the_wild_angels_ost_1966

Kiedy w 1966 Roger Corman rzucił na ekrany jeden ze swoich najbardziej pamiętnych filmów eksploatacyjnych, Dzikie anioły z Peterem Fondą w roli głównej – obraz, który zapoczątkował całą serię klonów motocyklowych i stał sie bezpośrednim prekursorem kultowego Easy Ridera – Tower  Records wypuściła na rynek fantastyczną ścieżkę dźwiękową, skomponowaną przez Mike’a Curba (wytłoczoną w wersji mono i stereo). Muzyka na krążek nagrana została przez ówczesne gwiazdy lokalnej sceny surfowo/garażowej, grupę Davie Allan & The Arrows, która została na nim także skredytowana pod dwoma innymi nazwami (sesyjnymi mutacjami wokalnymi zespołu).

Davie Allan & The Arrows powstali zaledwie dwa lata wcześniej, gdy surf zaliczał już niską falę, ale stacje radiowe w Kalifornii wciąż grały numery instrumentalne i dzięki nim ich wielki tune Apache ’65 (z płyty o tym samym tytule) stał się jednym z ostatnich przebojów krótkiej lecz intensywnej ery muzyki surfowej wdrapując się wysoko na Listę Billboardu. Wkrótce potem Allan został zarejestrowany ze swoim bandem przez Mike’a Curba (przyjaciela ze szkoły średniej) na potrzeby albumu The Wild Angels, dzięki któremu muzycy stali się królami zupełnie nowej szkoły grania, która do historii przeszła jako rock motocyklowy (biker sound).

Sama płyta ma dzisiaj kultowy status, szczególnie ze względu na cztery instrumentalne killery: Blue’s Theme, Bongo Party, Rockin’ Angel i The Unknown Rider, które są wielkie przynajmniej w mojej opinii. Ale mamy tutaj także inne perełki, dwa kawałki, zagrane przez zespół jako The Hands Of Time: Lonely in the Chapel oraz Midnight Rider – pierwszy to żarliwe easy listening (przeróbka Elvisa Presleya), a drugi to miły, garażowy rocker. Liczy się jednak przede wszystkim Blue’s Theme – legendarny potwór motocyklowy z overdubami silnika Harleya, który został wciągnięty do studia. Idealna wypadkowa sfuzzowanego Fendera, pulsującego basu i soczystej perkusji, która zabiera nas w krótką podróż po rozgrzanej, kalifornijskiej autostradzie. Gitarowe piękno samo w sobie. Kawałek mityczny, który został włączony do wielu garażowych kompilacji tj. chociażby Nuggets… (1972).

Inną ciekawą kompozycją instrumentalną jest Bongo Party, która została zdominowana przez partie bongosow z charakterystycznym feelingiem w stylu The Shadows czy The Surfaris. 7-calowy Blue’s Theme/Bongo Party był przy tym najlepiej sprzedającym się singlem Sidewalk w 1966 ze stroną A, która wdrapała się na #37 pozycję Listy Billboardu i pozostała na niej przez 17 tygodni. Blue’s Theme stał się nieoficjalnym hymnem instrumentalnym młodej Ameryki, która przynosiła powiew nowej wibracji, kojarzącej się z wolnością i podróżą bez celu!

Na The Wild Angeles OST zamiasta jednak również strona B, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę The Unknown Rider, fantastyczną surfową kompozycję w stylu najlepszych kawałków Dicka Dale’a czy The Pyramids, która każe nam natychmiast zjarać jointa i pokontemplowac przepiękne dźwięki gitary Allana. To doskonały album wspomagajacy start z rana, szczególnie w wolny dzień. Warty również gorącego polecenia motocyklistom lubiącym najpierw walnąć sciechę i browara, a potem pojeździć z godzinkę czy dwie dla relaksu. Fani Elvisa mogą się zadumać chwilę przy wspomnianej balladce Lonely in the Chapel, a łowcy perełek puścić sobie kilka razy pod rząd garażowy Midnight Rider. Jako że album został zrobiony pod film, znajdziecie na nim wszystko!

Conradino Beb

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.