Gdyby ktoś mi powiedział pięć lat temu, że Kristen Stewart za chwilę dokona ewolucji i zacznie grać ambitne role w europejskich filmach, to bym go/ją najpierw wyśmiał, a potem odesłał do szuflady z narzędziami. Ale czas szybko leci i była gwiazda wampirycznych teen dramatów stała się w międzyczasie dojrzałą kobietą, z czym przyszła dojrzałość zawodowa i świadome wybory artystyczne.

W Stylistce Stewart ponownie łączy siły z weteranem kina francuskiego, Olivierem Assayasem, który nagle zaczął się interesować kinem grozy, co jest tym ciekawsze, że niedawno nakręcił doskonale przyjęty w Europie, acz mocno pretensjonalny, dramat Sils Maria z Juliette Binoche, a w jego filmografii innych skoków w bok raczej nie znajdziemy.

W istocie, jest to reżyser bardzo akademicki, bezpośrednio nawiązujący do Déborda i Baudrillarda, który sam określa się jako uprzywilejowany. Jego film nie bez powodu został jednak nagrodzony za reżyserię na Festiwalu w Cannes w zeszłym roku – gdzie dostał długą owację na stojąco – bo mamy tu do czynienia z wizją absolutnie chirurgiczną, którą trzeba docenić choćby za wykreowania wysoce sugestywnej atmosfery zagrożenia.

O ile Stylistkę można w jakimś stopniu czytać pod kątem egzystencjalno-filozoficznym (jako dramat jaźni), jest to także bardzo udana próba obłaskawienia kina gatunkowego. Wszakże Assayas z wielką gracją eksploruje możliwości thrillera psychologicznego, a także ghost horroru, zapuszczając się nawet w rejony erotyki i perwersji, choć nigdy nie rezygnując ze swoich artystycznych korzeni.

Jego scenariusz w dużym stopniu rewitalizuje doskonale znany motyw tajemniczego zabójcy, który morduje dla zysku bogatą ofiarę, z którą wcześniej pozostawał w związku (patrz jakiekolwiek klasyczne giallo), ale wcześniej skupia się na epizodzie z życia młodej Maureen (Kristen Stewart), pracującej jako asystentka zakupowa (polskie tłumaczenie trochę mija się z istotą pracy Maureen) dla bogatej gwiazdy show businessu o uroczym imieniu Kyra (Nora von Waldstätten).

Maureen poznajemy w przełomowym dla jej życia momencie, gdyż na atak serca zmarł niedawno jej brat Lewis, co popycha ją do wykorzystania swojego talentu do nawiązywania kontaktu ze światem duchów. Jako spirytystka kultywująca tradycje mediumizmu, Maureen traktuje swoje zdolności bardzo poważnie. Ale jej naturalne słabości: wrażliwość, niepewność i podatność na strach, wystawiają ją na atak sił paranormalnych, wprowadzając do akcji element terroru.

Otóż niedługo po tym, jak udaje jej się nawiązać kontakt z agresywną zjawą w pustym domostwie, w którym wcześniej zamieszkiwał jej brat, Maureen zaczyna dostawać SMSy od anonimowego nadawcy, który wydaje się wiedzieć zbyt dużo o jej życiu jak na obcą osobę. Kobieta wpada przez to w paranoję, która wkrótce zamienia się jednak w seksualne podniecenie, w bardzo wymowny sposób oddane przez Assayasa i Stewart, prezentującą swoje śliczne ciało w długich, kameralnych kadrach.

Ten film może być wyzwaniem dla fanów bardziej konkretnych filmów gatunkowych, w których akcja ma swoje silne punkty i prowadzi do jasnego rozwiązania (nawet jeśli tożsamość zabójcy jest prosta do odgadnięcia). W Polsce na przykład film został przyjęty bardzo słabo, a recenzenci czuli się po nim zagubieni. Dla widzów o bardziej otwartych horyzontach ta artystyczno-gatunkowa hybryda będzie jednak ważnym odkryciem.

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Personal Shopper
Produkcja: Francja, 2016
Dystrybucja w Polsce: Filmostrada

Ocena MGV: 4,5/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

2 komentarze

  1. Co do polskich reakcji na film wydaje mi się to bardzo typowe dla naszej kultury. Z jednej strony ogromna ignorancja w temacie i ludzie czują się zagubieni czymś co nie pasuje do podręcznikowej definicji gatunku, a z drugiej też typowo polskie bawienie się w barykady i wyraźnie rodzielanie kina gatunkowego od artystycznego. Chociaż dla każdego o jakimś pojęciu w temacie nie ma to sensu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kultura filmowa w Polsce kwitnie. Jasne zmieniaja sie pokolenia, to zmieniaja sie gusta, ale tak byc powinno. Problem tkwi w tym, ze nasi dziennikarze filmowi to dalej lamerzy, ktorzy nie nadazaja za tym co sie dzieje w kinie i wypisuja jakies zbrodnicze farmazony. Przeczytalem przeciez, ze do tego filmu rezyser powinien byl dolaczyc instrukcje obslugi 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s