Reżyser, fotograf i wizjoner, a przede wszystkim jeden z największych talentów aktorskich kina amerykańskiego. Autsajder, buntownik i wyrzutek – człowiek, który zawsze szedł pod prąd, nawet jeśli kosztowało go to karierę, rodzinę i życie prywatne. Jego wybuchowa osobowość była legendą, równie legendarny był ciąg do rumu, psychodelików i kokainy!   

Dennis Hopper przyszedł na świat 17 maja 1936 w Dodge City, w stanie Kansas jako syn kierownika lokalnej poczty i instruktorki ratownictwa wodnego. Jego matka miała jednak szersze horyzonty interesując się za młodu aktorstwem i malarstwem, co nie przekształciło się wprawdzie w profesjonalne zajęcie, ale stało się źródłem inspiracji dla młodego Hoppera, który obejrzał swój pierwszy film w kinie, kiedy miał pięć lat.

Po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do II Wojny Światowej w 1942, ojciec Dennisa został powołany do wojska, a gdy wrócił tuż przed jej zakończeniem, cała rodzina przeprowadziła się do San Diego. W Kalifornii, będąc wciąż nastolatkiem, młody Hopper zaczął występować na scenie Pasadena House, by następnie podjąć naukę profesjonalnego aktorstwa pod kierunkiem Dorothy McGuire i Johna Swope’a w Teatrze Old Globe, w San Diego.

Na scenie teatralnej dał się poznać jako genialny odtwórca ról szekspirowskich, by mając zaledwie 18 lat zostać wypatrzony przez łowcę talentów wytwórni Columbia, która bez oporów zaoferowała mu stały kontrakt o pracę. Młody Hopper nie dawał się jednak ułożyć Barry’emu Cohenowi, ówczesnemu szefowi produkcji i w ciągu roku przeniósł się do konkurencyjnych Warner Bros. Tam jego kariera dynamicznie przyśpieszyła – aktor dostał trzy główne role w znanych serialach telewizyjnych, m.in. w Medic, gdzie z wielkim wyczuciem zagrał chorego na epilepsję. W maju 1955 przyszedł też kolejny sukces, gdyż Hopper został wytypowany do grania dwóch przełomowych ról u boku Jamesa Deana w kultowych filmach Olbrzym oraz Buntownik bez powodu.

Obydwoje aktorzy nadawali na tych samych falach i stali się sobie bliscy, ze starszym o kilka lat Deanem pełniącym wyraźną rolę mentora i popychającym Dennisa w stronę odkrywania swojej prawdziwej osobowości aktorskiej: próbowania malarstwa, fotografii i czytania kultowych dzieł literackich. Twórczy związek obydwóch artystów zakończył się jednak 30 września 1955, gdy wypadek samochodowy pozbawił Jamesa Deana życia, jeszcze w trakcie kręcenia Olbrzyma.

Aktor w momencie śmierci miał zaledwie 24 lata. Wydarzenie to miało pobudzić w Hopperze nonkonformistyczne impulsy czy też tendencje do samodestrukcji i wkrótce zaczęło być widoczne w jego pracy – aktor zaczął forsować własną wizję za wszelką cenę. W okresie, gdy aktorzy, jak i reżyserzy byli traktowani zaledwie jako najemni pracownicy studia, nie było to dobrze widziane.

Niedługo po tym, gdy na ekrany wszedł Olbrzym, Hopper dostał kolejną ważną rolę, tym razem w westernie Pojedynek w Corralu OK (1957), gdzie bardzo emocjonalnie zagrał postać Billy’ego Clantona. W tym właśnie okresie aktor zaczął przejawiać swoje słynne manieryzmy, które miały eksplodować na planie produkcji Z piekła do Texasu rok później, gdzie nie mogąc dojść do porozumienia z reżyserem Henrym Hathawayem, co do sposobu zagrania jednej ze scen, został przez niego zmuszony do nakręcenia 80 ujęć, a następnie uczyniony wyrzutkiem z systemu studyjnego. W innej wersji Hopper miał odmówić przejęcia reżyserii na ponad dwa tygodnie, ale jest to mało prawdopodobne ze względu na to, że był zbyt młody, by wziąć kamerę do ręki, a poza tym nad filmami w tym okresie żelazną kontrolę sprawowali producenci.

