miło podkręcony, a brzmienie gitar i nucenie może kojarzyć się z The Pixies (kolejna z wielkich kapel zafascynowana brzmieniem teksaskiego rocka garażowo-psychedelicznego), ale ogólnie trzymających poziom. They Told Me To jest kolejnym przykładem tej samej koncepcji z dobrze przesterowanym vibratem i hałaśliwymi riffami. I choć trzeba przyznać, że płyta pod koniec robi się mniej ciekawa – Love Fuzz, Who Are You i Gold On The Shore są numerami nieco za bardzo wyklepanymi w stronę indie, jak na mój gust – to piękny Handglams wciąż wstrząsa kręgosłupem.

2012 nie jest niestety znaczącym rokiem dla sceny garażowej, gdyż poprzednie lata przyniosły więcej ponadprzeciętnych albumów, ale wciąż da się znaleźć kilka fajnych płyt, do których z pewnością dodałbym Twins. Nowy materiał Ty Segalla nie jest genialny i bez żadnych wątpliwości nie jest najlepszą płytą zespołu – a trzeba przyznać, że chłopak nagrał ich już trochę – ale w morzu gówna tworzy pewną wypustkę. Jeśli chcecie sprawdzić, w jaką stronę podąża dzisiaj kalifornijska scena garage revival, Twins będzie dobrym papierkiem lakmusowym. Większość numerów niestety pójdzie w las po kilkakrotnym wysłuchaniu, ale dwie-trzy kompozycje mają szansę na stanie się podziemnymi przebojami.

Conradino Beb

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.