Zioło z Kolumbii

Colombian Gold

Colombian Gold szmuglowano z wyżynnych, równikowych dolin Kolumbii na wybrzeżu Oceanu Spokojnego, niepodal Karaibów. Ta specjalna trawa kosztowała w połowie lat ’70 około $60-100 za uncję*. Była pełna nasion, ale nawet pomimo tego, że większość z nich była niedojrzała, biała i bezużyteczna, kilka dobrych zawsze udało się znaleźć. Szczyty były liściaste i miały przepiękny, jasnozłoty kolor. Legenda głosi, że tuż przed osiągnięciem dojrzałości łodygi roślin były miażdżone, co powodowało śmierć. Curing kontynuowano w słońcu i we mgle.

Kolor i curing były unikalne, jak też zapach, smak i haj. Zapach przypominał kadzidło sandałowe, był prawie jak mirra. Smak można opisać jako pieprzny cedr. Było to jedno z najbardziej fantazyjnie smakujących ziół na świecie, a haj był równie fantastyczny. Było prawdziwie psychedeliczne, potężne i dające długi lot.

Najpierw przychodził doskonały smak, potem druzgocząca świadomość przemiany, a zaraz potem nieporadna ekscytacja i wybuchy ekstatycznego śmiechu. Buzia jak banan i czerwone oczy pokazywały aż za bardzo, kto był pod wpływem tej psychedelicznej trawy.

Rośliny z nasion Colombian Gold były w większości z podgatunku sativa. Osiągały średni i duży wzrost outdoor w okolicach 45N równoleżnika (Seattle) i były raczej symetryczne. Czasami symetrię przerywał fakt, że jedna strona przerastała drugą, co skutkowało zaokrąglonym i wypiętym kształtem z czubkiem. Liście były długie i smukłe.

Colmbian Gold / wysuszony szczyt
Santa Marta Gold / wysuszony szczyt

Gdy trawa ta była uprawiana w stanie Waszyngton, końcowy produkt był słodką, pikantną sativą, która dojrzewała w 2-3 tygodniu listopada. Haj był porównywalny, ale nie tak dobry jak po Oaxaca Higland uprawianej na tej samej długości geograficznej. Niektóre z roślin przejawiały również tendencję do hermafrodytyzmu.

Colombian Red

Colombian Red znajdowała się na przeciwnym biegunie od Colombian Gold. Ta nizinna trawa z dżungli (prawdopodobnie z Brazylii) miała ciemnoczerwone, prawie czarne, solidne nuggety złożone z haszu, łodyg, liści i nasion. Aromat był mieszanką aromatów cedru i haszyszu.

Na początku lat ’80, Red kosztowała zaledwie $30-60 za uncję, głównie ze względu na wygląd, będąc jedną z najlepszych okazji. Joint dawał się palić tylko do połowy, gdyż potem topił się w palonej żywicy! Dym rozchodził się dobrze po płucach i miał potężny sosnowo-haszyszowy smak.

Zanim ofiarę zaatakowała gastrofaza i głęboki sen, doświadczenie składało się zazwyczaj z absurdalnie długich wybuchów niekontrolowanego śmiechu. Najgłupszy obrazek był w stanie wywołać salwy nie do uwierzenia! To była trawa dostępna powszechnie, kiedy wyszły pierwsze filmy z Cheechem i Chongiem.

Rośliny z nasion Red były jednymi z pierwszych uprawianych w USA. Nasion było sporo, były średniej wielkości i ciemnoszarego koloru. Kiełkowały i rosły łatwo, kończąc jako produkt, który był bardziej niż adekwatny. Rośliny były niskie, ciemne i krzaczaste z nierównymi i trochę pokracznymi gałęziami, które łatwo łamały się na wietrze. Lokalnie uprawiane odmiany rzadko kwitły obficie, tak więc nie jest pewne, kiedy naprawdę by kończyły. Najpewniej byłby to późny listopad, mówiąc bardzo ostrożnie.

Higland Oaxaca
Highland Oaxaca / dojrzewające szczyty

Zioło z Meksyku

Highland Oaxaca

Highland Gold przypominała zasadniczo Colombian Gold, brakowało jej jednak jasnozłotego koloru, ale miała za to fioletowe i czerwone kielichy (calyxes) wystające z jasnozłocisto-brązowo-zielonych szczytów dużego rozmiaru, które były otoczone przez długie, smukłe liście. Paliłem tę odmianę w krótkich okresach na początku lat ’70, a ponownie pod koniec tej samej dekady, płacąc od $40-120 za uncję.

