Przed projekcją swojego drugiego filmu, reżyserka Jagoda Szelc zwróciła się do publiczności z prośbą o pewną wyrozumiałość. Jak wyjaśniła twórczyni Wieży. Jasnego Dnia (2017), obraz który mieliśmy zobaczyć, był efektem wydarzenia o charakterze rytualnym, wobec którego narracja pełni funkcję uzupełniającą.

Podążamy za grupą studentów będących w drodze do położonego na odludziu hotelu, gdzie zaliczyć mają praktyki. Po drodze znika jeden z mężczyzn, co nie zaprząta jednak na długo głowy pozostałym, gdyż zaraz po przekroczeniu progu placówki wszyscy znajdą się pod butem apodyktycznej pani kierownik.

Obdarci z indywidualności zostają wrzuceni w cykl rutynowych obowiązków: przygotowywania posiłków, prania pościeli, sprzątania pokoi i czyszczenia tajemniczego cokołu w hotelowym parku.

Reżyserka w niekonwencjonalny sposób miksuje gatunkowe tropy, by pokazać dynamikę określonej zbiorowości. Dużo tutaj tajemniczej symboliki i ukrytych na każdym kroku interpretacyjnych sideł. Sam hotel z biegiem czasu jawi się naszym oczom jako metaforyczne zamczysko. W przypominającej labirynt plątaninie korytarzy przechadzają się tajemnicze cienie, a w hotelowej kuchni przyrządza się dziwnie znajomo wyglądające mięso…

Jeśli poprzedni film Szelc odebraliście jako apokaliptyczne kino grozy, Monument wyda wam się jeszcze bardziej zakorzeniony w horrorowym dziedzictwie. Artystka pokusiła się, by zaatakować nasze zmysły klasycznymi jump scare’ami i odwołaniami do body horroru (sceny w obskurnym, archaicznym spa), które przenikają się na każdym kroku z opowieścią o nawiedzonym domu.

O Monumencie nie sposób jednak mówić pomijając zakończenie. Choć monolog w prologu jasno mówi, że jako wolni ludzie mamy prawo do własnej interpretacji, historia opatrzona zostaje wyjątkowo sztampowym zakończeniem. Zamiast rozwiązać film kilka minut wcześniej, na całkiem zgrabnej klamrze narracyjnej, reżyserka zamyka swoją opowieść w sztywnych ramach kinowego schematu.

Ruch ten tłumaczony jest przez Szelc jako poklepywanie po plecach mniej wymagającego widza. Doświadczona opiniami na temat wieloaspektowego zakończenia Wieży. Jasnego Dnia, w swoim nowym dziele reżyserka daje nam wyjątkowo nieskomplikowaną odpowiedź. Ale czy właśnie taka najbardziej tu pasuje?

Monument przypomina zabawę w horror grupy ludzi, którzy naprawdę umieją robić filmy. Gra aktorska zachwyca swoją autentycznością, kadry skutecznie potrafią uchwycić piękno upiornego pensjonatu, a akustyka z gracją gra na nerwach. W całym tym majestacie nietrudno jednak odnieść wrażenia, że jest to jedynie praca zaliczeniowa grupy ekscentrycznych studentów łódzkiej filmówki. Szkoda!

Oskar „Dziku” Dziki

 

Oryginalny tytuł: Monument
Produkcja: Polska, 2018
Dystrybucja w Polsce: velvetspoon.pl
Ocena MGV: 4/5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.