Powiedzmy sobie szczerze, złoty wiek telewizji zaczyna powoli przechodzić w srebrny. Serialowy kanon wyryty został w granicie i każda kolejna opowieść odcinkowa, jeśli aspiruje do bycia wielką, stoi teraz przed trudnym zadaniem zepchnięcia konkurencji z podium.

Większość tematów została już przerobiona do oporu! Dylematy moralne mafiosów nękanych przez trudne dzieciństwo, kryminalne kariery prekariuszy z wyższym wykształceniem, dramatyczne losy szpiegów próbujących pogodzić rodzinne pielesze z wsadzaniem trupów do walizek, paranoiczne wizje kultury zdominowanej przez media społecznościowe, czy perypetie progresywnych kobiet z klasy średniej w sidłach nazistowsko-chrześcijańskiej kontrrewolucji.

W ciągu ostatnich dwóch dekad twórcy wysokiego kalibru zdążyli ponadto dokonać rewizji niemal każdego z tradycyjnych gatunków telewizyjnych. Przez tartak przeszło wszystko, od kryminału detektywistycznego i serialu prawniczego, przez dramat familijny, tasiemcową komedię, po science-fiction, political-fiction, dystopię itd.

W efekcie, „dziewiczych wysp” zostało niewiele i z tego powodu coraz częściej widzimy na ekranie produkcje hybrydowe w stylu Legionu, który zamienił popularny komiks Marvela w wielopłaszczyznową opowieść o szaleństwie i o granicach rzeczywistości, skierowaną – szczególnie w drugim sezonie – do bardzo wymagającego widza!

O podobną optykę pokusił się Cary Fukunaga, który miejsce we wspomnianym kanonie już sobie (raczej) zapewnił pierwszym sezonem True Detective – neo-noirowym szokerze łączącym nihilistyczną psychologię bohaterów z okultystyczną intrygą i zdjęciami, których nie powstydziłby się pewnie sam Francis Ford Coppola.

Sonoya Mizuno jako dr Azumi Fujita (po prawej) i Justin Theroux jako dr James Mantleray (po lewej)

Fukunaga od tego czasu zdążył wyreżyserować wyśmienity, choć niezwykle brutalny, dramat wojenny Beasts of No Nation (2015), który został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez kinomanów, jak i krytyków, choć ostatecznie nie wdał się w łaski hierarchów międzynarodowych festiwali filmowych.

W Wariacie artysta pokazuje jednak zupełnie inne oblicze, żonglując z wielkim powodzeniem konwencjami, ale robi to tak, że nie można go oskarżyć o przerost formy nad treścią.

Jego dzieło jest odważne, żeby nie powiedzieć frenetyczne, z szaleństwem na pierwszym planie, koncentruje się jednak bardzo precyzyjnie na temacie numer jeden ostatniej dekady: rozpadzie więzi rodzinnych.

A gdzie przestaje działać rodzina, tam też pojawia się trauma i zryta kondycha psychiczna, której tradycyjnie towarzyszą dragi, alienacja, wyrzuty sumienia, cierpienie itp. I można by pewnie powiedzieć, że znowu serial o psycholach nakręcili (rozumiem doskonale ten zarzut), ale tak jak Fukunaga tego tematu jeszcze nie potraktował nikt.

Mimo że porównania do Legionu, Czarnego lustra i prozy Philipa K. Dicka są jak najbardziej na miejscu, bo serial został osadzony w powodującej zawroty głowy konwencji multiświatów, koncepcja – nazwijmy ją filozoficzną – jest na tyle wyjątkowa, że nasz sąd należy zawiesić aż do ostatniej sceny, która dostarcza oczekiwanego katharsis.

Emma Stone jako Annie i Jonah Hill jako Owen

Ale Wariat to nie tylko filozofia, psychologia, fantazja i sztuka przez DUŻE S. To także piękny komentarz na temat kultury żyjącej retromanią, znajdującej się obecnie w szczycie nostalgii za ejtisami… a nawet najntisami.

Fukunaga używa tej konkretnej nitki namiętnie i z pełną samoświadomością – chciałoby się rzec post-ironicznie – odmalowując przyszłość ludzkości w stylu Commodore 64, zagnieżdżając ejtisowe tropy w wystroju wnętrz, kostiumach, fryzurach etc., ale jednocześnie pilnując, żeby estetyka nie zajęła pierwszego planu i żeby nie zrobić żenującego skoku w filmowy barok.

Służy zaś temu znakomity scenariusz i świetna obsada z Emmą Stone, która zagrała tu chyba rolę życia, i Jonahem Hillem, który z komediowego misia – znanego z 22 Jump Street – przeistoczył się nagle w aktora dramatycznego z krwi i kości.

Obydwoje odgrywają tu zresztą tak naprawdę wiele ról, czego wymaga ich eksperymentalna terapia, prowadzona przez zespół badawczy molocha farmaceutycznego NPB, pozwalająca im przeżyć i pokonać osobiste traumy za pomocą trzech eksperymentalnych pigułek: ABC.

Terapia ta ma jednak swoje tajemnice, których istnienie jest mocno sprzężone z akcją i losami głównych bohaterów. Podróżowanie po własnym systemie nerwowym pod kontrolą sztucznej inteligencji o imieniu Gertie niesie ze sobą wiele atrakcji, ale również koszmarów, które nie tak łatwo chcą, by o nich zapomnieć… co jak można przypuszczać jest idealną kanwą dla twórcy tak zdolnego jako Fukunaga.

Oficjalny zwiastun

W istocie, Cary nie daje dupy i z historii tak obfitej w idee wyciąga tony przekazu, ubierając go w dialogi, humor sytuacyjny, komentarz społeczny, a wreszcie w czystą satyrę, która działa na ten okręt-widmo jak silny podmuch wiatru w żagle, gdy wydaje się, że powaga psychologii postaci zaczyna już ciążyć na widzu.

Co ciekawe, serial jest technicznie przeróbką norweskiej produkcji z 2014, której Fukunaga nigdy jednak nie widział. Chaos tożsamości, uchwycony przez niego w serialu przy współpracy ze scenarzystą Patrickiem Somervillem – znanym z Pozostawionych, hitu HBO – nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości co do skomplikowanego charakteru twórców szukających wyjścia z labiryntu ludzkiej psychiki.

Autorski sznyt i intelektualny ton serialu powodują wprawdzie, że jest on skierowany przede wszystkim do widzów, którym nie straszne są spocone zwoje mózgowe i aktywna interpretacja tego, co widzą na ekranie. Ale jest to ostatecznie seans niezwykle satysfakcjonujący, który prowokuje także zdrowy chichot.

Conradino Beb

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.