Poznajcie HIVE – zdecentralizowany ekosystem społecznościowy

Czym jest HIVE? Jest to ekosystem rozwijający się tak dynamicznie, że od czasu do czasu zadaję sobie to pytanie na nowo. Jednocześnie, im głębiej poznaję to miejsce, tym trudniej jest mi jednoznacznie określić, czym właściwie jest. Ale pozostaje to dla mnie niezwykle fascynujące!

W czasach, kiedy centralnie zarządzane media społecznościowe stały się zagrożeniem dla wolności słowa i w tak dużym stopniu kształtują opinię publiczną, coraz więcej ludzi rezygnuje z korzystania z Facebooka, Twittera i Youtube’a i zaczyna szukać alternatyw. Niestety, nawet najbardziej alternatywne i wolnościowe media społecznościowe, tak długo jak będą zarządzane centralnie, nie będą wolne od nadużyć. Znacie pierwotne motto firmy Google: „Don’t be evil”? Poniżej przedstawię Wam pomysł na realną alternatywę.

Wszyscy mniej więcej wiemy czym jest Internet. Ale ludziom w latach 90-tych dość ciężko było to pojąć. Ten artykuł przywołuje wspomnienia sprzed ponad 20 lat. Z perspektywy czasu ta narracja może bawić. Czy ktoś z Was jeszcze „surfuje” po Internecie? A to tylko 25 lat wstecz.

Zdecentralizowane systemy oparte na technologii blockchain są w tym momencie na podobnym etapie rozwoju, jak Internet w latach 90-tych. Wiele osób twierdzi, że potencjał jest równie rewolucyjny. Tak jak Internet zmienił to, jak wymieniamy się informacjami, blockchain zmienia to, na jakich zasadach obdarzamy się zaufaniem. Wciąż brak jednak powszechnego zrozumienia czym rozwijana dopiero technologia tak naprawdę jest, stąd wiele nieporozumień i brak ufności. Kto wie, być może za 5 lat ten wpis również będzie odebrany jako zabawny i naiwny.

Ale do rzeczy…

Na początku to miejsce było dla mnie platformą blogową. Ciekawą stroną z życzliwą społecznością, która pozwala zarobić odrobinę kryptowalut za udostępniane treści. Okazuje się jednak, że Hive jest jak cebula, lub jak ogr. Ma warstwy. Platforma blogowa to tylko jedna zewnętrzna warstwa, pod którą kryje się dużo ciekawsze wnętrze. Jądrem ekosystemu jest blockchain HIVE, zdecentralizowana baza danych przechowywana i synchronicznie tworzona na wielu serwerach.

Wewnątrz tej bazy danych umieszczane są wszystkie wpisy, komentarze i polubienia użytkowników, transakcje pomiędzy użytkownikami i wiele innych danych. Korzystanie z tego systemu jest w pełni darmowe, dobrowolne i każdy może opuścić platformę. Musi jednak liczyć się z tym, że wygenerowane przez niego dane pozostaną tu na zawsze.

Właśnie to, że dane nie są zarządzane przez jeden centralny serwer gwarantuje ich niezmienność, odporność na cenzurę i bezpieczeństwo. Nie ma żadnego Zuckerberga, ani Dorseya, który mógłby banować, usuwać i dyktować warunki.

Dokładny mechanizm działania tej bazy nie musi interesować przeciętnego użytkownika. W końcu, kto z Was wie dokładnie jak działa VISA? Najważniejsze jest to, że ta baza danych ma wiele punktów dostępu i tworzenie kolejnych jest całkowicie darmowe. Te punkty dostępu to rozmaite platformy skupiające mniejsze społeczności zainteresowane konkretnymi tematami.

Jest ogólna platforma blogowa, zdecentralizowana wersja YT, platforma do sprzedaży dzieł sztuki tworzonych przez użytkowników, gra karciana podobna do Magic The Gathering i wiele innych (pełna lista aplikacji na blockchainie HIVE dostępna jest tutaj).

Do kogo to należy?

