Zgodnie z myślą Terry’ego Eagletona, sformułowaną przez niego w eseju Funkcja Krytycyzmu, koncepcja sfery publicznej Habermasa wisi chwiejnie pomiędzy idealnym modelem, a historycznym opisem, tak więc cierpi na skutek dotkliwych problemów historycznej periodyzacji. “Sfera publiczna” jest pojęciem trudnym do wyrugowania z nostalgicznych, idealistycznych konotacji, takich jak “społeczeństwo organiczne”, a czasem od samego początku wydaje się ono być poddawane postępującej dezintegracji.1 To samo można powiedzieć o cyfrowej wspólnocie. Dawno, dawno temu, w czasach mitologicznych, przed rokiem 1993, cały Internet był “domeną publiczną”. Jak świadczą pionierzy wczesnych dni, kod i treść były własnością ogółu, tak więc każdy miał do nich dostęp.

W tym, jakże kiedyś racjonalnym, egalitarnym środowisku, zbudowanym przez inżynierów, wykładowcy akademiccy w wolny sposób wymieniali zasoby i idee. Istnieje jednak paradoks, z którym ci pionierscy konstruktorzy nigdy nie mieli do czynienia – przed nadejściem “publiki” wszystko było publiczne. Kiedy tylko masy dokonały inwazji na arenę nowych mediów, cenna domena publiczna została zalana przez siły rynku i regulacje rządowe.

Zwykli użytkownicy zażądali łatwych w użyciu interfejsów, rozrywki na swoją miarę i przede wszystkim bezpiecznych, godnych zaufania systemów. Zażądali więc “domeny publicznej”. Istnieje wiele wersji „Upadku Sieci”. Wszystkie narracje mówią o tym, że aktualna domena publiczna nie ma nic wspólnego z tą realną, a to co nosi jej nazwę jest jedynie cieniem, echem dni minionych. Paradoksalnie, to właśnie społeczeństwo zatruło czystość wczesnego raju cyber-osadników. „Tragedia wspólnoty” została spowodowana przez jednostki i korporacje, które zainspirowały się wartościami, stworzonymi przez wspólnotę, a potem je skonsumowały w swojej prywatności.

W książce The Future of Ideas, stracona wolność oznacza dla Lawrence’a Lessinga kreatywność i innowację, będące znakami rozpoznawczymi wczesnego Internetu, które zasiliły „największą rewolucję społeczną w dziejach świata”. Benjamin Barber maluje podobny, ponury obraz: Obywatele są bezdomni: zawieszeni pomiędzy wielkimi biurokratycznymi rządami, którym nie ufają ani chwili dłużej, a prywatnymi rynkami, na których nie mogą polegać ze względu na brak ich moralnych i obywatelskich wartości. Pozostają więc bez żadnego miejsca na wyrażenie wartości wspólnotowych. “Wspólnota” się rozmywa, a tam gdzie znajdował się kiedyś gwarny skwer, stoją teraz jedynie supermarkety i parki rozrywki. Nie ma jednak żadnego miejsca, które powitałoby “nas”, w którym moglibyśmy się zebrać i pozbyć się swoich „ja” i „ty”.2

Tak, jak Atlantyda, mityczne imperium, które pochłonął ocean, zniszczone przez wciąż nie zrozumianą katastrofę, cyfrowa domena publiczna żyje jako duch przeszłości zawsze gotowy powrócić. W skrócie, cyfrowa wspólnota musi zostać „powtórnie zdobyta” i „uporządkowana”.

W romantycznych czytankach, wspólna własność jest definiowana jako: „ziemia, która jest własnością wszystkich, pola na których wszyscy obywatele mogą wypasać owce lub też lasy, w których wszyscy mogą zbierać drewno na opał”. Przeciwko temu harmonijnemu, komunitariańskiemu punktowi widzenia, proponowałbym jeszcze inny o mniej niewinnej definicji, w którym przestrzenie społeczne tj. wspólna własność, są określone bardziej poprzez działanie niż poprzez ich wymiar prawny czy przestrzenny.

„Twórcze bogactwo nie posiada limitów; jego zdolność powielania się jest nieskończona. Technologia produkowania okularów nie może zostać wyczerpana poprzez jej użycie, nie mogą się też skurczyć dzieła Homera czy Konfucjusza, nawet w wypadku gdyby przeczytał je każdy na ziemi. W przeciwieństwie do historycznego i przestrzennego znaczenia wspólnej własności jako określonego terenu, dzisiejsza, wspólna własność jest ograniczona prawem i kodem.”