night_tide_hopper
Dennis Hopper w „Nocnym przypływie” / 1961

Spór z Hathawayem zmusił młodego buntownika do brania ról w niezależnych produkcjach tj. Kluczowy świadek (1960), gdzie zagrał przywódcę gangu ulicznego czy Nocny przypływ (1961) w reż. Curtisa Harringtona, gdzie wcielił się w znakomitą rolę dryfującego po Kalifornii marynarza. W 1958 Hopper przeprowadził się również do Nowego Jorku, gdzie podjął naukę metody Stanisławskiego u Lee Strasberga w słynnym Actors Studio, w którym aktorstwa uczył się też James Dean. W międzyczasie rozpoczął romans z Brooke Hayward, który w 1961 został przypieczętowany związkiem małżeńskim. Ze względu na to, że Brooke była córką znanego producenta i agenta Lelanda Haywarda oraz aktorki Margaret Sullavan, Hopper wrócił w końcu do łask dużych wytwórni filmowych.

Pierwszym znanym filmem, w którym pojawił się po powrocie do systemu, był dobrze przyjęty western Synowie Katie Elder (1965). Po nim przyszły zaś inne małe role w: Nieugiętym Luke’u (1967), Powiesić go wysoko (1968) czy rewelacyjnym Prawdziwym męstwie (1969). Ze względu na to, że był jednak traktowany jako dyżurny pracownik drugiego planu, aktor nie związał się z kinem głównego nurtu i wkrótce zdryfował razem ze swoim przyjacielem Peterem Fondą – kolejnym hollywoodzkim autsajderem – w stronę kina klasy B, którego potentatem była legendarna wytwórnia American International Pictures. Jako że Curtis Harrington reżyserował w tym czasie dla AIP thriller sci-fi Królowa krwi (1966), Hopper zagrał w nim kosmonautę i szybko został wychwycony przez producenta Rogera Cormana, którego zmysł do odkrywania wielkich talentów jest legendarny.

Corman reżyserował w tym czasie swój wielki hit Dzikie anioły, uznawany często za pierwszy eksploatacyjny film motocyklowy w historii, z Fondą w roli głównej, ale obsadził Hoppera w swojej następnej, kultowej produkcji Podróż (1967). Aktor wcielił się w nim w rolę Maxa – wyjebanego w kosmos heada, którego komuna staje się jedną ze stacji kwasowego tripu głownego bohatera filmu, Petera Grove’a. Rok później Hopper zagrał główną rolę w swoim pierwszym filmie motocyklowym, uznawanym dzisiaj za jeden z lepszych przykładów gatunku – The Glory Stompers. Zaliczył też cameo w kultowej, surrealistycznej Głowie (1968) Boba Rafelsona, jako że w tym samym czasie stawał się coraz bliższy załodze z BBS.

Niedługo potem został wyrwany z łóżka o 4 nad ranem nagłym telefonem Petera Fondy z Toronto, który nawijał jak nakręcony o swoim nowym pomyśle filmowym. Była to wizja przełomowego dla kina amerykańskiego Easy Ridera (1969), który otworzył drzwi nowemu pokoleniu autorów, zainteresowanych kręceniem manifestów społecznych i obrazów prawdziwie artystycznych na wzór europejski.

Easy_Rider_Hopper_fuck
Dennis Hopper w „Easy Riderze” / 1969

Sukces Easy Ridera sprawił, że Hopper wylądował na okładce Magazynu Life, w  czerwcu 1970 – co katapultowało jego ego – oraz pozwolił mu kontynuować drogę reżyserską, którą ten podążył ze swoim pierwszym samodzielnym obrazem Ostatni film (1971). W tym samym okresie Dennis wszedł mocno w kokainę, która do początku lat ’70 nawet w Hollywood pozostawała narkotykiem słabo znanym, a pojawiła się pierwszy raz na ekranie jako symbol właśnie w Easy Riderze. Do jego erratycznego charakteru zaczęły też dochodzić nagłe wybuchy przemocy, które lądowały najczęściej na rodzinie i gronie najbliższych przyjaciół.

