the_source_1999

Prawdziwie smaczny dokument na temat perypetii i wpływu Beat Generation na kulturę współczesną, oszałamiający mnogością kultowych osobistości, które zostały w nim utrwalone, nie tylko jako historyczne podmioty, ale także jako obiekty aktorskiej interpretacji. Film nie przytłacza jednak wywiadami, które stanowią tylko jeden z elementów barwnej narracji, starającej się odpowiedzieć na pytanie, gdzie i kiedy narodziła się energia Beat Generation oraz w jaki sposób została spożytkowana przez następne pokolenia w czterech kolejnych dekadach.

Źródło oferuje coś zarówno laikom, jak i ekspertom. Film ujawnia masę szczegółów w formie rzadko prezentowanych materiałów dokumentalnych, klipów filmowych, zdjęć, wypowiedzi i reportaży ze spotkań, koncertów czy wieczorków literackich. Reżyser Chuck Workman postawił sobie ambitne zadanie pokazania, jak termin Beat Generation ewoluował od małej grupki artystów, która spotkała się pod koniec lat ’40 w Nowym Jorku, przez ruch kontrkulturowy o trudnych do wyznaczenia granicach, aż po masową subkulturę bitników (nie mylić z Bitnikami), która stała się elementem satyrycznej eksploatacji medialnej.

Workman nie unika trudnych i rzadko zadawanych pytań, przekraczając interpretacyjną linię najmniejszego oporu – napisali kilka książek i stali się  mainstreamem – dzięki pokazaniu gigantycznego wpływu idei Ginsberga, Kerouaca i Burroughsa na kulturową rewolucję lat ’60 i ’70, której retro-futurystyczny renesans mieliśmy okazję obserwować w latach ’90 na skutek zwiększającego się wpływu sieci komputerowych i ponownego odkrycia potencjału środków psychedelicznych. Pomogło mu zaś odejście Ginsberga i Burroughsa, które wywołało nagły nawrót zainteresowania ich twórczością.

Jak można się spodziewać, reżyser nie próbuje nawet ukrywać, że Beat Generation nigdy nie weszłaby na kontrkulturowo-buddyjsko-surrealistyczne tory, gdyby nie dragi, choć gdy temat buddyzmu zostaje poruszony, William Burroughs – król narkotykowej prozy i mrocznych nurtów transgresji – mówi wprost: Nigdy nie miałem pojęcia o co chodzi w buddyzmie, Ginsberg był w to mocno wkręcony. Tu oczywiście pojawia się także Gary Snyder, przemawiający z wysuszoną prerią i górami w tle, który wskazuje na efekt, jaki dziki krajobraz miał na Bitników, gdy ci postanowili przenieść się z Nowego Jorku na Zachód.

Każdy z gigantów dostaje tu swoje 15 minut – zaś ci mniej znani, jak Herbert Huncke, Philip Whalen, Gregory Corso czy Michael McClure, dostają 5 – a W drodze, Skowyt i Nagi lunch zostają nawet wyrecytowane przez aktorów będących wielkimi fanami tych dzieł. Udział Dennisa Hoppera idzie jednak znacznie dalej, gdyż artysta oprócz niezwykle teatralnej, dramatycznej interpretacji Nagiego lunchu wciela się w postać Burroughsa (używając jako materiału jakiegoś mało znanego wywiadu), a częściowo służy również jako narrator cytujący ostatnie słowa Allena Ginsberga i Timothy Leary’ego (ten drugi również pojawia się w filmie).

Nie zaskakuje także obecność Johnny’ego Deppa, który oprócz urywków W drodze przypomina słynną listę dziesięciu rzeczy do zrobienia w życiu napisaną przez Kerouaca. W rolę Ginsberga wciela się zaś John Turturro (Barton Fink, Big Lebowski), który recytuje Skowyt – poemat, który przysporzył darmowej reklamy ruchowi i wyniósł go na piedestał. W istocie, jak mówi Ginsberg, kiedy magazyn Time chciał na tej fali zrobić wywiad z Bitnikami, oczywistym wydało się, że we współczesnej Ameryce nkt poza nimi nie ma w zasadzie nic do powiedzenia.

To jednak zmieniło się, gdy Kerouac pojawił się po raz pierwszy w telewizji w 1959, a dzielnica North Beach w San Francisco zaczęła się zaludniać hipsterami z brodą, w sweterkach i beretach, którzy dali okazję do eksploatacji rosnącego w popularność ruchu filmowcom tj. Roger Corman (Wiadro krwi) czy Charles Haas (The Beat Generation) i wykwitu krótkotrwałego fenomenu beatniksploitation, którego komercyjny sukces doprowadził nawet do adaptacji prozy Kerouaca (Podziemni, 1960, reż. Ranald MacDougall). To popchnęło z kolei do emigracji Ginsberga i Burroughsa ze Stanów Zjednoczonych, którzy wrócili dopiero po kilku latach.

Jednak wirus Bitników był nie do zatrzymania i już wkrótce zamącił w głowie kolejnemu pokoleniu twórców, z których najwybitniejszym stał się Ken Kesey. Przepytywany w filmie o wpływ, który wywarło na niego dzieło Kerouaca, znany pisarz odpowiada że „stała się nim droga jako krajobraz poszukiwania wolności absolutnej”. Jego mityczny autobus Further z komuną The Merry Pranksters na pokładzie wyruszył w 1964 w swoją własną drogę z Nealem Cassadym za kółkiem, który połączył mistykę Beat Generation z anarchistycznym duchem Baby Boomers. Co ciekawe, Ginsberg podkreśla, że Bitników oryginalnie polityka nie interesowała w ogóle.

W efekcie, rosnąca w siłę kontrkultura młodzieżowa szybko zaakceptowała Bitników jako „starszyznę plemienną”, która w osobie Snydera i Ginsberga pojawiła się nawet podczas słynnego Be-In zorganizowanego w 1967 w parku Golden Gate. Wiele na ten temat ma do powiedzenia Jerry Garcia, który był w centrum tej fuzji i miał okazję dobrzez poznać Cassady’ego – odrysowanego w filmie nie bez powodu jako muza Beat Generation. Za nim pojawia się także Bob Dylan, wierny uczeń Ginsberga, a w podsumowaniu dostajemy piękną prawdę: „Praktycznie żadna działalność kontrkulturowa nie byłaby możliwa, gdyby nie Beat Generation. Współcześni buntownicy stoją na ramionach swoich ojców.” Dokument obowiązkowy!

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: The Source
Produkcja: USA, 1999
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4,5/5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.