Czy seksploatacja może zahaczać o politykę? Definitywnie, jeśli tylko oddamy ją w zręczne ręce Russa Meyera. Reżyser udowodnił to w Vixen! z młodą i piękną Ericą Gavin w roli tytułowej. Film został wyprodukowany za $76 tys., ale wykręcił $6 mln w kilka miesięcy stając się największym hitem Meyera i czyniąc z niego jedną z najważniejszych osobistości amerykańskiego kina niezależnego tamtego okresu.

Vixen! był również punktem zwrotnym dla samego przemysłu filmowego, gdyż stał się pierwszym obrazem, który dostał rating X – tylko widzowie powyżej 18 lat mogli wejśc do kina… a miejsca, w których można było zobaczyć film Meyera należały do nielicznych.

Dodatkowo, projekcje Vixen! były uparcie wstrzymywane i pikietowane przez wszystkich amerykańskich bigotów. Konserwatystów ogarnął strach przed obrazem, który pokazywał FAKTYCZNY SEX i mimo że w ciągu następnych dwóch dekad to ciśnienie nieco zelżało, niedużo się zmieniło, jako że w kręgach chrześcijańskich fundamentalistów pornografia jest wciąż uważana za dzieło samego szatana.

Końcówka lat ’60 była jednak idealnym czasem dla inteligentnych filmów Meyera z eksplodującą wszędzie rewolucją seksualną i osobistym, które stawało się politycznym (jak głosił ówczesny, kontrkulturowy slogan). Nie zapominajmy przy tym, że rozwód i sex analny były w tym okresie nielegalne praktycznie wszędzie, co zmieniła dopiero wielka ofensywa organizacji wolnościowych w latach ’70, którym udało się na skutek upartej walki zmienić archaiczne prawa.

Sytuacja obyczajowa sprawiała więc, że filmy tj. Vixen! nie miały łatwego życia i musiały toczyć ciężką batalię o to, co można pokazać na ekranie. Ale obraz Meyera ją wygrał, co z powodzeniem umieściło na mapie pierwszy softcore wszech czasów! Był to zaiste moment pełen chwały, który utorował drogę filmom erotycznym lat ’70 oraz pozwolił na stworzenie nowych seksploatacyjnych mutacji tj. women-in-prison, które stały się dla New World Pictures Cormana dojną krową kilka lat później, a w końcu pewnego rodzaju standardem dla kina klasy B.

Vixen! to jeden z moich ulubionych filmów Meyera, który opływa w śliczne zdjęcia, gorący sex i polityczną satyrę. Z bardzo oryginalnym konceptem – bez względu na standardy filmowe – który ukazuje naturalne piękno kanadyjskiej puszczy, a przynajmniej tak każe nam wierzyć Meyer przez swoją scenografię i obowiązkowego narratora, gładko wprowadzającego widza w ten egzotyczny świat.

W tej zainscenizowanej głuszy żyje sobie spokojnie młoda para – tytułowa Vixen oraz jej mąż Tom, a wokół ich domku kręci się dwóch motocyklistów (co kino eksploatacji lat ’60 zrobiłoby bez motocyklistów?). Jeden z nich to brat Vixen, a drugi to jego czarny ziomek – obydwoje będą mieli wpływ na rozwój akcji.

Meyer czyni z Vixen seksowną, młodą brunetkę, której przeznaczeniem jest słodka miłość… dawana każdemu, kto jej zapragnie. Kiedy jej mąż-pilot samolotu udaje się w jeden z rejsów, kobieta wyrywa natychmiast kanadyjskiego rangera, z którym hasa po zielonych plenerach.

Jack wkrótce wraca, a razem z nim pojawia się jego przyjaciel wraz z młodą żoną. To świeże męskie ciało skusi oczywiście Vixen, która szybko zajedzie przystojniaczka na śmierć… a potem jego żonę. Jej misją jest w końcu uszczęśliwianie ludzkości i to można też uznać za pierwszoplanową intrygę – kto zresztą potrzebuje więcej głownego wątku?

Jednak to nie wszystko, gdyż Vixen! jest nie do końca standardową zabawą w nieuzasadnione sceny rozbierane. Meyer w niesamowity sposób poszerza tu granice gatunku dając mu genialne drugie dno! W momencie, gdy Vixen zaczyna się dobierać do żony przyjaciela swojego męża – ładnej blondynki z pięknym, dużym biustem – okazuje się, że ta była przez długi czas olewana przez swojego małżonka i pożąda seksu za wszelką cenę, nawet z kobietą.

Tu dostajemy w prezencie śliczną, fantastycznie sfotografowaną scenę miłości lesbijskiej. Potem Vixen zabiera się za własnego brata i prawie zostaje zgwałcona przez jego czarnego kumpla – poszukiwanego w Stanach za uchylenie się od służby wojskowej – który ma delikatne nerwy i daje się sprowokować. Gość jest ciągle wyśmiewany przez Vixen, która wykorzystuje każdą okazję, by sadzić mu rasistowskie komentarze.

Kiedy kobieta z misją przeleci już swojego brata oczekujemy jedynie sceny seksu z kanadyjskim niedźwiedziem, ale nic z tego, gdyż Meyer wrzuca teraz polityczny, trzeci bieg. Na scenie pojawia się profesor O’Bannon, który objawia czarnemu buntownikowi swoje sympatie komunistyczne roztaczając wizję Kuby – raju dla rewolucjinistów, w którym ludzie wszystkich kolorów są równi i gdzie zapach wywalczonej wolności wciąż wisi w powietrzu.

Ostatecznie obydwoje porywają wspólnie samolot Toma razem z parą na pokładzie i próbują dostać się na czerwoną wyspę. My pękamy zaś ze śmiechu słysząc przezabawne, zaangażowane politycznie dialogi, które są prawdopodobnie najlepszymi tego typu kiedykolwiek umieszczonymi w filmie klasy B (są nawet lepsze od tekstów z Big Bird Cage). Osobiście, kocham ten film i polecam go każdemu! Pewny strzał!

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Vixen!
Produkcja: USA, 1968
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s