american_muscle_2014_poster

Za Oceanem nie ustaje trend na niskobudżetową rąbankę odświeżającą styl wypracowany przez legendarną wytwórnię New World Pictures, który z czasem stał się standardem dla wszystkich kultowych akcyjniaków lat ’80. Powrót filmów o dupach i giwerach to prawdziwy fenomen, który po części bierze się z rebelii wobec dyktatury systemu ratingowego, jakiemu podlegają wszystkie hollywoodzkie produkcje, a po części z prawdziwej miłości młodych twórców do oryginalnego kina eksploatacji!

Jeśli kochasz proste wątki z mnóstwem seksu i groteskowej przemocy, na American Muscle będziesz się bawił lepiej niż świnia w błocie. A jest to film, który momentami przebija Spring Breakers i Boogie Nights. Scenarzysta i reżyser postawili twardo na shock factor, dzięki czemu nie ma żadnej wątpliwości, że oglądamy produkt stworzony poza hollywoodzkim systemem studyjnym. Bohaterowie są brudni, uliczni i wydziarani od stóp do głów, a ich życie kręci się wokół dragów, zbrodni i perwersji. Brzmi zachęcająco?

W centrum tego burdelu znajduje się Tom, który po 10 latach kiblowania wychodzi na wolność z pragnieniem zemsty na swoim bracie-dilerze, a do tego skurwysynie. Zdradzony i pozostawiony przez niego na śmierć podczas akcji krojenia lokalnego dystrybutora kokainy, przeżywa, ale ceną jest odsiadka. Tom po swoim wyjściu nie przebiera w środkach i szybko odnajduje swoją dawną bandę, która na wieść o jego zwolnieniu zbroi się po zęby. Toma nie prześladują jednak tylko myśli o zemście, ale również tęsknota za swoją dawną ukochaną… uzależnionym od cracku dziweksem.

Wielką zaletą American Muscle jest obfitość hardkorowych scen: seks na środku autostrady, kokainowe trójkąty, lesbijskie kąpiele, twarde dragi i posoka lejąca się gęsto na kamerę. Ale to nie wszystko, bo dialogi też są całkiem całkiem, kobieca obsada w klimatach punkowego pin-upu a là Suicide Girls, aktorstwo wystaje nieco ponad przeciętność, a reżyser Ravi Dhar rezygnuje do tego z linearnej narracji i wchodzi nieco głębiej w jaźń głównego bohatera, oddając znaczne pole retrospekcji, która rzuca więcej światła na jego historię. Jego styl zbliża się przez to do artystycznego kina akcji.

W American Muscle nie ma jednak niepotrzebnych hamulców narracyjnych. Dłuższe gadki pojawiają się, gdy naprawdę muszą, a sex i przemoc są zasadniczą częścią menu. Nie wycina się kluczowych dla twardego realizmu momentów, które magicznie zniknęłyby z każdego innego, masowo dystrybuowanego filmu, a lekka ironia nie niszczy klimatu old schoolowego kina szoku. Na plus wypada też zakończenie – bez kombinacji, ale z dobrą korbą. Soczysty kawał mięcha dla fanów zarówno starej, jak i nowej eksploatacji!

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: American Muscle
Produkcja: USA, 2014
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 3,5/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s