the_lamps_under_the_Water_2012

The Lamps to utalentowane trio z Los Angeles (wcześniej kwartet) efektownie eksplorujące pole prymitywnego, garażowego rock’n’rolla. Ich ostatni album Under The Water Under The Ground to jeden z najlepszych krążków ostatnich lat i jeden z moich osobistych faworytów 2012. Płyta bije na głowę niemal wszystkie produkcje z tego obozu, jakie zdarzyło mi się ostatnio usłyszeć, za sprawą agresywnego, noise’owego szorowania po strunach i smaku rozgotowanej smoły, który unosi się nad tymi nagraniami. Chłopcy grają, jak skrzyżowanie niezapomnianych The Horrors z wczesnymi Sonic Youth, ale w żadnym wypadku nie kopiują sprawdzonych rozwiązań oddając swojej muzyce duszę i kończyny!

Klasyczny garażowy punk zostaje przerobiony przez The Lamps na gęstą masę, tonącą w oceanie niewybrednego lo-fi i noise’owych riffów, jak w genialnym numerze H.B.D., który brzmi niemal jak industrialne pejzaże Throbbing Gristle. Punkowy upbeat może nagle zostać obrócony w warczący kocioł poskręcanych ścieżek gitarowych i wokalnych, przerywanych produkcyjnymi smaczkami w stylu zmasowanego ataku ściany hałasu, jak w otwierającym album, kawałku Dogcatcher. Powolna, trzyakordowa progresja może też nagle wybuchnąć w atonalny, świdrujący rozpierdol. Na płycie słychać proto-punkowe riffy The Stooges, sludge’owy noise w stylu Flippera oraz tuzin innych wpływów muzycznych.

To przychodzi jednak dopiero później, gdy nieco ochłoniemy po pierwszych kilku przesłuchaniach Under The Water Under The Ground, którą można puszczać sobie w kółko, bo jest naprawdę tak dobra. Każdy kawałek jest tutaj zwycięzcą. Czy to ze względu na ostrą, bezkompromisową produkcję, czy też na serce włożone w muzykę, ciężko wskazać na jakieś wyjątkowo wykosmacone hiciory. A gitarowej rzezi nie brakuje w żadnym numerze ani na chwilę, bo The Lamps jadą nam po mózgu od początku do końca wykorzystując sprzężenia, przepuszczone przez masę efektów, morderczo zdublowany bas – jak na An Irrational Fear Of Sailors – oraz wyłaniający się gdzieś spod podłogi, szczekający wokal. Są to oczywiście zasługi doskonałej produkcji!

Oszczędnie, głośno i bez pardonu – coraz trudniej znaleźć tego typu płyty, jako że nawet skrajne kiedyś bandy indie toną ostatnimi czasy w otchłani poetyckiego kału, a dużo z grup garażowych zaczyna zjadać własny ogon. Osadzona na ramie pospawanej z elementów gitarowego prymitywizmu i modnej kiedyś estetyki lo-fi, nowa płyta The Lamps jest w tym kontekście tworem porażająco pięknym, o którym powinno się mówić, mówić i mówić. Under The Water Under The Ground to także idealny przykład, że gdzieś w podziemiu, daleko od medialnego blasku zawsze rodzi się coś nowego i twórczego, co jest w stanie strącić lepiej sponsorowaną i lepiej znaną konkurencję. Prawdziwy obowiązek dla fanów gitarowego zgiełku!

Conradino Beb

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.