Była to jedna z moich ulubionych trawek z powodu zapachu i smaku, który przypominał na palecie bardzo pikantne kadzidło cedrowe i lekko sfermentowane jagody. Działanie było bardzo komfortowe, choć zarazem potężne i psychedeliczne. Zioło to podsycało wiele z fantastycznych imprez, koncertów i wydarzeń tamtej ery, ponieważ prowadziło do bardzo społecznie świadomego doświadczenia i dobrze mieszało się z innymi psychedelikami.

To palenie wchodziło z opóźnieniem i dawało długi lot, który wracał falami przez kilka godzin i nie miał sufitu. Jednym z fenomenów, o którym donosili palacze Highland Oaxaca, było peryferyjne zniekształcenie wizualne w stylu kreskówkowych obrazów i kolorów. To wzmacniało z kolei wizualne zakłócenia powodowane przez inne psychedeliki tj. grzyby czy LSD.

Oaxaca Highland Gold była prawie czystą sativą, gdy uprawiana w okolicach 45N równoleżnika, outdoor. Była także jedną z najbardziej symetrycznych sativ, które kiedykolwiek widziałem. Rośliny rosły w długie boczne gałęzie od samego dołu, a równy wzrost czynił z tych produktywnych cudeńek choinkę bożonarodzeniową na sam koniec.

Ostateczny produkt był bardzo słodkim i pikantnym ziołem najwyższej jakości z odrobiną aromatu owocowo-sosnowego. Nasiona tej odmiany były małe, ciemne i okrągłe, a rośliny przejawiały lekkie tendencje do hermafrodytyzmu, tak więc musiały być nadzorowane w celu powstrzymania zapylenia.

Guerrero

Ta odmiana z górzystego wybrzeża Meksyku zyskała prawdziwą sławę i miała zielone, pełne nasion szczyty o kształcie włóczni, kosztujące od $60-120 za uncję w 1977. Miała ona pikantny, prawie że leśny aromat, czym różniła się od innych ziół z Meksyku, dając bardzo czysty, metalny haj (head high) i była naprawdę przyjemna w smaku. Nie była tak mocna, jak większość, ale miała swój własny sposób na usatysfakcjonowanie palacza.

Krążyła nawet legenda o grupie przedsiębiorców, którzy zaimportowali nasiona z Libanu do Guerrero i uprawiali tam słynną Lebanese Upper Mountain (LUM) od późnych lat ’70 do początku lat ’80. LUM była elektryczna, psychedeliczna, ale nieco uspokajająca. Unikalne zioło, którego chciałbym widzieć więcej naokoło.

Nasiona Guerrero były średniej lub dużej wielkości i szarego lub zielonego koloru. Rośliny uprawiane z tych nasion rosły podobnie do innych odmian meksykańskich i kolombijskich: osiągały średni i duży wzrost, były krzaczastymi, produktywnymi roślinami. Guerrero Green była jednym ze źródeł famy cebulowo-czosnkowych szczytów na północnozachodnim wybrzeżu Pacyfiku.

Michoacan Brown Spears

Odmiana ta pochodziła z wyżynnych dolin Michoacan i była bardzo podobna kształtem oraz teksturą do Guerrero, ale była ciemnobrązowa i miała bardziej pieprzny, pikantny aromat, który przechodził w korę drzewną. Za $40-60 mogłeś kupić uncję pełną nasion w 1975. Mimo że smakowała kiepsko w porównaniu z Guerrero, ta pół-komercyjna trawa była znacznie lepsza od typowej trawy z Meksyku, która była wszędzie. Miała ona bardziej charakterystyczny, pikantny smak od regularnego palenia z Meksyku i dawała przejrzysty haj, który ani nie kształtował tolerancji, ani się nie nudził.