W takiej atmosferze tytuł nowej produkcji Hoppera miał się stać ironiczną, samospełniającą przepowiednią, gdyż arysta przez 9 lat nie stanął potem za kamerą. Film został nakręcony w Peru za prawie $1 mln pod auspicjami Universalu, którego szefowie bali się nawet rozmawiać z Dennisem ze względu na jego reputację, więc dali mu po prostu pieniądze i życzyli szczęścia przy kręceniu. Do tego, wszyscy kokainiści w Hollywood ustawili się w kolejce do pracy na planie filmu, żeby tylko przemycić trochę narkotyku z Peru do USA, który osiągał wówczas kosmiczne ceny. Ostateczny wynik pracy reżysera i jego przyjaciół można określić jako piękną, narkotykową medytację nad kontaktem dwóch różnych kultur, naturą związków międzyludzkich i granicą pomiędzy tym co realne i tym co pozorowane!

Pomimo tego że Ostatni film wygrał nagrodę krytyków na Festiwalu Filmowym w Wenecji, nie dano mu jednak szansy w Stanach Zjednoczonych, gdzie uznano go za porażkę i dwa tygodnie po starcie wstrzymano jego dystrybucję. Jednym z największym problemów dla wytwórni był eksperymentalny montaż Hoppera – który zajął reżyserowi rok i był przypisywany podszeptom Alejandro Jodorowsky’ego – ale także absolutnie niekomercyjna treść, traktowana nawet jako seksistowski manifest. Z dzisiejszej perspektywy Ostatni film pozostaje jednak genialnym filmem artystycznym, który należy wprawdzie do najbardziej bezkompromisowych obrazów kina autorskiego lat ’70, ale zdecydowanie powinien trafić z powrotem do oficjalnej dystrybucji!

W najmroczniejszym okresie, który nastąpił po tym niewypale, Hopper pogrążył się w odmętach życia na krawędzi, na swojej farmie Los Gallos w Taos, w Nowym Meksyku, z dziennym koktajlem alkoholu, kokainy i jointów na pierwszym planie. Aktor wynurzył się z ciemności na chwilę w 1976, by zagrać weterana wojennego w małym, kultowym filmie Tory oraz niezależnym Amerykańskim przyjacielu w reż. Wima Wendersa.

Hollywood nie miał go jednak zapomnieć, gdyż dwa lata później na ekrany wszedł słynny Czas Apokalipsy (1979) Francisa Forda Coppoli, w którym ten wcielił się w drugoplanową rolę szalonego dziennikarza improwizując niemal w całości swoje linie, których nie był w stanie zapamiętać – wyćpany jak stodoła, niemniej genialny w swojej kreacji. Rok później Hopper wyreżyserował swój trzeci film Out of the Blue, za który dostał nominację do Złotej Palmy. Wkrótce nałogi artysty przybrały jednak na sile, a Dennis stał się prawdziwym szaleńcem, pozostającym poza jakąkolwiek kontrolą.

Jak pisze Peter Biskind w swojej znakomitej książce Easy Riders, Raging Bulls: Do początku lat ’80 Dennis Hopper kompletnie stoczył się na dno. Konsumował dziennie pół galona rumu, dwadzieścia osiem piw i trzy gramy kokainy (…) Przekonany, że mafia jest na jego tropie, zmienił miejsce pobytu lądując w LA, by strzelić sobie miks kokainy i heroiny, po czym ruszył do Meksyku, gdzie miał grać w filmie. Cierpiący na syndrom odstawienia i halucynacje, rozebrał się do naga i zniknął w dżungli.

Po tym jak pobił meksykańskiego detektywa, wytwórnia wsadziła go jednak w powrotny samolot do Stanów. Gdy lądował, nabrał przekonania, że dwóch z jego byłych reżyserów: Coppola i Wim Wenders, filmuje go w samolocie. W jakiś sposób wyczołgał się na skrzydło, gdy samolot wciąż stał na lotnisku, a kiedy w końcu dostał się do LA, skończył w szpitalu, w Century City – zaraz potem przystąpił do programu odwykowego dla celebrytów zwanego Studio 8, by w końcu wylądować w szpitalu stanowym (…) Tam zlokalizował go przez swojego agenta Bob Rafelson, odwiedził w Dzień Ojca, wydostał na zewnątrz i zabrał do Berta Schneidera.

