the_conjuring_cover

The Conjuring to konkretny wypierdol kontynuujący neoprogowe wątki mocno już zaznaczone na równie znakomitym The Black Code, na którym Wo Fat odeszli nieco od standardowego, stonerowego łojenia. Nowa płyta to jeszcze większe rozpasanie aranżacyjne, jeszcze wyraźniej inspirowane Pink Floydami z okresu Dark Side of the Moon i Wish You Were Here, co w moich oczach ujmuje jej nieco minimalnego czaru. Nie jest to jednak element, który jakoś specjalnie drażni, gdyż z drugiej strony atakują ciężko wyprodukowane, hendrixowskie riffy, przechodzące w miażdżące walce, czy też walce przechodzące w riffy, nieważne.

Na Conjuring porywa przede wszystkim brzmienie i organiczna, narkotyczna, klejąca się od pogłosu ściana basu. Tu Wo Fat naprawdę pokazują, że studio to ich drugi dom, a na mózg rzucają się porównania do Dopesmoker, czy żeby nie sięgać tak daleko, do God Luck and Good Speed. No i ta płytka naprawdę niesie! Człowiek sobie włącza taki materiał w środku dnia i od razu chce się żyć. Inny świat normalnie, audio dżungla dla ujaranych jak stodoła. Każdy kawałek dobrze pierze banię, a przy tym nie zanudza jakimiś drone’ami-srone’ami.

W efekcie ta muza fajnie przekracza granicę stonerowego du-du-du-du-du-du, a jednocześnie idealnie mieści się w ramach ciężkiego, gitarowego uderzenia w dobrym starym stylu a là Machine Head (ok, powiedziałem!) W szerszej perspektywie jest to zaś bardzo dobry przykład balansu pomiędzy umierającym minimalizmem i wschodzącym maksymalizmem, efektem coraz powszechniejszego patrzenia w przeszłość przez muzyków. Bo to nie jest przecież odosobniony przykład.

Jak ciężko jednak nagrać nieprzeciętny album w pewnej konwencji mamy masę przykładów. Stoner to w tej chwili tak popularny gatunek, że nawet stonerowcom coraz ciężej ogarnąć wszystko co wychodzi. A że arcydzieła gatunku zostały już nagrane, poprzeczka wyznaczona, wraz z tradycją został również ustalony kanon! I żeby się w nim znaleźć należy sobie czymś na to faktycznie zapracować, a do tego trzeba mieć jaja, które Wo Fat dumnie prezentują. I z tego właśnie powodu myślę, że dostaną się w końcu chłopaky na ten stonerowy Olimp jako bogowie następnego pokolenia, czy przynajmniej muzyczni czarownicy!

Conradino Beb

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s