Legalna definicja domeny publicznej mogłaby wyglądać tak: Domena publiczna jest przestrzenią, w której nie stosuje się ochrony prawa własności intelektualnej. Kiedy prawa autorskie i patenty wyparowują, innowacje i działania twórcze przechodzą do domeny publicznej. Od tej pory mogą być używane przez każdego bez pozwolenia oraz opłat licencyjnych. Publiczne parki narodowe są również uważane przez wielu za połacie domeny publicznej. Ze względu na rozszerzenie warunków praw autorskich i patentów oraz prywatyzację ziemi i innych surowców, będących w posiadaniu rządu federalnego, mało dóbr wchodzi obecnie do domeny publicznej. Odkąd domena publiczna stała się ukrytym skarbem informacji i surowców, gotowych do użytku przez przyszłe pokolenia, wielu obrońców jest przekonanych, że jej stagnacja utrudni poszukiwanie twórczej inspiracji przyszłym pokoleniom.3

„Wspólnota jest miejscem, prawdziwą, fizyczną przestrzenią lub też bardziej efemeryczną przestrzenią informacyjną, do której nikt nie ma prawa własności prywatnej. Naturalne przestrzenie wspólne, to ocean i atmosfera.” Słynny esej Garretta Hardina, „Tragedia Wspólnoty” dowodził, że tego rodzaju wspólne przestrzenie zostaną nieuchronnie zdegradowane i zużyte – niczym publiczne przestrzenie wiejskie, gdzie wszyscy mogli wypasać swój inwentarz, aż nie pozostało ani źdźbło trawy.

cyberspace

Wspólnoty informacyjne przechowują wzajemną historię naszych kultur, taką jak mity i piosenki ludowe. Wspólnoty informacyjne są unikalne, ponieważ kiedy zostają z nich pobrane idee w celach pobudzenia inspiracji, nie zużywają się. Idee te pozostają na użytek przyszłych pokoleń lub twórców.4 Charlie Nesson wspomniał o idei wspólnoty w cyberprzestrzeni zanim zrobił to Lessig. Mówił o “potrzebie utrzymania przestrzeni w cyberprzestrzeni wolnej od kontroli – otwartej i wolnej, podatnej na czerpanie.”

Dlaczego ktoś miałby budować wspólnotę, pyta się Lessig. Cyberprzestrzeń nie jest przestrzenią limitowaną, gdyż zawsze będzie coś do zbudowania. Nie przypomina kontynentu amerykańskiego; gdyż nie zamierzamy pewnego dnia wpaść do Pacyfiku. Jeśli w tej przestrzeni nie ma czegoś, co chciałbyś zbudować, dodaj to. Myślę w ten sposób.5 Cyfrowe wspólnoty są zwykle usytuowane w przestrzeni pomiędzy państwem i rynkiem i mogą być w łatwy sposób zgniecione przez jedną lub obydwie ze stron. Sektor obywatelski reprezentuje nasze kolektywne jaźnie, innymi słowy obejmuje zwłaszcza te kwestie (takie jak akcja grupowa i ekspresja kulturalna, edukacja i dobrobyt społeczny), które nie są motywowane zyskiem, ani też nie są wynikiem autorytetu państwa.6

Zamiast mojego narzekania na zanikanie przestrzeni publicznej (w tradycji Richarda Sennetta)7, moglibyśmy aktywnie współtworzyć „dotcomową.wspólnotę”. Robiąc to moglibyśmy zaakceptować, że cyfrowe wspólnoty są niestabilne z natury. Pomimo wszystkich projektów, o których wspomniałem poniżej, możemy wywnioskować, że cyfrowe wspólnoty są negatywną utopią.

Cyfrowe wspólnoty istniały w przyszłości (lub też zaistnieją w przeszłości), bardziej jako wydarzenie lub też doświadczenie niż skończona przestrzeń. Za Italo Calvino możemy powiedzieć, że cyfrowe wspólnoty mogłyby należeć do „niewidzialnych miast”. Przewaga tej niezwykle wyobrażeniowej definicji wspólnot nad definicją prawną jest taka, że zbliża się do tego, czego techno obywatele doświadczają już teraz. Teoretycznie można stwierdzić, że platforma wymiany muzyki – Napster, w okresie swojego boomu, około 2000 r., była cyfrową wspólnotą.

Geert Lovink

(tłum. Conradino Beb)

 

Przypisy:

1. Terry Eagleton, The Function of Criticism, London: Verso Books, 1984, p. 8.
2. Benjamin Barber, A Place for Us: How to Make Society Civil and Democracy Strong, Hill and Wang, 1998.
3. http://www.centerforthepublicdomain.org/
4. http://www.centerforthepublicdomain.org/
5. Lawrence Lessig, Reclaiming a Commons – wykład w Berkman Center, May 20, 1999. http://cyber.law.harvard.edu/events/lessigkeynote.pdf
6. http://www.democraticmedia.org/issues/digitalcommons/
7. Richard Sennett, The Fall of Public Man, New York: Knopf, 1977.

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s