„Ciemny kryształ: Czas buntu” emanuje prawdziwą magią

W 1982 roku Jim Henson i Frank Oz na nowo zdefiniowali kino fantasy za sprawą filmu Ciemny kryształ – obsadzonej pacynkami historii o świecie Thra rozdartym między zgubą a zbawieniem. Netfliksowy reboot-prequel w formie serialu jest nostalgicznym powrotem na łono ejtisowej magii, który emanuje jednak autentycznym pięknem!

W bibliotece tytułów platformy Netflix ciężko o naprawdę dobry serial fantastyczny – dodajmy, że omawiana produkcja pojawiła się przed netflixowym Wiedźminem.

Stworzona przez Louisa Leterriera, twórcy choćby Incredible Hulk (2008), seria Ciemny kryształ: Czas buntu opiera się na wszystkim tym, co sprawiło, że oryginalny film chwycił nas za serce i stał się klasykiem kinowej fantazji.

Fabuła, będącego prequelem do oryginalnego filmu Czasu buntu, osadzona jest w konającym powoli świecie Thra. Życiodajna moc tytułowego kryształu jest coraz brutalniej eksploatowana przez gadzią rasę Skeksów, przybyszy z kosmosu, którzy przyjęli rolę strażników magicznego kruszcu.

Jedyną nadzieją na pokonanie odrażających i żądnych władzy istot jest zjednoczenie się klanów Gelflingów – elfopodonych stworzeń zamieszkujących Thra i będących pod butem Skeksów.

Historia wdzięcznie podąża tropem znanym z tolkienowskiego Władcy pierścieni. Aby pokonać nieśmiertelne z pozoru zło, bohaterowie będą musieli odrzucić w kąt dzielące ich różnice, waśnie i zmuszeni będą połączyć siły, znaleźć nieoczekiwanych sojuszników czy odzyskać dawno utraconą, wręcz mityczną broń.

Podobieństwa stają się nad wyraz jasne, kiedy uświadomimy sobie, że niski wzrost i zamiłowanie do śpiewu bardzo mocno zbliżają Gelflingów do znanych wszystkim Hobbitów.

Ale Czas buntu to również mroczniejsze oblicze fantasy, skierowane zarówno do młodszych jak i starszych odbiorców. W porównaniu do pierwowzoru, serialowa odsłona wydaje się brutalniejsza i bardziej fatalistyczna.

Duża w tym zasługa wspaniałej obsady, jaką Leterrier zebrał po stronie ogarniętych chciwością i pychą Skeksów. Simon Pegg w roli Szambelana wypada tak dobrze, że jego kreacja manipulatorskiej kreatury praktycznie nie różni się niczym od Barry’ego Dennena w oryginalnym filmie. A jest to nie lada wyczyn, biorąc pod uwagę to, jak wiele postaci zostało zbudowanych głównie na charakterystycznych trikach wokalnych.

Głos Marka „Skywalkera” Hamilla jako Naukowca znajduje się zaledwie o krok od jego kultowej, popisowej roli Jokera w Batman: The Animated Series (1992). Tu i tu wyłapiemy pewne podobieństwa – obie postaci co jakiś czas wybuchają salwą przeszywającego kark śmiechu. Jednak show kradnie Andy Samberg pod postacią Skeksa wyklętego, który dzieli się z naszymi bohaterami tajemną wiedzą.

Scenariusz poświęca odpowiednio dużo czasu pokazaniu nam jak głęboko w Skeksach zakorzeniony jest strach przed śmiercią, który prowadzi ich do popełnienia eskalującej serii okropności wobec środowiska i wszystkich mieszkańców Thra. Żadna minuta spędzona w ich zamku nie wydaje się stracona ani nudna!

Oryginalny Ciemny kryształ zapamiętany został głównie za sprawą marionetek i efektów specjalnych, robiących wrażenie nawet 30 lat po premierze. Czas buntu pozostaje wierny pracy Franka Oza i minimalizuje efekty CGI na rzecz starych, dobrych mupetów. Szczegóły świata wykreowanego są absolutnie fantastyczne! Od groteskowych Skeksów, po menażerię dziwnych stworzeń, które sprawiają, że Thra robi wrażenie niczym pierwszy kontakt z planetą Pandora w filmie Avatar (2009).

Każdy odcinek daje nam nowe pokłady wizualnego dobra, jak gigantyczne manty ujeżdżane przez zamieszkujące pustynie klany Gelflingów, rój przerażających pajęczaków, czy robale robiące za koła do powozów. Cały panteon uroczych zwierzątek i śmiesznych postaci na pewno trafi do najmłodszych widzów, a ich rodziców zaleje słodka nostalgia.

Jak każda epicka historia, Czas buntu ocieka patetycznymi uniesieniami, szlachetnymi poświęceniami i tragicznymi zgonami. Na szczęście autorzy oszczędzili nam ostrzejszych scen, które choć nie gryzłyby się ze światem przedstawionym, mogłyby wytrącać z prowadzonej narracji. Pod tym względem serial przypomina kultową Niekończącą się opowieść (1984).

Scena z serialu

Wykreowany w Ciemnym krysztale świat był osobliwy i tajemniczy, jednak 90-minutowy format zaledwie pozwolił nam prześlizgnąć się po jego powierzchni. Autorzy Czasu buntu wypełniają puste przestrzenie w sposób, który wydaje się naturalnym tłem dla wydarzeń z filmu.

Wykreowali przeszłe konflikty, rozszerzyli role bohaterów z 1982 roku oraz zbudowali i nadali niuansów społeczności Gelflingów. Serial przybliża nawet swoiste rytuały wyboru nowej królowej klanu, rytualne kary czy obrządki żałobne, które stanowią o centralnej filozofii historii: „Śmierć jest integralną, ważną częścią życia”.

Oczywiście, fabuła nie mogła uciec od analogii do współczesnych wydarzeń politycznych i społecznych. Jednak wciąż jest to przede wszystkim uniwersalna baśń o walce dobra ze złem. Wiele sprytnych zwrotów akcji udowadnia również, że autorzy nie chcieli popełnić sztampowego prequela.

Twórcy dobrze wiedzą, czego chce widownia i pozwalają jeszcze raz zabłądzić jej gdzieś w kniejach Thra. Biorąc pod uwagę, że serial kończy się kilkoma „cliffhangerami”, jasne jest, że będzie nam jeszcze dane powrócić do tego wspaniałego świata.

Oskar „Dziku” Dziki

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: