Współcześni widzowie mogą znać historię opowiedzianą w filmie dzięki wersji Tony’ego Scotta pod polskim tytułem Metro strachu (2009). Chociaż lubię większość filmów Scotta to ten film mnie ogromnie rozczarował. Znacznie bardziej podobał mi się pierwowzór, zrealizowany przez Josepha Sargenta w latach 70-tych. Powieść Johna Godeya z 1973 roku była ekranizowana trzykrotnie (w 1974, 1998 i 2009) i na jej podstawie udało się ekipie Sargenta stworzyć udany, trzymający w napięciu thriller sensacyjny, w ciekawy sposób podejmujący absurdalny temat uprowadzenia pociągu dla okupu.

Czterech uzbrojonych przestępców o enigmatycznych pseudonimach: Blue, Green, Grey i Brown, porywa pociąg metra, bierze 18 zakładników i żąda $1 mln od władz Nowego Jorku. Rozpoczyna się wyścig z czasem, ponieważ na zapłacenie okupu władze mają tylko godzinę. Sytuację stara się opanować porucznik policji Zachary Garber. Nie obejdzie się bez komplikacji. Pojawiają się trzy podstawowe pytania: czy uda się dotrzeć z pieniędzmi na czas? Czy obejdzie się bez ofiar? I w jaki sposób bandyci zamierzają uciec z podziemnej kolejki?

Grany przez Waltera Matthau policjant nie wygląda przy tym na superbohatera, który byłby w stanie przechytrzyć przestępców, ale raczej na zmęczonego życiem i pracą emeryta, który wolałby siedzieć w domu lub w barze, a nie uganiać się za bandytami. Okazuje się jednak człowiekiem opanowanym, rozważnym i przezornym – stara się zachować zimną krew i znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji. Napięcie jest wynikiem zagadkowego charakteru porucznika, nie wiemy w jaki sposób ten niepozorny gliniarz pokona czterech terrorystów. Zakończenie także nie powinno rozczarować widzów (szczególnie ostatnia scena jest bardzo przewrotna i nietypowa jak na film sensacyjny).

Przestępcy są zdesperowani i szaleni. Już sam pomysł porwania pociągu nie najlepiej świadczy o ich stanie zdrowia psychicznego. Nie są jednak bez szans – mają solidnie przygotowany plan działania, który krok po kroku realizują. Ich przywódca, w którego wcielił się Robert Shaw, to człowiek przekonany o tym, że stanowcze i konsekwentne trzymanie się planu może pomóc im zdobyć dużą sumę pieniędzy i uniknąć złapania przez policję. Dlatego nie daje się on wciągnąć w grę z negocjującym policjantem – nie chce dać więcej czasu na dostarczenie pieniędzy, tylko z zegarkiem w ręku pilnuje, by po ustalonym czasie albo odebrać pieniądze, albo zabić zakładnika.

Oprócz tego musi jeszcze pilnować swoich współpracowników, by przez ich nieostrożność nie wpaść w ręce policji. Jeden ze wspólników, grany przez Hectora Elizondo to były gangster, narwaniec, człowiek porywczy, czekający tylko na moment, by komuś przyłożyć, albo kogoś zastrzelić. Drugi z pomocników, którego zagrał Martin Balsam, to zaś maszynista, który z powodu zwolnienia z pracy i braku pieniędzy zdecydował się na tę akcję.

Reżyser filmu Joseph Sargent i autor scenariusza Peter Stone nie próbowali na siłę zaskakiwać widzów, ale udało im się stworzyć kilka scen, które trzymają w niepewności – co najmniej dwie! Pierwsza to ta, w której policjanci wiozą pieniądze na okup, druga to ta, w której pociąg pędzi z zawrotną prędkością na zielonych światłach i tylko czerwone światło może uruchomić hamulec bezpieczeństwa. Oprócz momentów pełnych napięcia jest w filmie odpowiednia dawka humoru, a także aluzje społeczne i polityczne.

Dobrym przykładem jest scena, w której przywódca bandy mówi: „Jeśli będziecie słuchać moich rozkazów to nic wam się nie stanie”, na co jeden z zakładników, Murzyn, odpowiada: „To samo mówili w Wietnamie, a ja wciąż mam tyłek pełen ołowiu”. Po tej kwestii jeden z przestępców oburzony mówi: „Zamknij się czarnuchu”. I w ten sposób w trzech zdaniach zmieściły się trzy problemy Ameryki lat 70-tych: wojna w Wietnamie, rasizm i niechęć do rozmawiania o przegranej wojnie w Indochinach. Da się też zauważyć elementy satyry politycznej. W jednej scenie burmistrz z ponurą miną stwierdza, że jedyne co zyska przez zapłacenie okupu, to 18 głosów w nadchodzących wyborach.

Długi postój na Park Avenue to przykład solidnego filmu sensacyjnego, w którym udało się na ograniczonej przestrzeni poprowadzić interesującą rozgrywkę. Zabawne dialogi i utrzymana w dobrym tempie akcja sprawiają, że obraz ogląda się lekko i bez znudzenia, a zakończenie jest zupełnym przeciwieństwem spektakularnych i głośnych finałów z filmów sensacyjnych. Film zaskakuje spokojem i kameralnością oraz przewrotnością i ironią.

To także ciekawie rozegrana gra pomiędzy dwoma głównymi bohaterami, obaj potrafią się nawzajem przechytrzyć, obaj mają słabe strony, ale stanowczo i konsekwentnie dążą do osiągnięcia celu. Z łatwością można przewidzieć, który z nich wygra, ale to nie zmienia faktu, że film nadal pozostaje bardzo dobrym thrillerem, który zasługuje na uwagę o wiele bardziej niż remake z Denzelem Washingtonem i Johnem Travoltą.

Mariusz Czernic

 

Oryginalny tytuł: The Taking Of Pelham One Two Three
Produkcja: USA, 1974
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

Reklamy

2 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.