Rośliny uprawiane z nasion Michoacan Spears nie były jakieś specjalnie wybitne. Były grube i krzaczaste, ale dojrzewały wcześniej niż kolumbijskie konopie. Czasem były gotowe pod koniec października, ale większość dojrzewała w listopadzie. Nasiona były średniej wielkości i było ich dużo. Tak jak Guerrero, produkowały unikalne połączenie pikatnych zapachów, gdy były uprawiane outdoor na północnozachodnim wybrzeżu Pacyfiku.

highland_thai
Highland Thai / fioletowy fenotyp

Tajlandia

Highland Thai

Highland Thai był absolutnie jednym z najsłodszych i najbardziej owocowych towarów na tej planecie. Delikatne, klejące się od żywicy szczyty z podgatunku sativa, mocno przywiązywane do małych patyczków, należały do najlepszych gatunków zioła. Highland Thai jest, jak mi się wydaje, częściowym źródłem odmiany Haze. Była to jedna z najlepszych sativ uprawianych aż do zakończenia kwitnienia w okolicach 45N równoleżnika.

To właśnie stąd wywodzi się Juicy Fruit Thai, która była oryginalną (i bardzo efektowną) częścią P1 mojej własnej hodowli. Juicy Fruit Thai rosła szybko, wysoko i bardzo nierówno. Każdego tygodnia kolejna boczna gałąź eksplodowała, by rosnąć jako konkurencja dla głównej łodygi, stając się tymczasowo główną łodygą, aż nie zaczęła rosnąć inna gałąź. Liście były długie i bardzo smukłe osiągając do 13 zakończeń o głębokich konturach. Juicy Fruit Thai kwitła od 10 do 19 tygodni indoor.

Outdoor Juicy Fruit Thai nadawała się do palenia już pod koniec września, ale była wtedy niedojrzała i liściasta. Małe szczyty dojrzewały w październiku i były gotowe w okolicach listopada. Najdłużej udało mi się kontynuować kwitnienie Juicy Fruit Thai outdoor do połowy grudnia, w szklarni, ale roślina mogła sobie jeszcze trochę podojrzewać.

Główną wadą uprawy Highland Thai, poza liściastymi szczytami, był jej hermafrodytyzm. Mimo że udawało się znaleźć bardzo mało nasion, a rośliny z nich uprawiane produkowały ich równie mało, cały produkt był hermafrodytyczny. Wiele z męskich kwiatów było sterylnych u niektórych z roślin lub na niektórych ich częściach.

Ze wszystkich odmian, z którymi pracowałem na 45N równoleżniku, Thai była jednym z najpotężniejszych ziół. Ten towar był czystym lotem, ale mentalnie po prostu dewastował, nie miał praktycznie żadnego sufitu. Pewnego razu postanowiłem sprawdzić wraz z moim przyjacielem, doświadczonym palaczem, jak daleko można się posunąć z uprawianą domowo Juicy Fruit. Przypominam sobie, że dałem radę wypalić 14 chmur z bonga i nie byłem w stanie palić dalej.

Moja koordynacja i zasięg percepcji były tak usmażone, że byłem fizycznie niezdolny do podniesienia bonga! To doświadczenie rywalizowało z zarzuceniem zbyt dużej dawki LSD, powodując psychedeliczne zawieszenie. Tak, było to również niesamowicie przyjemne, odprężające i pouczające w tym samym czasie. Przez dwa dni świeciły mi się potem oczy. Aromat przypominał supersłodki, owocowy, tropikalny punch, co dobrze przechodziło w smak.

Chocolate Thai

Chocolate Thai był zupełnie inną rzeczą. Chocolate Thai przychodził jako większe, zapakowane patyki o głębokim, bogatym kolorze palonej kawy i kawowo-czekoladowym aromacie, który był niebiański. Pozostaje moim niepewnym przypuszczeniem, że Chocolate Thai był odmianą nizinną.

Importowany produkt był unikalny nie tylko pod względem zapachu i smaku, ale także mocy. Dawał oniryczny, leniwy, narkotyczny haj, który miał esencję i trwał długo. Aromat przypominał bardzo wyrazistą ciemną czekoladę.

Nasiona, z których wiele było czarnych, miały bardzo mały rozmiar i były okrągłe. Było ich mało i tylko niewiele z nich kiełkowało. Rośliny, które z nich rosły, były bardzo trudne w uprawie i wszystkie były hermafrodytami. Liście były długie, ciemne, smukłe i bardzo wcześnie pokrywały się trichomami. Odmiana ta została z sukcesem skrzyżowana z Oaxaca Highland, by dać hybrydę znaną jako Purple Thai.

