ONLY-GOD-FORGIVES-Poster_2013

Daleko odszedł Nicolas Winding Refn od swojego niskobudżetowego debiutu The Pusher, który mimo że daleki od ideału wyraźnie pokazywał uliczno-podziemną wrażliwość reżysera. Ta w pewnym sensie została ponownie wyciągnięta na wierzch w Tylko Bóg wybacza, ale wizualny impresjonizm filmu w połączeniu z wątkami klasycznego kina zemsty dosięga celu tylko połowicznie. Za to można winić nie do końca dopracowany scenariusz – złośliwi powiedzą, że bez dobrego scenarzysty NWR nie jest zwyczajnie w stanie wzbić się na wyżyny – ale także aktorstwo Goslinga, który mimo że gwiazdą jest, na każdym kroku prezentuje braki w warsztacie.

Z wyżej wymienionych powodów Tylko Bóg wybacza jest filmem gorszym od histerycznie genialnego Bronsona – który bardzo trudno NWR będzie pobić – a być może nawet od Drive, który mimo że posiada sporo narracyjnych zalet, koniec końców jest zaledwie mainstreamowym dramatem gangsterskim, czerpiącym większość pomysłów z kultowego Kierowcy Waltera Hilla (dla mnie wciąż nie pobitego w swojej szufladce). I choć mamy tu genialne kadry – w pamięć zapadła mi szczególnie scena małej dziewczynki stojącej z misiem na tle zachlapanej juchą ściany – całość nie robi tak wielkiego wrażenia jak pojedyncze sekwencje.

Daleki jestem jednak od przylepienia filmowi łatki krwawej orgii, gdyż Tylko Bóg wybacza prezentuje ciekawą myśl przewodnią uczynienia głównym bohaterem jednostki przegranej już na starcie. Julian jest najmłodszym dzieckiem w rodzinie, reprezentując dla swojej matki element niepowodzenia, obiekt niedoszłej aborcji i cień starszego brata Billy’ego. Z tego powodu ma on problemy emocjonalne, z którymi nigdy nie dał rady się uporać. Jest wrażliwy, cichy, choć pełen gniewu i frustracji, ale wynikiem braku wsparcia w dzieciństwie także niezdecydowania i… czegoś czego Gosling nie był niestety w stanie wiarygodnie przedstawić.

Głównym wątkiem filmu jest zemsta. Billy ginie w bardzo drastycznych okoliczościach, zaś sprawcą zajścia jest Chang, wysoko postawiony policjant z Bangkoku, gdzie miejsce ma cała akcja. Julian znajduje pionka w grze – wspomniany policjant sam nie pobrudził sobie rąk – ale nie decyduje się na odebranie mu życia. Wkrótce z USA przylatuje jednak bezlitosna matka, by zabrać ciało Billy’ego do domu, a pałając żądzą krwi wprawia w ruch machinę, która nie dosięga niestety celu. Chang z zamachu na swoje życie wychodzi cało i zgodnie z kodem honorowym nie ma teraz wyjścia i musi zabić wszystkich członków rodziny, żeby nikt nie był w stanie dokonać rewanżu.

Trzeba podkreślić, że NWR poleciał tu w głęboki impresjonizm nasycając kadry kolorem czerwonym (tu przychodzą na myśl filmy Maria Bavy i Kennetha Angera), który reprezentuje nieustającą grozę rozlewu krwi. Nie da się również nie zauważyć oniryzmu Tylko Bóg wybacza. Wiele ze scen reprezentujących sny Juliana zostało nakręconych w tunelach, pokojach czy holach wyklejonych egzotycznymi tajskimi tapetami, a niepokojący finał jest bezpośrednim hołdem dla Kreta Alejandra Jodorowsky’ego, któremu zresztą film został zadedykowany. Ale choć NWR starał się stworzyć swoisty dramat inicjacyjny, kino gatunkowe może takie rozwiązania wchłonąć tylko do pewnego stopnia.

I to właśnie reprezentuje słabość Tylko Bóg wybacza. Film jest dopieszczony od strony wizualnej i ma dobry casting, ale nie rządzi w nim wcale aktorsko Ryan Gosling, tylko praktycznie nieznany zachodniej publiczności Vithaya Pansringram, który elektryzuje swoimi gestami, spojrzeniem i postawą. Bardzo dobrze wypada również w roli matki Kristin Scott Thomas (Cztery wesela i pogrzeb, Gosford Park), która nasyca obraz emocjonalnie. Artystyczna wizja co rusz jest jednak koszona przez wymogi linearnej narracji i ramy gatunku, a samo okrucieństwo dalekie jest wciąż od nihilistycznej grozy filmów Gaspara Noé. Do obejrzenia, ale docenią go głównie fani NWR.

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Only God Forgives
Produkcja: Francja / Dania / Tajlandia
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

Reklamy

3 komentarze

  1. Niestety w Lublinie nie ma jeszcze tego filmu w kinach, prawdopodobnie niewielka ilość kopii trafiła do Polski. Ale chętnie obejrzałbym ten film, mimo iż w recenzji potraktowałeś go raczej chłodno, bez zachwytów. Nie powiem, że jestem fanem NWR, bo widziałem jedynie „Drive”. Chociaż bardzo mi się podobał to jakoś nie sięgnąłem po jego wcześniejsze dokonania. Kojarzę go więc jako twórcę mainstreamowego. Co do obsady OGF to nigdy za Goslingiem nie przepadałem i w filmach z jego udziałem szukam czegoś innego niż porządnej gry aktorskiej. Ale bardzo lubię Kristin Scott Thomas – naprawdę świetna aktorka.

    Polubienie

    1. Naprawde ciezko mi powiedziec czy ci sie spodoba, czy nie, ale na pewno warto go zaobaczyc. Ja Goslinga chyba bardziej zaczynam lubic jako zjawisko niz jako aktora. Film robi wrazenie, tyle ze jest przewidywalny i dlatego zachowalem w recenzji pewna rezerwe. kazdy powinien sobie jednak wyrobic wlasne zdanie. Kristic Scott Thomas wypadla bardzo na plus!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.