Zwiększona liczba detali HDTV może zmniejszyć naszą przyjemność oglądania.

Jak większość Amerykanów, ja także chciałem własnego odbiornika HDTV. A kto by nie chciał? W społeczeństwie, w którym większe jest lepsze, a widzieć to uwierzyć, 42 cale plazmy o wysokiej rozdzielczości powinny być wszystkim, czego każdy z nas potrzebuje, aby odnaleźć w świecie sens siedząc w bezpiecznym zaciszu swojego pokoju.

Zaprawdę, HD jest zupełnie nowym doświadczeniem oglądania. Wreszcie możemy dostrzec kilkudniowy zarost na policzku gracza baseballowego. To poziom rzeczywistości i bliskości, którego nie możemy nawet otrzymać udając się na mecz: pot, pory w skórze, naprężona szczęka. Wszystko zaś z tego powodu, że HDTV nie jest tylko lepszym kineskopem, ale zupełnie nowym medium.

Z rozdzielczością dochodzącą do 1.920 X 1.080 pikseli (w porównaniu z telewizyjnymi 400 liniami horyzontalnymi), paletą kolorów pomnożoną przez dwa i współczynnikiem kształtu obrazu, który może pokryć moje całe pole widzenia zamiast zaledwie małego wycinka, duża wyrazistość zmienia odbiornik telewizyjny z migającego pudła w ostrą, jak brzytwa, hiperrzeczywistość.

W momencie, kiedy spróbujemy, większość z nas już nigdy się nie odwróci. Mimo, że odbiorniki HDTV mogą kosztować tyle, co używany samochód, w tym roku przebiją swoją sprzedażą swoich poprzedników o 89%, dolar za dolarem. Ale co to oznacza dla telewizji, samego medium? Czy wyraźniejsze znaczy zawsze lepsze? Na pewno oznacza inne.

Faktycznie, jak twierdzą neurofizjologowie, HDTV oferuje więcej informacji niż mózg jest w stanie przetworzyć, co pozwala nam na skanowanie w poszukiwaniu zmian w sposób, którego używamy przetwarzając pole wizualne w prawdziwym życiu. Tak więc nie wyciągamy już wniosków na podstawie niezależnej lampy błyskowej; wychwytujemy istotne szczegóły jak gdybyśmy konfrontowali się z prawdziwym światem.

Pierwszym programem, który obejrzałem z wyrazistością HD, był serial Rodzina Soprano, który reprezentuje wszystko, czego przyzwyczailiśmy się żądać od dramatu: wiarygodny, wulgarny język, autentyczne lokalizacje i co najważniejsze, „twardoziarnisty realizm”. Ale oglądając moich ulubionych gangsterów zarzynających się nawzajem na ekranie HDTV, nie czułem się już tak samo.

Mogłem dostrzec rozchodzące się szwy na garniturach, plamy na okularach słonecznych oraz zmarszczki na siedzeniach samochodów. Czułem się jak naukowiec obserwujący ludzi pod mikroskopem. Ci fikcyjni gangsterzy wyglądali, jak prawdziwi ludzie, zdolni do strachu, gniewu i sadyzmu. Tony Soprano nie był już dłużej wcieleniem everymana, ale socjopatą. Ekran nie był symbolicznym lustrem mojego własnego życia; był szczegółowym portretem brutalnego świata, do którego nie należałem i w którym nie chciałem przebywać.

Nie jest niespodzianką, że świadkowie wieku opanowanego przez technologię, pragną czystszych obrazów we wszystkich mediach. Ten trend zaczął się, kiedy mikroskopy odsłoniły, że „nastroje” powodujące choroby są w istocie mikrobami, a teleskopy zdekonstruowały konstelacje astrologiczne, aby ujawnić astronomiczne galaktyki. Ale co się dzieje, kiedy wnosimy do światów, które najlepiej powinno się zostawić w sferze mitu, technologie wysokiej rozdzielczości?

Tendencja, aby stosować naukową dokładność obserwacji do literatury, a nawet religii, może ostatecznie odebrać im ich największą moc. Wygenerowany przez komputer obraz Jezusa, krwawiącego z każdej rany w Pasji Mela Gibsona zamienił uniwersalną ewangelię w dosłowną opowieść o okaleczeniu i śmierci pewnego człowieka.

Podczas gdy takie realistyczne symulacje mogą się okazać cenne jako kurs video dla sanitariuszy pogotowia, ich zastosowanie do całego spektrum ludzkich narracji, może być symptomem postępującej dewaluacji wszystkiego, czego nasze społeczeństwo nie jest w stanie zrozumieć na dosłownym poziomie.

To ten sam trend, który zastępuje fikcyjną telewizję programowaniem „rzeczywistości”, międzywyznaniowy dialog nietolerancyjnym fundamentalizmem, dobroduszny patriotyzm natarczywym patriotyzmem. Nie ma symboli, a jedynie prawdziwe obiekty.

Teoretyk mediów, Marshall McLuhan zawsze postrzegał rolę telewizji jako sposób na tworzenie z nas „zimniejszych” ludzi. Jej niska rozdzielczość wymagała od swoich odbiorców aktywnej interpretacji. Oglądaliśmy, ale byliśmy także świadomi samych siebie oglądających i zdolni do angażowania się na naszych własnych warunkach.

W momencie, kiedy telewizja osiąga wysoką rozdzielczość, staje się tym, co McLuhan określił „gorącym medium”: zniewalającym nas, podsycającym nasze emocje i oferującym mniej miejsca na interpretację. „Zimne media” są lepsze do edukowania ludzi. „Gorące” są lepsze do wywoływania w nich złości do tego stopnia, że chcą wywoływać wojny.

Z tego powodu postrzegam gatunek HDTV jako jeszcze mniej inteligentną, mniej naukową kulturę niż ta z którą mieliśmy dotąd do czynienia. Podczas gdy skomplikowane technologie, takie jak ta, pozwalają nam ujrzeć naturę, zobaczyć gwiazdy, a nawet śledzić wiadomości z jeszcze większą łatwością, nie powinniśmy pozwolić na pozbawienie nas dostępu do ikon, metafor, za pomocą których opisywaliśmy elementy naszego życia, które są mniej namacalne i bardziej alegoryczne, są w mniejszym stopniu rzeczywistością, a bardziej modelem. Wszakże bez zdolności do tworzenia modeli, nie mamy do czynienia z żadną nauką.

Douglas Rushkoff

 

(tłum. Conradino Beb)

 

Źródło: Peer Review, Discover Magazine, Vol. 27, No. 10, Październik 2006.

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s