Zioło z Wietnamu

Było trochę palenia z Wietnamu w latach ’70, ale głównie wcześnie ciętego i pełnego źle curingowanych liści. Jednak miała ona swój własny charakter w postaci pikantnego, cytrusowego smaku i wyrazistego haju. To był wspaniały joint, ale nigdy jej nie zasiałem. Słyszałem jednak plotki, że wietnamskie odmiany były kultywowane w Szmaragdowym Trójkącie w latach ’70 i wczesnych ’80.

Zioło maczane w opium

Pewien składnik był dodawany do niektórych ładunków z Tajlandii w latach ’70: „wczesna woda”. Był to produkt uboczny handlu heroiną, jako że wczesna woda była wodą pozostałą z syntezy heroiny z czystego opium. Zawierała ona wszystkie składniki opium poza samą heroiną, która pozostawała tam w bardzo małej ilości.

Suszące się szczyty Thaia były moczone w tej wodzie, by zostać wysuszone ponownie, lecz tym razem z wszystkimi alkaloidami opium. Ten haj nęcił niektórych, ale zwykle skutkowało to niespodziankami. Dobry moczony towar był przyjemną rzeczą, ale niektóre ze szczytów były zbyt mocne, co powodowało dylemat u palaczy, którzy zaczynali się kręcić w kółko po kilku chmurach.

Specjalne zioła

Black Magic African

To najsilniejsze zioło na świecie. Mimo że paliłem Black Magic zaledwie kilka razy i nigdy nie posiadałem więcej niż jointa, czuję że powinienem o nim wspomnieć. Raz widziałem torbę pełną tej trawy, która należała do kogoś innego. Wyglądała jak gnijący, czarny liść – niektóre liście były dobrze zachowane, ale zgniecione – z dodatkiem czarnego pyłku. Nie miała jakiegoś specjalnego zapachu poza pikantnym, spleśniałym sianem i najlepiej się kręciła w cienkich jointach.

Dym był lekko drażniący, ale z bardzo głębokim, bogatym aromatem. Przypominam sobie również, że zioło to produkowało mnóstwo białego dymu. To było niebezpieczne palenie. Często kwestionowałem, czy była to czysta trawa. Jednak próbowałem tego samego towaru z wielu różnych źródeł w różnych momentach i historia kończyła się zawsze tak samo.

To była równikowa Black African, domniemane zioło jakiegoś z lokalnych plemion z grupy Pigmejów, czy innego dziwnego źródła, prawdopodobnie zioło jednego z plemion zamieszkujących Afrykę Centralną. Jeden cienki joint był bardzo ciężki dla 3-4 ludzi. Było to jedno z najbardziej śmiertelnych i odmieniających świadomość ziół, jakie kiedykolwiek paliłem.

Nie pamiętam wprawdzie, żebym odpadł lub stracił świadomość, ale musiałem wyluzować, żeby wrócić. Samo wypalenie tej trawy pozwala ci dotrzeć do 3,5 stopnia psychedelicznej skali Shulgina. Nigdy nie udało mi się pozyskać nasion Black African, a próbowałem. Jest to jedna z tych dzikich odmian, z którą chciałbym pracować.

nepalese_temple_ball_hash
Nepalski Charas aka. nepalska kula świątynna

Durban Poison

Durban osiągnął już dawno pół-komercyjny status. Wszystkie z południowo-afrykańskich ziół, które znalazły się na rynku i których udało mi się spróbować, były nieco zbyt potężne i spidujące. Zawsze dostaję od nich łokotu serca, podobnie jak od trawy jamajskiej. Istnieją jednak ludzie, którzy lubują się w ziołach-rollercoasterach, a Durban jest faktycznie potężnym wyborem.

Nasiona Durbana, które sadziłem we wczesnych latach ’80 aż do połowy dekady, rosły w średnie lub wysokie sativy ze szczytami o kształcie włóczni. Były to bardzo podobnie wyglądające rośliny zarówno pod względem struktury, jak też końcowego produktu. Mimo że dobrze produkowały, ich smak był cięty, intensywny, przypominający chemiczny odor, który palił nos i kubki smakowe. Haj był tak samo mocny i zdecydowany, ale niezbyt przyjemny, tak więc Durban został wycofany z dalszej pracy hodowlanej.