Ale jak to? Nie ma żadnego przedsiębiorstwa zarządzającego całym projektem? Nie ma. Sam sposób społecznej organizacji powstający wokół HIVE jest o tyle rewolucyjny, co trudny do wytłumaczenia. Podejmę jednak tę próbę. Może być to najgorszy koszmar korporacyjnego kapitalisty, bo okazuje się, że Pan Prezes staje się zbędny. Oczywiście wewnątrz HIVE są liderzy, nie ma jednak żadnej sztywnej struktury, HIVE jest tworzony oddolnie i dobrowolnie. Każdy ma prawo realizować tu swoją wizję.

Zdecentralizowana baza danych należy do wszystkich posiadaczy altcoinów HIVE, proporcjonalnie do ilości. Oddaje to w ręce użytkownika poczucie współodpowiedzialności za dobro wspólnoty. Coś, o co coraz trudniej w centralnie zarządzanym i hierarchicznym świecie pełnym podziałów.

Nie jest to też utopijna, komunistyczna wizja, w której każdy ma tyle samo. Ludzie wynagradzani są zgodnie ze swoim zaangażowaniem, a jeśli ktoś decyduje się kupić udziały w HIVE na wolnym rynku to jest to na rękę wszystkim uczestnikom sieci. Ich zasoby stają się warte więcej i inwestorowi też zależy na dobrostanie całej sieci, w końcu on też chce zarobić.

Struktura własności, podobnie jak baza danych, jest więc również zdecentralizowana. Można zapytać w takim razie, kto i jak tym zarządza.

Poza zwykłymi użytkownikami sieci na blockchainie są również tzw. świadkowie – osoby wybrane siłą głosów wszystkich użytkowników. Kandydat na świadka musi cieszyć się zaufaniem, ale też być aktywnym i zaangażowanym członkiem społeczności. Odpowiadają oni za prowadzenie serwerów, potwierdzają kolejne bloki danych i decydują wspólnie o wersji oprogramowania, z którego wszyscy korzystamy.

Oprogramowanie to jest aktualizowane co kilka miesięcy, wraz z postępami prac ekipy deweloperów. Kierunek tych zmian ustalany jest wspólnie przez grupę najbardziej zaangażowanych użytkowników. Zależy im na sprawnym funkcjonowaniu całego ekosystemu. Każdy może wnieść propozycję zmian, która zostaje poddana pod dyskusję na forum.

To trochę tak, jakby polscy politycy nagle stali się osobiście odpowiedzialni za konsekwencje swoich decyzji i uważnie słuchali na konsultacjach społecznych. Ten system ma w sobie cechy merytokracji i demokracji płynnej.

Trzeba wspomnieć, że na HIVE nie ma kadencji. Każdy ze świadków może zostać odwołany w dowolnej chwili głosami użytkowników. Świadkowie wynagradzani są za swoją pracę, na potwierdzanie nowych bloków przeznaczone jest 10% nowo powstających monet. Aktualna lista świadków dostępna jest tutaj.

Wszystko opiera się na następującej filozofii. Zaangażowanie przynosi proporcjonalne korzyści. Nie dziwi więc fakt, że dla wielu osób HIVE stał się drugim domem, a nawet głównym źródłem dochodu.

Społeczność

Dawno minął ten czas, kiedy HIVE skupiał głównie informatyków i specjalistów. Są tutaj osoby tak różne, jak we wszystkich społecznościach. Na platformie blogowej użytkownicy skupiają się wokół popularnych tagów, warto je poznać zaczynając swoją przygodę. Umożliwi to innym łatwe odkrycie naszych treści.

Przykładowo pod tagiem #Polish można znaleźć wpisy po polsku. Poza tym polską społeczność można spotkać też na chacie. Oprócz tagów są jeszcze „społeczności”, które funkcjonują nieco podobnie do grup na Facebooku. Każdy ma swobodę utworzenia własnej tematycznej społeczności, która nie podlega cenzurze i nie może zostać usunięta.

Treści na HIVE nagradzane są przez głosy pozytywne (up-votes) użytkowników, mechanizm podobny do like’ów, jednak siła naszego głosu, jest zależna od mocy naszego konta, a ta rośnie wraz z kolejnymi uzyskiwanymi coinami. Tak więc głos niektórych użytkowników wart jest ułamek centa, innych natomiast dziesiątki dolarów.

