Kto by w ogóle pomyślał, że legenda garażowego punku wyda z siebie jeszcze jedno tchnienie? A tu proszę, taki albumik, że gardło zasycha w trakcie słuchania i serce rośnie! Ale gdy sobie ten materiał puściłem pierwszy raz, pozytywne impulsy zaczęły docierać do mózgu dopiero gdzieś w połowie tracklisty, kiedy nagle pomyślałem: „Ja pierdolę, to naprawdę nie jest złe”. I bez kitu nie jest! To album, który bije większość garażowego pierdzenia piątej fali, a Sonicy są przecież po siedemdziesiątce!

This Is The Sonics wytrzymuje zestawienie z Boom, z którym go zresztą sam zestawiłem. Jedyne co się tak naprawdę zmieniło, to głos Jerry’ego Roslie (wiadomo, postarzał się chłopak) i brzmienie basu (wiadomo, że w okresie 1964-67 w nagraniach grupy rządziła tania amplifikacja). Nawet produkcja jest podobna, wykonana razem z miksem i masteringiem przez Jima Diamonda z Ghetto Recorders z Detroit. Ale numery zostały wcześniej zarejestrowane w Seattle w Soundhouse, gdzie od 1999 nagrywają bardzo często High On Fire, a czasem także Earth. A jak? W MONO!!!!!

I nie ma co, to brzmienie jest rock’n’rollowe, solidne, z dobrym pierdolnięciem, ale bardzo ciepłe i miejscami tak old schoolowe, że zacząłem się zastanawiać, czy nie cofam się w czasie. Jednak garażowi pionierzy wyciągnęli mimo wszystko jakąś lekcję z tego, co działo się w ostatnich 5 dekadach, które minęły od czasu ich ostatniego wydawnictwa, Introducing The Sonics (Jerden, 1967) i dobrze czasem przyśpieszą, tak że punk’n’rollowe porównania nie są wcale nie na miejscu, a umcyk-umcyk w wersji The Sonics to prawdziwy miodzik!

No i te teksty, ten flow! Już tylko weterani potrafią grać rock’n’rolla bez artystycznych pretensji? A Sonicy śpiewają o szatanie, o doktorze, o panienkach i o tym, że pozory mylą, co sprawia że ten krążek rośnie we mnie z każdym następnym przesłuchaniem. Doskonale walą w palnik takie kawałki jak Be A Woman, The Hard Way, I Got Your Number czy Livin’ in Chaos, które sprawiają, że puls mocniej bije i chce się kurwa żyć! Jedna z tych płyt, które udowadniają, że comebacki mogą mieć jakiś inny sens niż tylko finansowy!

Conradino Beb

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s