Zioło z Wenezueli

Było na rynku trochę trawy z Wenezueli w połowie lat ’70 za około $50-70 za uncję. To był rodzaj lepszego komercyjnego palenia z Kolumbii lub Meksyku, ale było ono jasnożółtego koloru i nie przychodziło w cegłach, co sprawiało że szczyty były lżejsze od innych sprasowanych pakunków.

Palenie było słodkie na wdechu i pikantne na wydechu, dowód na dobry curing. Było również przyjemniejsze od innych komercyjnych odmian. Niestety, nigdy nie byłem w stanie uprawiać żadnego z wielu nasion, które można było w nim znaleźć. Wciąż jestem ciekaw, co by z nich było, zarówno outdoor jak i indoor.

Indian Elephant i Buddha Stick

Pod koniec lat ’70 i na początku lat ’80 były też małe dostawy patyków z trawą (tied stick) przychodzące z Indii. Patyki te charakteryzowały się większym rozmiarem od Thai Sticków. Buddha Stick był jaśniejszego koloru i był również słodszy z charakterystycznym smakiem jałowca. Był badzo stymulujący podniebienie. Elephant Stick był największym z patyków, dochodzącym do uncji i miał też ciemniejszy kolor. Z tych dwóch preferowałem Buddhę ze względu na bardzej euforyczny i mentalny haj, ale Elephant Stick też był w porządku i miał konkretnego kopa.

Byłem w stanie wyhodować trochę z nasion pochodzących z Buddha Stick. Dawały one aromatycznie pachnące zioło ze smakiem lukrecji/jałowca. Większość z roślin miała średni wzrost i była krzaczasta. Również większość, choć nie wszystkie, były hermafrodytami. Były one gotowe do ścięcia po dość standardowym czasie kwitnienia, który wahał się od 10 do 12 tygodni indoor lub pod koniec października, na początku listopada outdoor, na 45N równoleżniku.

Wołałem na ten produkt Gin Blossom i uprawiałem go trochę pod koniec lat ’70 i na początku lat ’80. Dopiero gdy udało mi się uzyskać ten sam bukiet w linii Blueberry, wycofałem się z uprawy Gin Blossom.

Panama Red / dojrzaly szczyt
Panama Red / dojrzaly szczyt

Panama Red

Z tego co udało mi się dowiedzieć, Panama Red była efektem upraw zorganizowanych przez podziemnych biznesmenów, którzy zrzucili jarzmo poddaństwa i zaczęli sadzić wielkie ilości nasion Colombian Red w sercu pięknej Panamy lub na graniczących z nią wyspach. Znajdujący się zaledwie 8 czy 9 stopni na północ od równika, ten tropikalny raj graniczy zarówno z Pacyfikiem, co i Morzem Karaibskim i nie dzieli go od nich wiele, ale znajduje się znacznie wyżej nad poziomem morza.

Panama Red, do której byłem przyzwyczajony, była podobna do Colombian Red, ale nieco lżejsza, nie tak sprasowana. Miała unikalny, wyspiarski aromat z pikantnym i słodkim uderzeniem na czele, typwym dla sativy. Niektórzy nazywali ją tequilą ziół, jako że dawała ona haj, który szybko likwidował blokady i kreował pożądanie konsumowania więcej, aż było za późno.

Dla niektórych pijących Panama Red nie mieszała się zbyt dobrze z alkoholem, ale dla większości był to przyjemny imprezowy haj. Zasadziłem trochę nasion Panama Red przy więcej niż jednej okazji. Rośliny były średniego rozmiaru i były krzaczaste, tak samo jak Colombian Red, ale przejawiały więcej hermafrodytyzmu i kwitły dłużej (12 tygodni indoor, póżny listopad outdoor).

Niestety, był to również czas, w którym uprawiałem osławioną Highland Thai i świeżo poznanego Afghana, który był tak nową, unikalną i potężną rośliną, że Panama Red została odrzucona.