Był 1983 i aktor za namową Schneidera przystąpił do Anonimowych Alkoholików, by stać się wkrótce „nowym człowiekiem”. Jeszcze w tym samym roku zagrał starzejącego się ojca w kolejnej produkcji Coppoli – Rumble Fish (1983). Trzy lata później dostał rolę szukającego odkupienia alkoholika, ex-gwiazdy koszykówki w doskonale przyjętym Mistrzowskim rzucie otrzymując drugą nominację do Oscara w swoim życiu.

Także w 1986 dostał kultową dziś rolę psychopaty w mrocznym Blue Velvet, w reż. Davida Lyncha, którą odegrał granicząc na krawędzi geniuszu i szaleństwa. Mniej więcej od tego czasu datuje się powrót Hoppera do formy – który przynajmniej teoretycznie przestał pić i wciągać koks. Największy szaleniec Hollywood dostał kolejną szansę na reżyserowanie w 1988 realizując znakomite Kolory. Krótko potem nakręcił Zlecenie (1990), Życie na gorąco (1990) oraz swój ostatni film: Eskortę (1994) – obrazy, które były dosyć słabe, ale zdobyły swoich fanów.

out_of_the_blue_kadr
Dennis Hopper w „Out of the Blue” / 1980

Lata ’90 stanęły dla Hoppera głównie pod znakiem szaleńczej pracy aktorskiej na planie kilkunastu thrillerów, slasherów, filmów gangsterskich i postapokaliptycznych tj. Prawdziwy romans (1993), Speed (1994) czy Wodny świat (1995), z których wiele należy do filmów wyjątkowo kiepskich. W tym okresie Dennis Hopper stał się też konserwatystą-republikaninem, wspierającym ze swojej kieszeni Partię Republikańską. Jego poglądy nie były jednak bardziej stabilne niż życie osobiste, gdyż w ostatnich wyborach prezydenckich przed swoją śmiercią zagłosował na Baracka Obamę. Zanim pożegnał się z tym światem, zdążył jeszcze dostać gwiazdę na Bulwarze Sławy w Hollywood oraz zagrać w Hell Ride (2008) – neoeksploatacyjnej produkcji, przywołującej klimat oryginalnych filmów motocyklowych. Wieczny autsajder powiedział ostatecznie cześć 29/05/2010 wymęczony ciężkim rakiem prostaty, który wykryto u niego jeszcze w latach ’80.

Jak powszechnie wiadomo, swoją chemioterapię wspomagał przez kilka ostatnich lat medyczną marihuaną, legalną w Kalifornii. Hopper był żonaty pięć razy – ostatni rozwód wziął tuż przed śmiercią – i pozostawił po sobie czwórkę dzieci. Do historii kina przeszedł jako jeden z największych talentów aktorskich minionego stulecia, który daleki był od kompromisów, żeby podtrzymywać swoją karierę, woląc za to tańczyć kontrkulturowego oberka z czystym chaosem! Wiele z obrazów, w których wystąpił (lub które wyreżyserował), jest dziś uważanych za dzieła kultowe i szczytowe osiągnięcia sztuki filmowej XX wieku.

Conradino Beb

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

7 komentarzy

  1. ,, Życie na Gorąco ” to ,, Hot Spot” ? Jeśli o ten film chodzi, jest to całkiem udany neo-noir ; skromny wprawdzie i stonowany, ale zrobiony z dużą dyscypliną i świetnie zagrany, że o muzyce nie wspomnę. Imho najlepiej wyreżyserowanym filmem Hoppera są ,, Kolory”. Z pamiętnych ról DH wyróżniłbym też tytułową w australijskim outback – westernie ,, Wściekły Pies Morgan”, soczysty epizod w ,, The River’s Edge” Tima Huntera i cameo w westernowo-campowym wygłupuie towarzyskim ,, Prosto do Piekła’ Alexa Coxa. W tym ostatnim to się za wiele nie nagrał, ale za to jego bohater miał na imię I. G. Farben 😀 .
    Wielki aktor, Dionizos kontrkultury ( imię zobowiązuje).

