night_tide_1961_poster

Chociaż głównie maniacy rzadkości i friki filmowe pamiętają dziś pokryty patyną, pełnometrażowy debiut Curtisa Harringtona, nieziemska atmosfera i okultustyczne wątki połączone z awangardową kinematografią tworzą z Nocnego przypływu doskonałe wyzwanie dla poszukiwaczy pereł w zatoce filmów kultowych. Zrealizowany na bardzo niskim budżecie i sfilmowany w okolicach Venice Beach, w Kalifornii, w klasycznej czerni i bieli, Nocny przypływ wszedł na ekrany kin dzięki American International Pictures w 1961 i z miejsca okazał się porażką kasową.

Z dzisiejszej perspektywy nie wydaje się to jednak dziwne, gdyż obraz miał niewiele wspólnego z tanią, drive-inową eksploatacją, która w tym czasie wałkowała wątki dziesięciometrowych kobiet, nastoletnich wilkołaków, gigantycznych krabów i ośmiornic z kosmosu – w reperturza AIP późnych lat ’50 i wczesnych lat ’60 znajdziemy całe mnóstwo tego typu filmów.

Poprzez ukazanie psychologicznej tajemnicy, której natury nie rozumiemy aż do samego końca i która nigdy tak naprawdę nie zostaje wyjaśniona, Harrington stworzył jedyny w swoim rodzaju film ocierający się o okultystyczny thriller z ciekawym wykorzystaniem wątków Tarota i greckiej mitologii. Wpleciony weń hitchcockowski suspense zostaje w udany sposób połączony z narzędziami filmu eksperymentalnego, które Harrington dobrze poznał poprzez współpracę i przyjaźń z Peterem Hamidem, Mayą Deren i Kennethem Angerem – twórcami znanymi ze swoich tajemniczych krótkich metraży.

Faktycznie, Curtis Harrington był w pewnym momencie najbliższym przyjacielem tego ostatniego grając jedną z ról w kultowej Inauguracji domeny rozkoszy razem z innymi członkami kalifornijskiej loży O.T.O. – para-masońskiej organizacji okultstycznej, praktykującej thelemiczne rytuały, oparte na naukach Aleistera Crowleya. To właśnie na planie ww. filmu Kennetha Angera twórca spotkał po raz pierwszy Marjorie Cameron – żonę okultysty i naukowca rakietowego Jacka Parsonsa – którą później zaprosił do odegrania cameo morskiej wiedźmy w Nocnym przypływie.

Cała intryga filmu, której głównym bohaterem jest marynarz na przepustce (grany przez zbanowanego wówczas w Hollywood Dennisa Hoppera) spotykający piękną kobietę w klubie jazzowym, która okazuje się pracować w miejscowym cyrku… a w końcu być również niebezpieczną femme fatale, która w krótkim okresie czasu straciła dwóch chłopaków, zabitych w dziwnych okolicznościach, a do tego jest głęboko przekonana o byciu syreną, rozgrywa się zasadniczo w Czasie Snu – continuum czasoprzestrzennym, w którym wyobraźnia jest tak samo prawdziwa, jak ciało i krew.

Poczucie niezwykłości eksperymentu Harringtona, osadzającego wszystkich bohaterów w rzeczywistości kosmicznej, zostaje dodatkowo wzmocnione przez charaktery dryfujących autsajderów, uwikłanych w tajemniczą grę – marynarza, cyrkowców (z emerytowanym, angielskim kapitanem jako szefem namiotu syreny), morską wiedźmę i oczywiście samą syrenę (młodą kobietę, która nie wie skąd pochodzi, ani gdzie zmierza). Te fascynujące sylwetki – pomimo swoich ulotnych właściwości – wciągają widza głęboko w środek opowiadanej przez reżysera „bajki”, gdzie jest on zachęcany do skonfrontowania się oko w oko ze swoją własną podświadomościć, co ponownie przywodzi na myśl niepokojące wizje filmowe Kennetha Angera czy Mayi Deren.

Poza odniesieniami okultystyczno-magicznymi, Nocny przypływ może być także interpretowany jako swoistego rodzaju późny śpiew Beat Generation, zawdzięczający ruchowi sporo ze swojej formy. Staje się to jasne już w pierwszej scenie, w której marynarz wchodzi do kafejki jazzowej zaczynając konwersację z przypadkowo spotkaną kobietą, a w tle grany jest frywolny bebop. Sama rama dwóch bohaterów po prostu przesuwających się przez krajobraz i w efekcie zakochująch się w sobie, jest dla mnie bardzo Beat – tak jakby wszystko stało się „w drodze”.

Mimo że Nocny przypływ posiada dość zwartą narrację, opartą na konkretnym scenariuszu, Harrington reżyseruje bardziej klimat niż akcję wykorzystując dialogi w bardzo minimalnym stopniu, które stają się jedynymi kotwicami „realnego świata” – zaledwie odnogą Czasu Snu. I właśnie sposób reżyserowania tego kultowego filmu najbardziej przypomina atmosferę rytualnych arcydzieł Mayi Deren tj. Meshes Of The Afternoon czy Ritual In Transfigured Time, które w fascynujący sposób chwytają się ścieżek podświadomości, z tym że obraz Harringtona pozostaje mimo wszystko filmem narracyjnym, a do tego romansującym z kinem gatunkowym.

Nocny przypływ na tle swoich czasów, a także typowych śmieci klasy B, dystrybuowanych przez AIP, wyróżnia się jednak awangardowymi środkami wyrazu. Warto oczywiście zwrócić również uwagę na świetną kreację Dennis Hoppera, która pozostaje jedną z mniej znanych ról w jego długiej i kontrowersyjnej karierze. Aktor jest tu jeszcze daleki od swojego dzikiego, rozimprowizowanego, posiłkującego się dragami i alkoholem stylu, który wykształcił pod koniec lat ’60 w The Glory Stompers i w Easy Riderze.

W Nocnym przypływie Hopper poddaje się nastrojowi charakteru – słynny buntownik bez powodu gra dużo tonem głosu i dobrze wykorzystuje mimikę twarzy. Wciąż można tu zobaczyć klasyczny trening teatralny, jaki aktor odebrał grając Macbetha w teatrze Old Globe, w San Diego. Nieobecna jest tu późniejsza furia – słyszymy za to cichą mowę, widzimy ogoloną twarz, prosty chód i klasycznie rozrysowane emocje. Piękny przykład początków pracy aktorskiej Hoppera, które naprawdę są warte sprawdzenia, szczególnie że są nieodącznym elementem znakomitego filmu Harringtona, należącego do najlepszych w jego karierze.

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Night Tide
Produkcja: USA, 1961
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

2 komentarze

  1. Jack Parsons ? Czy to ten sam, co się piorunianem rtęci w powietrze wysadził, a wcześniej zwizualizował swój ideał kobiety i wyinwokował ją do rzeczywistości ?
    I to jest ta laska?
    Tak czy inaczej chcę to obejrzec.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s