Haszysz

Maroko i Liban

Marokański hasz jest północnoafrykańskim klasykiem. Jego kolor może się wahać od głęboko brązowego do złoto-żółtego, a jego smak to pikantna skóra. Niemal cały marokański hasz jest przesiewany i prasowany. Mimo że słabszy od czarnego haszu, ten komercyjny produkt kosztuje mniej i jest dostępny wszędzie od wielu lat.

Marokańskie rośliny są krótsze i przystosowane, by rosnąć w małych odstępach, produkując jedną główną łodygę i gruby, zbity szczyt na samej górze. Jest to najwidoczniej krzyżówka sativy z indiką. Czerwony Liban i Lebanese Blond to kolejne krzyżówki sativy z indiką małego wzrostu, ale dużej gęstości. Obydwie z tych roślin są krótsze i bardziej krzaczaste od marokańskich, mają też ciemnoczerwony odcień.

Legendarny Czerwony Liban ma swoją własną pozycję. Leb miał charakterystyczny sosnowo-jałowcowy smak i aromat z cytrusowo-pikantną skórą na wydechu. Był ostry w zatokach i jamach nosowych. Większość Czerwonego Libanu była przesiewana i prasowana z wyjątkiem olejku miodowego z Czerwonego Libanu – słynnego oleju, który był dla mnie dostępny około 1973-77 i był klasą samą w sobie.

Olej ten miał ostry zapach cedru/jałowca. Był to najpotężniejszy produkt z konopi, który kiedykolwiek uderzył w moje płuca. Kupowaliśmy te szklane fajeczki olejne, ale okazywały się bezużyteczne i nikt nie był w stanie utrzymać nawet chmurki w płucach. Olej trzeba było rozsmarowywać na bletkach, na papierosie lub też spryskiwać nim szczyt żażącego się zioła. Był to naprawdę jeden z najlepszych towarów. Przyrządzane domowym sposobem oleje izomerowane z lat ’80 bladły w porównaniu z wielkim Czerwonym Libanem.

Lebanese Blonde, „hasz klasy pracującej”, był haszem niższej klasy od Czerwonego, a duża ilość kosztowała znacznie mniej. Był mniej zbity, co nadawało gramom iluzji wielkości i taniości. Dobry Blonde miał swój charakter, pikantno-drzewny zapach i aromat, a do tego smak kory drzewnej. Haj szedł nieco dalej niż w przypadku Czerwonego, co pogłębiało jego zalety w oczach pracującego ludu.

Nepalskie kule świątynne

Buddyści mają powiedzenie: „Niech wszystkie żyjące istoty będą szczęśliwe.” Mają również hasz, który to potwierdza: czarne, ręcznie rolowane zwoje ze szczytów Himalajów. Był to jeden z moich ulubionych towarów wszech czasów. Hasz nepalski należy do towarów najbardziej mentalnych. Mocny, ale przyjemny trip, który idzie dalej z każdym buchem.

To jeden z najszczęśliwszych haszów, które kiedykolwiek paliłem. W smaku jest on pikantno-owocowo-ziemny, co daje jeden z najbardziej przyjemnych zapachów haszyszowych. Większość z nepalskiego haszu jest rolowana ręcznie, chociaż słyszałem od niektórych podróżników o strefie, w której jest on przesiewany i prasowany. Podsumowując, nepalskie kule świątynne to jeden z najszczęśliwszych, najbardziej owocowych i najprzyjemniej aromatycznych, najwyższej jakości haszów, które kiedykolwiek paliłem.

afghan_kush
Afghan Kush w swojej afgańskiej kolebce

Afganistan i Hindukusz

Schodząc w dół z wielkich wyżyn Himalajów na zachód i północ znajdziemy długi łańcuch górzystych przestrzeni, które definiują granice Afganistanu i Pakistanu. To właśnie tam znajduje się mały region znany jako Kaszmir i góry Hindukusz. Ta strefa jest być może najstarszą z produkujących haszysz na świecie, jest prawdopodobnie kolebką haszu.

Rośliny tam rosnące należą do podgatunku indica i były manipulowane, hodowane przez ludzi od czasów starożytnych. Niskie, gęste i przysadziste z szerokimi, ciemnymi liśćmi, rośliny te w pełni wykorzystują potencjał wysokogórskiego, krótkiego sezonu. Były one hodowane w celu produkcji dużych ilości dających się łatwo odizolować główek żywicznych idealnych do produkcji haszyszu. Ta strefa wykorzystuje zarówno metodę ręcznego ucierania, jak też przesiewania i prasowania haszyszu.

