twarza_w_twarz_plakat_1967

Kino wojenne czy historyczne nie ma zbyt wielu mistrzów, którzy specjalizowaliby się w tych konkretnych gatunkach, bo ich specyfika: monumentalizm i epickość, sprawia że reżyserzy nie chcą zbyt często wracać do wielkiego rozmachu woląc angażować się w coś skromniejszego.

Inaczej jest z westernami, bo klimat Dzikiego Zachodu bardziej wciąga nie tylko widzów lecz również samych twórców filmowych. A tak przynajmniej było dawniej – gdy ktoś nakręcił western, nie mógł się powstrzymać przed realizacją kolejnego, a potem jeszcze następnego. Z tego powodu reżyserów specjalizujących się w tym gatunku było mnóstwo, szczególnie zaś w latach 50-tych i 60-tych. Jednym z mniej znanych, ale z pewnością zasługujących na uwagę jest Sergio Sollima, który w drugiej połowie lat 60-tych nakręcił trzy spag-westy z Tomasem Milianem na pierwszym planie.

Twarzą w twarz to kino gatunkowe z wyższej półki, łączące w sobie elementy pełnego napięcią filmu akcji z kinem edukacyjnym i społecznym. Znane ze szkoły przedmioty tj. geografia i historia mają tu spore znaczenie, bo na każdego człowieka duży wpływ ma to, w jakim miejscu się znajduje i w jakich czasach żyje.

Ważne jest także to, kogo spotyka się na swojej drodze, bo człowiek potrafi naprowadzić drugą osobę zarówno na właściwą , jak i niewłaściwą drogę. Od tego, w jakim otoczeniu się znajduje, może zależeć jego przyszłość. Nawet osoba wykształcona i inteligentna może się zgubić w zupełnie obcym regionie i łatwo ulec złym wpływom przyjmując nowe nawyki.

Brett Fletcher jest takim właśnie wykształconym dżentelmenem, profesorem i wykładowcą historii, który wyjeżdża z wielkiego miasta na północno-wschodnim wybrzeżu do Teksasu, znajdującego się nad Zatoką Meksykańską, by z dala od wielkomiejskiego zgiełku i zatłoczonych ulic odnaleźć spokój i ciszę.

Ale uroki Zachodu dość szybko dają mu się we znaki i Brett zostaje zakładnikiem groźnego bandyty Beau Benneta. Poszukiwany przestępca jest w trakcie reaktywacji swojej bandę i wkrótce wznawia działalność dokonując nowych skoków. W filmie oprócz podziału na Wschód-Zachód widoczny jest także podział na Północ-Południe.

Na Wschodzie znajduje się więcej szkół, więcej jest więc ludzi wykształconych, na Zachodzie panoszy się zaś przemoc i agresja, a banki, dyliżanse i kolej często stają się celem zuchwałych napadów. Północ jest bardziej cywilizowana i postępowa, natomiast Południowcy są zacofani i popierają niewolnictwo.

Ważnym motywem filmu jest transformacja dwóch głównych bohaterów, która wypada bardzo wiarygodnie dzięki rewelacyjnemu aktorstwu. Gian Maria Volonté – zaangażowany lewicowiec, ale przede wszystkim kapitalny aktor – gra inteligenta z Nowej Anglii, którego coraz bardziej fascynuje Zachód i żywot człowieka wyjętego spod prawa.

Pochodzący z kubańskiej inteligencji Tomas Milian wciela się zaś w herszta bandy, który zaczyna wątpić w sens zabijania dla garści dolarów. Dwa świetnie wykreowane charaktery, których zróżnicowane postawy mogą służyć do analiz i interpretacji. Można się domyślać, że w finale staną twarzą w twarz jako dwaj zupełnie inni ludzie, których odmieniła dzika teksańska przestrzeń i ludzie, których spotkali na swojej drodze.

Ceniony kompozytor Ennio Morricone, po zaskakującym sukcesie filmów Sergia Leone, do których przygotował nowatorską muzykę, stał się artystą rozchwytywanym przez licznych reżyserów – szczególnie przez twórców westernów. Pomimo że w latach ’60-’70 zdarzało mu się pisać ścieżki dźwiękowe nawet do 15-20 filmów rocznie, starał się zawsze trzymać wysoki poziom.

W Twarzą w twarz, instrumenty pod batutą innego świetnego kompozytora Bruna Nicolaia, wygrywają przyjemną dla ucha melodię, której autorem jest niezawodny Ennio. Jego muzyka idealnie komponuje się z obrazem i świetnie brzmi, ale przede wszystkim buduje odpowiedni nastrój.

Ta włosko-hiszpańska produkcja doskonale łączy ambicje z rozrywką, filozoficzną rozprawkę o przemocy z dynamiczną i szaleńczą jazdą po Dzikim Zachodzie. Dobre sceny akcji, ciekawe zagrania scenarzystów, niebanalna charakterystyka i rozwój postaci czy pamiętny finał na pustyni, to tylko niektóre atuty filmu.

Ważną rolę w tym spektaklu pełnią też takie dodatki, jak aktorstwo, muzyka, dialogi i krajobrazy. Tym widzom, którzy chcą stanąć twarzą w twarz z pełnokrwistymi, wzbudzającymi respekt bohaterami, film Sergia Sollimy powinien przypaść do gustu. Można go spokojnie postawić na półce obok najwybitniejszych pozycji gatunku, bo to produkcja niebanalna, ponadprzeciętna, wciągająca i mistrzowsko zrealizowana.

Mariusz Czernic

 

Znany pod tytułami: Face To Face / Faccia a faccia / Cara a cara
Produkcja: Włochy/Hiszpania, 1967
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4,5/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s