Wraz ze zmianą ceny monety HIVE zmienia się też wartość głosu. Skoro nie ma cenzury i banowania, jak HIVE radzi sobie z trollami, spamerami i plagiatem? W bardzo prosty sposób! Poza głosem pozytywnym jest też mechanizm głosu negatywnego. Każdy z użytkowników może wyłapywać przekroczenie zasad, są nawet użytkownicy, którzy się w tym specjalizują i są za to wynagradzani. Treści nie można usunąć z blockchaina, mogą one natomiast zostać ukryte na poziomie aplikacji, jeśli dostaną dość dużo głosów negatywnych (down-votes).

Zazwyczaj ilość głosów negatywnych stanowi mniej niż 1% wszystkich głosów. Taki głos można dostać za plagiat, spam, treści bardzo złej jakości, nawoływanie do przemocy, podszywanie się pod innych lub próby oszustwa. Jeśli ktoś łamie regulamin w sposób nagminny, jego wpisy zostają w końcu ukrywane domyślnie. Cały regulamin po angielsku dostępny jest tutaj.

Ostatecznie, społeczność HIVE jest jedną z najbardziej kulturalnych i wspierających, wśród tych, z któryi zetknąłem się w Internecie. Ludzie pochodzący z bardzo różnych środowisk są w stanie efektywnie ze sobą współpracować, mając na celu wspólne dobro.

Skąd się biorą pieniądze w HIVE?

Z każdym kolejnym blokiem danych, co 3 sekundy generowana jest pewna ilość nowych altcoinów HIVE, obecnie inflacja jest na poziomie około 8% i maleje, aby za parę lat osiągnąć docelowo 3% rocznie. Nowe altcoiny odzwierciedlają wzrost wartości platformy i dystrybuowane są pomiędzy użytkowników, na podstawie głosów pozytywnych przydzielonych przez innych. Proces jest precyzyjnie i automatycznie sterowany przez algorytm.

Po tygodniu nie ma już możliwości zarobienia na danym wpisie, a zarobione środki trafiają na konto autora. Jest to też czas na weryfikację, czy dane treści nie łamią regulaminu. Monety HIVE można wymienić na BTC dzięki jednej z poniższych giełd kryptowalut. Bitcoina można następnie sprzedać za złotówki lub dolary i w ten sposób zarobione przez nas środki trafiają na nasze konta bankowe.

Ten mechanizm monetyzacji zmienia reguły gry, jeśli chodzi o dotychczasowe pomysły na model biznesowy mediów społecznościowych. Stąd Hive nie zbiera i nie sprzedaje danych użytkowników, a na platformie nie ma reklam! Nasza wspólna wirtualna przestrzeń nie musi już być projektowana w taki sposób, aby tworzyła uzależnienie wśród użytkowników.

HIVE jest jak cebula, pamiętacie? Kolejna warstwa pozwala na utworzenie własnej kryptowaluty wewnątrz ekosystemu, daje to większą niezależność i zdolność do samostanowienia społecznościom tematycznym. HIVE staje się tutaj tylko techniczną podpórką do przeprowadzenia emisji własnych tokenów i utworzenia ekonomii w skali mikro.

Warto dodać, że nie trzeba inwestować ani złotówki, aby stać się pełnoprawnym członkiem społeczności. Wiele osób jednoznacznie łączy temat kryptowalut z inwestycjami lub handlem. W moim odczuciu jest to błąd, sama technologia niesie za sobą dużo ciekawsze perspektywy, niż potencjał szybkiego wzbogacenia się na rynku kryptowalut.

Podsumowanie

Wciąż ciężko stwierdzić czym jest HIVE, na pewno jest to nowa jakość w świecie mediów społecznościowych i pewien blueprint na organizację życia społecznego online. Na pewno jest to wielki eksperyment, na swoim polu obecnie bezkonkurencyjny. Futurolog, muzyk i filozof technologii Jaron Lanier ukuł termin „godność danych (data dignity) i moim zdaniem HIVE jest właśnie miejscem, które przywraca ludziom ich godność w wirtualnym świecie.

Decentralizacja wyzwala z „cyfrowego feudalizmu”. Zaczynamy zdawać sobie sprawę, że na centralnie zarządzanych platformach, nasze dane i tożsamość stają się domyślnie własnością korporacji. Coś też już nam świta, że to nie jest w porządku.

Przemek Ogłaza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

<span>%d</span> blogerów lubi to: