Album Volume Two – oryginalnie wydany przez Reprise Records w 1967 – to jeden z najdziwniejszych krążków psychedelicznych, jakie wyłoniły się z morza przełomowych wizji muzycznych Zachodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Płyta o tyle wyjątkowa, gdyż nagrana bez jakiegokolwiek wpływu środków psychedelicznych – choćby nawet palonej biernie trawy – co wynikało z katolickiego wychowania braci Danny’ego i Shauna Harrisa, stanowiących trzon West Coast Pop Art Experimental Band. Jako, że trzeci członek zespołu Michael Lloyd również stronił od alkoholu i dragów, WCPAEB można uznać za sztandarowy przykład genialnego projektu kilku abstynentów, których los rzucił w dobrą stronę w odpowiednim czasie.

Trójka spotkała się w Los Angeles w 1962, w momencie, gdy każdy z muzyków mial już umiarkowane doświadczenie koncertowe i studyjne. Michael Lloyd był wcześniej członkiem surfowego combo The New Dimensions, które wraz z nadejściem Brytyjskiej inwazji zmieniło nazwę na The Alley Kats.

Z tej samej kapeli wyłoniła się następnie garażowa grupa The Rogues, która w 1966 ustrzeliła 7″ singiel Wanted Dead Or Alive z kawałkiem One Day na stronie B dla lokalnego labela Living Legend, należącego do producenta Kima Fowleya. Wanted Dead Or Alive był kolejną ze stu wersji folkowego szlagieru Hey Joe!, przerabianego przez The Byrds, Love, The Standells i The Leaves.

W 1999 Kim Fowley wydał w końcu winylową kompilację Underground Animal, dzięki której można w ogóle znaleźć ten absolutnie niedostępny poza oryginalnym singlem kawałek.

Bracia Harris zaczynali od kombinowania w domu z folkowymi melodiami, by następnie kontynuować karierę muzyczną w lokalnym zespole garażowym o nazwie The Snowmen.

Obydwa projekty znajdowały się w  okresie 1964-66 pod pieczą Kima Fowleya nagrywając w tym samym studiu i dzięki temu na początku 1966 doszło do utworzenie The Rogues.

W międzyczasie młodzi muzycy natknęli się na niejakiego Boba Markleya podczas gigu The Yardbirds w Beverly Hills – zespół odbywał swoją pierwszą trasę koncertową po USA latem 1965 – który został zorganizowany przez niego w prywatnej willi ze względu na brak pozwolenia na pracę dla Brytyjczyków, co uniemożliwiało im oficjalne koncertowanie.

Jak głosi historia, Markley był cwaniakiem, aktorem, piosenkarzem i prawnikiem z wykształcenia, który nie pracował w zawodzie i nie potrafił ani grać, ani śpiewać.

Pomimo tego wychował się w bogatej rodzinie: w młodym wieku został zaadoptowany przez milionera naftowego, co pozwoliło mu luźno poruszać się po świecie amerykańśkiego show businessu.

Zauroczony przez tabuny łatwych panienek, które pojawiły się na zorganizowanym przez niego gigu i potencjalne topienie w nich swojego członka, natychmiast wypatrzył szansę, gdy młoda grupa została mu przedstawiona przez Fowleya.

Markley z bomby zaproponował przystąpienie do zespołu, gdzie miał brzdąkać na tamburynie lub stukać na congach (czyli robić cokolwiek) w zamian za załatwianie kontraktów i pieniędzy na studia nagraniowe. W ten lekko popieprzony sposób narodziła się grupa West Coast Pop Art Experimental Band.

west_coast_pop_art_experimental_band_1967

Volume Two jest najbardziej znaną płytą zespołu głównie ze względu na psychedeliczną balladę Smell Of Incense z piękną, rozbudowaną partią gitary elektryczej, wywołującą typowy dla epoki klimat pozbywania się ciężaru ciała.

Natchnione wokale i stylizowane na sitar brzmienie gitar stworzyły tu miły, narkotyczny klimat, bardzo charakterystyczny dla całej epoki. Samej płycie towarzyszy również bardzo oryginalna okladka, na ktorej bracia Harris i Bob Markley siedzą/leżą półnadzy pod ścianą w pomieszczeniu przypominającym salę chirurgiczną. Samo zdjęcio zostało zrobione „rybim okiem”.

Pomimo tego, że Markley zajął większą część tylnej okladki, w ogóle nie zagrał, ani nie zaśpiewał na płycie. Od czasu do czasu dostarczał jednak melodeklamacji lub krzyków – skomponował także większość tekstów.

Jego głos przepuszczony przez megafon słyszymy w otwierającym płytę utworze In The Arena, dobrze wprowadzającym nas w klimat. Następnie zostajemy rzuceni w morze dźwięków największego, jak dla mnie killera na płycie: Suppose They Give A War And No One Comes?

Kawałek startuje antywojennym cytatem z Franklina D. Roosevelta, a potem zamienia się w wyrafinowane crescendo gitarowe z przesterem i piekną partią perkusji, budujące atmosferyczne, kwasowe piekło – doskonałe do tanecznej medytacji, jak i grubego jointa.

Strona B płyty składa się z dużej porcji rewelacyjnych, psychedelicznych numerów o mniejszym natężeniu eksperymentalnym, ale za to z większym potencjałem koncertowo-tanecznym.

W dużej mierze kręcą się one wokół młodych kobiet, dorastania i wyzwalania z więzów mieszczańskiej moralności. Lekko popowy numer Queen Nymphet czy ciężki i dziki Carte Blanche to w zasadzie liryczne wariacje tego samego tematu.

Fantastycznym, spokojnym przerywnikiem jest Delicate Fawn, gdzie razem z banjo wkradają sie klimaty bluegrass i muzyki cyrkowej. Nie można tego niestety zwalić w tym przypadku na żarcie za dużej ilości kwasów.

W swoim czasie płyta nie zdobyła sobie wielkiej popularności i dopiero z czasem została zauważona przez dziennikarzy muzycznych i kolekcjonerów. To jeden z wielkich fantazmatów tamtej epoki, który ciężko wprawdzie dobrze ogarnąć za pierwszym razem, ale wraz z głębszym wsłuchaniem można się w nim zakochać.

Płytę wznowiono na winylu dopiero w 1987 roku, w Grecji, a w 2001 wydała ją po raz pierwszy na CD amerykańska wytwórnia Sundazed Music. W ostatnich latach dokonano także nieoficjalnego repressu w USA i w Niemczech, który wciąż można dostać w sklepach muzycznych w Londynie i online.

Jeśli macie dodatkowych kilka groszy i kochacie klasyczny psych, koniecznie musicie polożyć swoje łapki na jednym z wydań!

Conradino Beb

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

2 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s