four-of-the-apocalypse-1975-kadr

Gdy w drugiej połowie lat 70-tych spaghetti western umierał śmiercią naturalną, Lucio Fulci cementował styl, który miał mu służyć przez całe lata 80-te. Zaczynając od komedii sytuacyjnych w latach ’60, artysta stopniowo wchodził w świat grozy i krwi, wpierw kręcąc genialne gialllo Jaszczurka w kobiecej skórze, a potem wymierzony w tradycjonalizm południa Włoch dramat/thriller, Nie torturuj kaczuszki.

Choć nakręceni w 1975 roku Czterej jeźdźcy Apokalipsy nie są pierwszym romansem Włocha z Dzikim Zachodem, bo w poprzedniej dekadzie nakręcił on bardzo ciekawy Czas masakry, a dwie części przygód Białego Kła noszą wszelkie znamiona kina kowbojskiego, jest to mimo wszystko kino bardzo osobliwe.

Bohaterowie tej opowieści to ludzie żyjący na marginesie, wykluczeni poza ramy społeczeństwa. Karciany kanciarz Stubby (Fabio Testi), ciężarna prostytutka Bunny (Lynne Frederick), drobny pijaczyna Clem (Michael J. Pollard) oraz niezrównoważony psychicznie, czarnoskóry grabarz Bud (Harry Braid), odsiadują w jednej celi wyrok z rozkazu szeryfa miasteczka Salt Flats. Jak się jednak okazuje, szeryf ocalił im życie przed zgotowaną za jego zgodą, krwawą czystką miasteczka z panoszącego się po ulicach grzechu.

Odstający od amerykańskiego archetypu „jeźdźca znikąd” protagonista, który w obronie interesu większości naraża się na zagrożenie, to nic nowego we włoskim westernie. Ale grupą naszych bohaterów kierują raczej przyziemne chęci dotarcia do miejsca, w którym będą mogli spokojnie oddawać się swoim zajęciom. Po drodze do bandy dołącza także samotny podróżnik Chaco (Tomas Milian), który szybko zaczyna mieszać szyki w grupie, ale metody rozprawiania się ze śledzącymi go wrogami wzbudzają w reszcie podejrzenia.

Fulci sprawnie balansuje na pograniczu różnych gatunków filmowych, pokazując nam, że te w kinematografii są raczej umowne. Najwięcej przeplata się tu wątków charakterystycznych dla późniejszych tworów Lucjana. Mamy więc całkiem okazałe gore i klimat sennego koszmaru.

Kreacja Chaco wygląda jak żywcem wyciągnięta z jakiejś hipisowskiej komuny, Milian inspirował się Charlesem Mansonem i z tego powodu to postać równie przerażająca, co fascynująca. Jego popis podczas narkotycznej sekwencji – próby naćpania współtowarzyszy w celu grabieży – to prawdziwy majstersztyk. Szkoda jednak, że postać ta nie dostała więcej czasu ekranowego – Chaco niby jest głównym czarnym charakterem, ale końcówka z jego udziałem kreuje wiele zastrzeżeń.

Nie chodzi jednak o jej intensywność czy generalny wydźwięk, bo tutaj jest tak jak powinno – niemający nic do stracenia bohater samotnie wkracza do opanowanej przez bandziorów Chaco szopy, by w brutalny sposób rozprawić się ze swoim antagonistą. Bardziej kuleje filmowe tępo, które nie zostało odpowiednio wygładzone.

Intensywny początek, który przechodzi w osobliwe kino drogi, nijak ma się do drugiej połowy seansu. Zapowiedzią jest epizod w osnutym strugami deszczu i połaciami pajęczyn, górniczym mieście widmo. I choć zakończenie tego wątku jest mocne, a nawet bardzo, Fulci, dysponując taką scenografią, mógł wyciągnąć z filmu jeszcze więcej.

Wielu widzów narzekać może też na muzykę country. Cook & Benjamin Franklin Group (studyjna grupa Fabia Frizziego) przyjemnie umilają podróż swoimi spokojnymi balladami, jednak na jakiś bardziej zapadający w pamięć utwór muzyczny nie ma co tutaj raczej liczyć. Taki zabieg, zastosowany choćby przez D’Amato w Scansati… a Trinità arriva Eldorado, wyróżnia film na tle podobnych. Dla mnie miły dodatek, ale w pełni rozumiem także drugą stronę.

Czterech jeźdźców Apokalipsy to kawał naprawdę interesującego, krwawego kina, który powinni docenić nie tylko fani spaghetti westernu, ale także szeroko pojętego włoskiego horroru. Co prawda film brutalnością nie może mierzyć się z takimi dziełami jak Zombi 2, czy Nowojorski rozpruwacz, ale mniej odporni widzowie odwrócą kilka razy głowę, zwłaszcza gdy w ich ręce trafi wersja uncut. I chyba to jest najlepsza rekomendacja, jaką można dać filmowi. Krew, koszmar i doza psychodelii, tak wygląda Dziki Zachód w obiektywie Lucia Fulciego!

Oskar „Dziku” Dziki

 

Znany pod tytułami: Four of the Apocalypse / I Quattro dell’apocalisse
Produkcja: Włochy, 1975
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 3,5/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s