Afghański hasz oraz sama indica dają bardziej senny, uspokajający, narkotyczny efekt w porównaniu z sativą. Dotyczy to także roślin z Afganistanu i Hindukuszu uprawianych na północnozachodnim wybrzeżu Pacyfiku od 1978. Wierzę, że większość z indik powinna być przerabiana na haszysz, co pokazuje ich największe zalety.

Pewna ilość nasion Afghana została przemycona do Szmaragdowego Trójkąta w 1978. Komercyjna produkcja tej odmiany zaczęła się bardzo szybko. Mogły istnieć wcześniejsze próby uprawy nasion Afgana w regionie, ale żadna z nich nie trafiła nigdy na otwarty rynek.

hawaiian_cannabis
Jedna z hawajskich odmian uprawiana na wyspie od lat ’70

Wyspy

Hawaiian

Hawaiian to prawdziwy klasyk. Jest coś specjalnego w dobrej wyspiarskiej trawce, a Hawaiian należy do najlepszych z nich. Gdy uprawiana w należyty sposób outdoor, ma ona wspaniały i unikalny bukiet pikantnych owoców podobny to słodyczy dobrego Thaia, ale z odmiennym cytrusowym smakiem. Dobre zioło z Hawajów dawało mi zawsze niszczące doświadczenie. Było bardzo psychedeliczne, uwewnętrznione, kontemplacyjne i silnie medytacyjne. Spacer z królem, taniec z królową i zachód słońca na plaży! Ach, Hawaiian!

Próbowałem przenieść doświadczenie Hawaiian na stały ląd, zarówno outdoor jak i indoor, ale bez sukcesu. Wszystko co wykiełkowałem z hawajskich nasion okazywało się nawet nie zbliżać do jakości roślin P1. A kontynuowałem te próby przez trzy pokolenia. Produkt z hawajskich nasion był równy średniej jakości szczytom otrzymywanym z nasion kolumbijskich! To doprowadziło mnie do hipotezy na temat Hawajów, że niemal każde nasiono tam uprawiane okaże się unikalne i będzie względnie wysokiej jakości. Hawaje są po prostu jednym z tych specjalnych miejsc, jak sądzę.

Wszystkie próby uprawy nasiona Hawaiian zostały porzucone w 1983. Była to jednak piękna i silna roślina, a ponadto dobry producent. Nie była po prostu imponująca, gdy uprawiana poza swoim domem.

Jamaican Lion’s Herb

Zdarzało mi się bardzo rzadko próbować prawdziwie niezapomnianej trawy z Jamajki. Te rzadkie próbki pochodziły bezpośrednio od przyjaciół, którzy znali lokalnych growerów. To palenie było podobne do doświadczenia z Hawaiian, ale pwodowało zapierającą dech w piersiach ekscytację.

Problem, jaki miałem z komercyjną trawą z Jamajki był taki, że była zbyt mocna i spidująca! Jamajka jest znana ze swojego stymulującego zioła, za co mogę ręczyć. To trawa ożywiająca serce i dająca współczucie. Jestem więc bardzo ostrożny z próbkami komercyjnej jamajskiej ganjy.

Bardzo w stylu Hawaiian, jamajskie odmiany najlepiej rosną chyba w swoim domu, ponieważ odniosłem znikome sukcesy przy produkcji adekwatnej próbki. Indoor i outdoor, jamajska trawka rośnie i kończy podobnie co średniej jakości Colombian. Być może wszelka wyspiarska trawa jest w tym unikalna.

Filipińska Thrilla z Manilli

Filipiny to kolejna łańcuch wysepek znanych z produkcji fantastycznej trawy. Raz udało mi się wejść w posiadanie małej ilości filipińskiego zioła pod koniec lat ’70. Miała ona silny cytrusowy aromat, który produkował pikantny dym i mentalny haj. Nigdy nie sadziłem tej odmiany, nie mam więc nic do zakomunikowania. To było jasnozielona, pełna nasion sativa, tak więc być może komuś innemu udało się zyskać jakiś wgląd.

DJ Short

(tłum. Conradino Beb)

 

* uncja = 28 gramów

 

Źródło: Cannabis Culture

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s