    Polubienie

  2. Zdecydowany Dinoizos 🙂
    Aktor, ktory ze wzgledu na swoje ekscesy wciaz nie doczekal sie zasluzonych achow i ochow za swoja prace na planie tak wieluc kultowych produkcji, ale coz, czas pokaze.
    „Zycie na goraco” to „Hot Spot” – film ma swoij polski tytul, wiec lecialem w tekscie konsekwetnie (akurat tego nie widzialem). Mam nadzieje, ze juz wkrotce wrzuce recki „Ostatniego filmu” i „Out of the Blue”.

    p.s. a co z recenzja „rabid dogs”? 😀

    Polubienie

  3. Conradino:
    Ja nie widziałem go jeszcze w takiej roli, która zrobiłaby na mnie wrażenie i jakoś szczególnie zapadłaby mi w pamięć. Nie należę do wielbicieli „Easy Ridera”, film dobry i w pewnym sensie może i przełomowy, ale mnie nie zachwycił, obejrzałem go tylko raz i więcej do niego nie wróciłem. Kiedyś widziałem jego film „Eskorta”, ale to strasznie kiepskie było.

    Do powyższego tekstu można by jeszcze dodać, że film „Catchfire” („Zlecenie”, ja go widziałem pod tytułem „Iskierka”) Dennis Hopper podpisał ostatecznie fikcyjnym nazwiskiem Alan Smithee, które jest często wykorzystywane przez reżyserów, niezadowolonych z ostatecznego efektu. Hopper z nakręconego materiału zrobił trzygodzinny film, a producenci bez jego wiedzy skrócili film o jakieś 80 minut 🙂

    Co do jego aktorskiej kariery to najlepiej wspominam jego epizod z filmu „Prawdziwy romans” (pamiętna scena z Christopherem Walkenem) oraz rolę czarnego charakteru w pierwszym sezonie mojego ulubionego serialu – „24 godziny”.

    PS. Kiedy do moich recenzji „Olbrzyma”, „Buntownika bez powodu” i „Prawdziwego męstwa” dodałeś zdanie dotyczące występu Dennisa Hoppera, domyślałem się, że to pewnie jeden z twoich ulubionych aktorów i pewnie wkrótce o nim napiszesz 😀

    Polubienie

      1. Może bym go docenił za rolę w „Czasie apokalipsy”, gdybym obejrzał ten film w całości. Niestety, z powodu późnej pory emisji w telewizji obejrzałem tylko początek – do tej słynnej sceny z napalmem. Hopper pojawił się chyba dopiero później, bo nie pamiętam go z tych początkowych fragmentów.
        Natomiast „Blue Velvet” widziałem dawno i już niewiele z niego pamiętam, a David Lynch nie należy do twórców, do których chętnie wracam.

        Polubienie

  4. … jeszcze dwie fajne role Hoppera mi sie przypomniały : rozkapryszony marchand w Basquiat – Taniec ze śmiercią” i komiksowy, prowincjonalny killer w ,, Red Rock West”.
    Do legendy przeszły jego niestandardowe metody, do jakich uciekł się , reżyserując Nicholsona w scenie palenia ganji w ,, Easy Riderze”. Nie dośc, że Jack wykurzył sporo stafu ( była masa dubli ), to jeszcze miał prikaz, żeby swój monolog wygłaszac z powagą . W tym czasie Dennis stał na przeciw niego i wydurniał się ma maxa, robiąc jakieś chore miny i wygibasy. Nicholson z trudem wytrzymywał i parę razy o mało nie pękł. Na tym jego wysiłku zbudowane zostało coś, co bardzo nieliczni są w stanie w pełni docenic , bo mało kto miał w życiu takie doświadczenie : upalic człowieka, który nigdy nie kurzył, za to regularnie wali gorzałę i do tego jest notorycznym gadułą z ciągotami do logicznej precyzji wypowiedzi 😀 Uderza niesamowity kontrast z nawijką, jaką nasi bohaterowie snują po wypaleniu splifa ze starym wyjadaczem , którego wcześniej wzięli na stopa – gra go Luke Askew, też fajny aktor , który zmarł w tym roku na raka.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s