CDVILEF425

Po raz kolejny Darkthrone wyrusza na metalowa krucjatę wymierzoną w plastikowe brzmienie i muzycznych pozerów. Norweski duet coraz bardziej pogrąża się w muzycznej archeologii. Odkopując 6 lat temu truchło pierwotnego metalu, swoimi kolejnymi płytami próbuje je ożywić. Można powiedzieć, że za sprawą Underground Resistance ten eksperyment w końcu powiódł się całkowicie i obsesja Fenriza na punkcie stworzenia archetypu metalowo-punkowego brzmienia z 1985 została w końcu zaspokojona. Dźwięk nowych kawałków jest jak wyjęty z To Mega Therion czy Open The Gates. Słychać w nim jednak ciągle ten charakterystyczny dla Darkthrone zimny i złowrogi ton.

Tym razem kapela sięgnęła po dziedzictwo amerykańskiego power/speed metalu. Nie ma się jednak czego obawiać, bo Fenriz wybrał najsmaczniejsze kąski z tej stylistyki – pędzące, o wręcz thrashowej agresji riffy,  twardy rytm i osadzone w wysokiej skali, szalone popisy wokalne. Ale to nie wszystko, bowiem płyta jest pełna muzycznych i pozamuzycznych smaczków. Nazwa albumu jest aluzją do legendarnego kolektywu techno z Detroit, którego od 20 lat fanem jest Fenriz. Natomiast majestatyczna okładka, zdobiąca krążek, to obraz Jamesa Fitzpatricka – autora najsłynniejszego portretu Che Guevary. Obraz idealnie koresponduje z epickimi dźwiękami, jakie znalazły na 16. albumie Norwegów.

Uderground Resistance zaczyna się nieco przewrotnie. Płytę otwiera Dead Early, złowieszczy black/thrashowy killer, wyraźnie zainspirowany wczesnym Voivod. Następny na liście jest utwór Valkyrie. Po krótkim akustycznym wstępie pojawia się doomowa harmonia, która przechodzi w power metalową jazdę z wysokimi wokalem Fenriza. Bardziej mroczny klimat powraca za sprawą Lesser Man autorstwa Nocturno Culto. Kawałek utrzymany jest w średnich tempach, ale pomiędzy kruszącymi kości riffami znajdziemy brawurowe solówki.

Po nim płyta nabiera przyśpieszenia dzięki Those Who Left Behind – speed metalowym hymnie z pompatycznymi, lekko groteskowymi partami wokali. Lecimy dalej! Przedostatni kawałek na płycie to istny majstersztyk, który powala swoim bogactwem. Czegóż w nim nie ma – wzniosłe gitarowe motywy czy riffy rodem z Celtic Frost, które przechodzą w świdrujące tremola, a wszystko uzupełnia, charczący kolejne wersy Nocturno.

Imponujący jest także ostatni numer Leave No Cross Unturned. Łączy on dwie tendencje, które przeplatają się ze sobą na całym albumie – power speedowe zapędy Fenriza oraz hołdy dla Celtic Frost w wykonaniu Nocturno Culto. Otwiera go pędzący na złamanie karku riff z piejącym wysoko Fenrizem, który przesadnie akcentuje każde r – czysta esencja metalu! Chwytliwy refren przechodzi w mesmeryzujący riff, zajebany wprost od Szwajcarów z Celtic Frost, z charakterystycznym UGH! Koniec utworu to szaleńczy popis głosowych możliwości Norwegów.

Album przelatuje błyskawicznie i nie pozostaje nic innego, jak tylko włączyć go ponownie. Potwierdza on, że Norwedzy jak mało kto, rozumieją o co chodzi w old schoolowym graniu. Wspaniale bawią się konwencją puszczając oko do świadomego słuchacza, ale przyprawiając o ból dupy black metalowych prawdziwków. Liczę, że Fenriz spełni swoje groźby i sięgnie do dziedzictwa lat ‘60/’70 dając retromaniakom kolejną porcję wspaniałej zabawy. UGH!

Jakub Gleń

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.