Klasyczne westerny można podzielić na dwa rodzaje. Pierwszy to filmy o starciu człowieka z naturą na otwartej przestrzeni, takie jak dwa znakomite westerny Hawksa: Rzeka Czerwona (1948) iBezkresne niebo (1952). W takich filmach ludzie przemierzają dzikie równiny Zachodu, walcząc z Indianami lub bandytami, szukając miejsca, w którym mogliby się osiedlić, zapuścić korzenie. Drugi rodzaj to westerny, w których Dziki Zachód został już podbity, Indianie trafili do rezerwatów, zaś na bezkresnych terenach, należących wcześniej do Indian, ludzie wybudowali miasta, w których oprócz praworządnych obywateli zadomowili się bandyci, oszuści, zabójcy. Jednym z takich miast jest właśnie Rio Bravo.

Możliwe, że ten film by nie powstał, gdyby Fred Zinnemann nie nakręcił westernu W samo południe. Tamten film także rozgrywał się w miasteczku, które ze spokojnego i bezpiecznego miejsca zmieniło się w siedlisko zła. Moim zdaniem jednak Rio Bravo jest filmem bardziej realistycznym, w sposób bardziej wiarygodny przedstawia bohaterów zamieszkujących jedno z miasteczek na Dzikim Zachodzie. Na początku mamy rozegraną bez słów scenę, która kończy się aresztowaniem przestępcy. Potem zaś twórcy filmu przedstawiają nam zróżnicowane ludzkie charaktery – ludzi pełnych wad, nerwowych, słabych psychicznie i fizycznie, próbujących sobie jakoś poradzić w trudnej sytuacji. Scena, w której dwaj główni bohaterowie patrolują ulicę pokazuje szeryfa jako osobę bardzo nerwową i niespokojną, która zdaje sobie sprawę, że aresztowanie przestępcy to dopiero początek kłopotów. A kiedy widzimy, że funkcję jego zastępców pełnią pijak i kaleka to mamy obawy co do tego, czy happy end wypadnie przekonująco.

Rio Bravo to przede wszystkim film rozrywkowy, więc nie mogło zabraknąć elementów humorystycznych oraz wątku miłosnego. Za dostarczenie widzom humoru zadbał Walter Brennan w roli upartego, kulawego starca, którego utarczki słowne z Johnem Wayne’em należą do najlżejszych fragmentów filmu (np. Wayne mówi: „Wchodzimy”, na co Brennan odpowiada: „Nie zamierzam was wnosić”). Wątek miłosny jest zaś obecny dzięki pojawieniu się na ekranie Angie Dickinson. Zagrała ona postać poszukiwanej listem gończym karcianej oszustki, której spotkanie z szeryfem powoduje, że musi zastanowić się nad swoim postępowaniem. Kiedy podejmuje decyzję o pozostaniu w mieście można się domyślić, że wybrała właściwą drogę. A pod koniec obserwujemy oryginalne oświadczyny w wykonaniu Johna Wayne’a („Jeśli wyjdziesz w tym stroju, to cię aresztuję”).

W scenariuszu doskonale rozbudowano charaktery postaci, dając pole do popisu aktorom – wspaniała jest chociażby Angie Dickinson, ale męska ekipa z Johnem Wayne’em na czele też nie zawiodła. Sceny akcji są wyreżyserowane mistrzowską ręką Howarda Hawksa – ten twórca, mimo że nie nakręcił tak wielu westernów jak John Ford, uchodzi całkiem słusznie za mistrza tego gatunku. Krew kapiąca do kufla czy rzut doniczką w okno to nie są elementy kojarzące się z westernami, lecz Hawks zrobił z nich trzymające w napięciu, oryginalne sekwencje, które na długo zapadają w pamięć. A jedna z pierwszych scen filmu, w której przyjeżdża wóz pełen dynamitu zapowiada, że finał będzie efektowny. Oprócz tego reżyser bardzo rozsądnie wykorzystuje muzykę, zaledwie w dwóch scenach muzyka wychodzi na pierwszy plan – najpierw, gdy grany jest meksykański utwór Degüello (pieśń o podrzynaniu gardeł), przywodzący na myśl obronę twierdzy Alamo, później, gdy aktorzy śpiewają dwie piosenki: My Rifle, My Pony and Me oraz Cindy.

Nie ma w tym filmie moralizowania i zbędnych słów, bohaterowie sami decydują o swoim postępowaniu. Kiedy szeryf pyta się młodego rewolwerowca o imieniu Colorado, czy mógłby mu pomóc w rozprawieniu się z bandytami młodzieniec odpowiada, że najlepiej mu wychodzi pilnowanie własnego nosa. Colorado z początku nie zamierza się mieszać w lokalne zatargi z bandytami, ale z czasem znajdzie w sobie odwagę i chęć do ryzyka, by zmierzyć się z silniejszymi i bardziej doświadczonymi przeciwnikami. Szeryf przyznaje, że młodzieniec by mu się przydał i czeka cierpliwie na moment, gdy chłopak sam zdecyduje, kiedy stanąć u jego boku. Co ciekawe, w filmie W samo południe szeryf nie chciał pomocy niedoświadczonego młodzieńca, a także jednookiego starego pijaka, więc Hawks tak jakby na złość Zinnemannowi uczynił szeryfami: nowicjusza, kulawego staruszka i pijaka.

Ciekawą postacią jest Dude, któremu trzęsą się ręce (nawet ogolić się sam nie potrafi) i który musi wybrać pomiędzy butelką whisky a lojalnością wobec przyjaciół. Nikt mu jednak nie powie, że alkohol go zabije i powinien to rzucić. On zdaje sobie sprawę ze swojej ułomności i sam podejmie decyzję, kiedy odstawić butelkę. Wyrazistym bohaterem jest pragmatyczny szeryf John T. Chance. Na pytanie kobiety: „Jak się zostaje szeryfem”, stróż prawa odpowiada: „Z lenistwa”, co jest potwierdzeniem, że czas pionierów przemierzających Zachód minął bezpowrotnie, ich miejsce zajęli ludzie, którzy zamiast w siodle czują się lepiej przy pokerowym stole z kumplami. Wiarygodny jest także główny czarny charakter – to nie jest zwykły przestępca, bo chce tylko uratować swojego brata przed karą śmierci, dla niego aresztowany człowiek nie jest mordercą tylko bratem i jak powiedział szeryf: nawet gdyby zabił dwudziestu ludzi, to i tak brat chciałby go uratować.

W takich bohaterów i w taką wizję Dzikiego Zachodu jestem w stanie uwierzyć bardziej niż w bohaterów filmu W samo południe. W filmie Zinnemanna szeryf łaził po mieście bezskutecznie szukając pomocy, a w finale okazało się, że żadnej pomocy nie potrzebował. Rio Bravo jest więc filmem bardziej klarownym i logicznym, wyreżyserowanym z dużą lekkością i pomysłem. Westernowe schematy zostały wykorzystane w sposób inteligentny, reżyser bardzo rozsądnie wyważył proporcje, znajdując miejsce na rozbudowanie postaci, akcję, humor i romans. Sprawne połączenie tych elementów z dopracowaną stroną wizualną i dźwiękową przyczyniło się do powstania wspaniałego widowiska. Do niedawna moim ulubionym westernem był film Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, ale teraz zmieniłem zdanie – Rio Bravo to zdecydowanie najlepszy western w historii kina.

Mariusz Czernic

 

Oryginalny tytuł: Rio Bravo
Produkcja: USA, 1959
Dystrybucja w Polsce: Galapagos Film
Ocena MGV: 4/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s