Jeden z tych pomniejszych dokumentów, który mogą docenić tylko prawdziwi pożeracze informacji. Wyreżyserowany przez Williama Hicklina dla Cineflix International (kanadyjscy producenci programów telewizyjnych) czyni wysiłek zrekonstruowania ostatniej doby życia Huntera S. Thompsona w formie dokudramatu – założeniem całej serii 24 godziny przed śmiercią jest odsłona ostatnich momentów życia wielkich sław filmu, literatury i muzyki.

Podczas gdy większość dokumentów o Thompsonie pokazuje jego postać w retrospektywie posługując się głównie materiałami archiwalnymi, ten film wchodzi na nieco dziwniejszą ścieżkę przedstawiając jego ostatni dzień w formie sztuki telewizyjnej. Aktorzy wcielają się w postaci pisarza, członków jego rodziny oraz zaprzyjaźnionego kamerzysty Bena Fee, który został w tym czasie zaproszony, by udokumentować spotkanie rodzinne. Jako że wywiad z pisarzem po jego śmierci nie jest łatwym zadaniem, rekonstrukcja w formie paradokumentalnego dramatu – znana z wielu innych programów telewizyjnych – nieźle spełnia swoje zadanie.

Dyrektor podszedł do filmu ambitnie próbując oprócz ostatnich 24 godzin uchwycić też długą drogę Huntera do sławy. W tym celu przeprowadził interesujące wywiady z jego ex-żoną, kilkoma redaktorami Rolling Stone oraz jego sąsiadami. Pojawia się nawet psychiatra i pomniejszy biografer, ale ci nie mają dużo mięśni. 24 godziny przed śmiercią ostatecznie okazuje się połączeniem aktorskiej rekonstrukcji i podanej na tacy historii samego pisarza, która służy jako rodzaj podstawowej narracji dla filmu oraz jego suspense.

Zanim zegar wybije ostatnią minutę wszystkie nitki zostają połączone, wszystkie wyjaśnienia udzielone i wszystkie znane fakty ujawnione. Do tego czasu oglądamy aktorów na tle zimowego puchu (Thompson odebrał sobie życie w lutym), przesiadujących w domku, który naprawdę przypomina Owl Farm. Dla tych z was, którzy przeczytali dwie lub trzy biografie Thompsona, będzie tu wprawdzie mało do odkrycia, ale cały materiał jest na tyle ciekawy, że może służyć jako tylne drzwi do kuchni pisarza dla czytelników, którzy są zainteresowani głównie sensacyjnymi wątkami. Te w przypadku Thompsona nie są jednak niczym trudnym do uchwycenia – pisarz sam proklamował się ostatnim publicznym adwokatem narkotyków.

Dziwna, niejasna persona pisarza i jego kompulsywne granie wizerunkami są tu mocno akcentowane stając się w efekcie głównym wyjaśnieniem jego mitycznego ciągu do dragów, alkoholu i społecznego nonkonformizmu. Mimo że sportretowany jako nastoletni chuligan w Louisville, posiadający wysokie ambicje, a później jako rozczarowany przez wiele lat rzeczywistością dziennikarz (dwie odrzucone książki i bycie zmuszonym do pisania po małych gazetach), który nagle przebił się z Hell’s Angels w 1966, by poszybować ku lepszym czasom, jego talent pisarski nigdy nie zostaje zakwestionowany.

To potwierdzają zresztą także przepytywani przez reżysera ludzie przywołując niekiedy bardzo ciekawe opowieści. Jednak o wiele bardziej interesujące jest grzebanie w szafie Thompsona, które wykonane zostaje ze sporą dozą kompetencji. Sandra, ex-żona pisarza, nie osładza swoich wspomnień i wprost opowiada o mrocznej stronie Huntera nie pozbawiając go jednak uroku.

Także były współpracownik Thompsona z Rolling Stone – Alan Rinzler, zabiera nas w podróż do wczesnych lat ’70 snując anegdotki o tym, jak pisarz obowiązkowo ładował się wszystkim co popadnie (zwykle whisky i koksem), by wykrystalizować swoją anielską wizję z powietrza. W innym wypadku nie był w stanie pisać. Jeśli uwalił się jednak, jak stodoła, też nie mógł pisać. Jego pisanie było więc sprawą delikatnej równowagi. To – jak wskazują twórcy dokumentu – było dobrą taktyką na krótką metę, ale do późnych lat ’70, wczesnych ’80, zaczęło się kłaść grubym cieniem na życiu Thompsona i ostatecznie doprowadziło do jego uwiądu twórczego.

Poziom jego pisarstwa poszybował w dół w momencie kiedy jego wizerunek stał się bardziej realny niż pierwotna osobowość i wyrwał się spod kontroli (jest tu akcentowana teoria więźnia własnej fantazji). Faktycznie, pomiędzy 1973-1983 Thompsona nie napisał nic nowego wydając jedynie The Great Shark Hunt (1979) – doskonałą retrospektywę, ale już wcześniej opublikowanych artykułów i fragmentów książek – a nowy rozdział otworzyła dopiero Curse of Lono (1983). Jednak nawet ta książka nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie jej redaktor Douglas Brinkley, który musiał dokonać interwencji i własnoręcznie ukraść maszynopis z domu Thompsona, a potem dokonać kreatywnego składu.

W końcu dochodzimy jednak do fin de siecle 2003-2005, kiedy Hunter przeszedł dwie operacje biodra, cierpiał z powodu złamania nogi, które nigdy nie chciało się do końca zagoić i w efekcie zaczął się robić zmęczony, co w końcu przerodziło się w depresję, której z pewnością pomógł dzienny miks Chivas Regal i środków przeciwbólowych.

W tym punkcie dla nikogo nie było już tajemnicą, że jego największym problemem był ciężki alkoholizm, chociaż znający go ludzie wolą w filmie używać określenia „zawodowy pijak”. Thompson nie był jednak nigdy dyplomatą i nie sądzę, żeby zrobiło mu to dużą różnicę. Jak dowiadujemy się przy okazji, otoczenie pisarza wyraźnie widziało w tym punkcie, że depresja była dla niego poważnym brzemieniem, a on sam tracił radość życia.

Thompson deklarował przy tym wielu osobom, że chce popełnić samobójstwo, przynajmniej dwa lata zanim to ostatecznie zrobił, tak więc zaskoczenie po jego smierci było raczej umiarkowane (podkreślone w filmie). Zaś sposób, w jaki to zrobił, tak jak Hemingway, nikogo chyba nie zaskoczył zważywszy na to, że w jego domu znajdowało się zawsze 30 sztuk naładowanej broni palnej, a on sam kochał strzelać do wszystkiego (choć uważany był za kiepskiego strzelca).

Jego ostatnie słowa zostały napisane na kartce papieru i brzmiały: „Kanclerzu”. Prawdopodobnie ostateczny żart w stylu gonzo, ale tego nigdy się nie dowiemy, gdyż pisarz wciąga teraz niebiański koks po drugiej stronie. Dobry dokument dla tropicieli szczegółów, ale musicie naprawdę lubić twórczość pisarza, żeby go docenić!

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Hunter S. Thompson – His Final Hours (Last 24 Hours)
Produkcja: Kanada, 2006
Dystrybucja w Polsce: TTV
Ocena MGV: 3,5/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s