Faust_02

Do końca lat ’60 XX wieku niemiecka scena muzyczna nie należała do najoryginalniejszych. W radiu i telewizji królowali muzycy grający lekką i tandetną schlager musik – naiwny pop, nastawiony na masową produkcję hitów. Natomiast zachodnioniemiecka scena rockowa bez skrupułów kopiowała amerykańskie i brytyjskie kapele pop rockowe w stylu The Beatles. Zgoła odmiennie przedstawiała się jednak sytuacja muzyki awangardowej, gdzie od lat ’50 błyszczał geniusz Karlheinza Stockhausena. Jego śmiałe teorie i nowatorskie podejście do kompozycji dały impuls młodym niemieckim muzykom do poszukiwania własnego brzmienia.

Niemal równie ważne co wizjonerskie kompozycje Stockhausena, było pojawienie się grupy The Monks w 1964. Kapela, składająca się z amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Berlinie, tchnęła podmuch świeżości na zmurszałe erefenowskie parkiety. Ich nihilistyczny, jazgotliwy rock garażowy stanowił bezpośredni pomost między rock’n’rollową energią, a dźwiękowymi eksperymentami, które legły u podstaw krautrocka.

Duży wpływ na rodzący się ruch muzyczny w RFN miała także sytuacja społeczna. Mimo że kraj od lat ’50 przeżywał boom gospodarczy, młoda część społeczeństwa nie była zadowolona z polityki prowadzonej przez kolejnych kanclerzy. Kontestując zastaną rzeczywistość młodzież sprzeciwiała się ciągłej obecności nazistów w życiu publicznym, ustawom ograniczającym demokrację i poparciu przez rząd amerykańskiej interwencji zbrojnej w Wietnamie. Narastające napięcie społeczne doprowadziło do wybuchu fali protestów w 1967, które można umiejscowić w szerszym kontekście zamieszek studenckich końca lat ’60 w USA, Francji i Włoszech. Kulminacją zajść był rok 1968, kiedy starcia z policją i zamachy terrorystyczne znacznie przybrały na sile.

Sytuacja polityczna, panująca w RFN, w bardzo różny sposób wpłynęła na niemieckich muzyków. Cześć z nich zaczęła opisywać otaczający świat za pomocą schizoidalnych, mechanicznych dźwięków, natomiast inni zagłębili się w technologiczny hedonizm. Spora grupa artystów zaczęła szukać ukojenia w filozofii Wschodu i wizji kosmicznej utopii. Tylko nieliczni zaangażowali się w otwartą walkę polityczną.

Na uboczu toczących się w Berlinie Zachodnim zamieszek powstał klub muzyczny Zodiak Free Art Lab. Jego założycielami byli Conrad Schintzler, Hans-Joachim Roedelius i Boris Schaak. Psychodeliczne wnętrze lokalu stanowiło oazę dla wszelkiej maści muzycznych freaków, którzy bez ograniczeń mogli realizować tu swoje najdziksze muzyczne wizje. Klub działał do roku 1970, a swoje pierwsze kroki stawiali w nim członkowie kluczowych dla krautu ekip: Cluster, Ash Ra Tempel i Tangerine Dream.

Tangerine+Dream+tangerine

Następnym, niezwykle istotnym wydarzeniem roku 1968, był pierwszy rockowy festiwal w historii RFN – Internationale Essener Songtage. Jego organizatorem był Rolf Urlich Kaiser, przyszły szef największych krautrockowych wytwórni. Na scenie obok Mothers Of Invention czy The Fugs wystąpili także rodzimi artyści tj. Amon Düül i Tangerine Dream. Mimo że impreza zakończyła się organizacyjną klapą, dała szansę zaprezentowania się szerszej publiczności młodym niemieckim zespołom.

Rok później ferment na zachodnioniemieckiej scenie muzycznej dostrzegli dziennikarze z Wysp. Inspirując się jednym z utworów, który został wypuszczony na debiutanckiej płycie pierwszego wcielenia Amon Düül, określili nowy ruch muzyczny ironicznym mianem krautrocka. Samo słowo kraut było używane przez Brytyjczyków jako żartobliwe określenie żołnierzy niemieckich w trakcie I Wojny Światowej. Jest to aluzja do popularnej w Niemczech, jak i u nas, kiszonej kapusty – sauerkraut.

W tym samym czasie wschodzący trend wyczuły także wytwórnie muzyczne, które dostrzegły w nowych zespołach dobrą okazję do zarobienia kasy. W 1970 powołano do życia pierwszy krautrockowy label Ohr, którego szefem po krótkim czasie został wspomniany Rolf. U. Kaiser. Jego brutalna polityka doprowadziła jednak szybko do odejścia części pracowników i powstania konkurencyjnego labela Brian Records w 1971. Kaiser rozwijał swoje wydawnicze imperium, otwierając kolejne wytwórnie: Pilz (1971) i Die Kosmischen Kuriere (1972). Do powstania tej drugiej przyczynił się Timothy Leary, który wprowadził Rolfa na drogę kwasowego oświecenia.

ASH RA TEMPEL & TIMOTHY LEARY - 1973, SEVEN UP

W związku z ogromnymi różnicami stylistycznymi między poszczególnymi artystami, których wrzuca się do krautrockowej szufladki oraz ich ogromną liczbą, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na tych, którzy stanowią o unikalności ruchu. Jedną z pierwszych kapel, które zaczęły być określane mianem krautrockowych, byli Amon Düül. Z początku była to muzyczna sekcja radykalnej komuny artystycznej o tej samej nazwie, luźno powiązanej z Baader-Meinhof. Pierwsze nagrania muzyczne, zarejestrowane tuż przed rozpadem wspólnoty, to mało interesujące, hipisowskie jamy, przesiąknięte do głębi wpływem The Greatful Dead.

Po upadku komuny wyłonił się z niej profesjonalny zespół o nazwie Amon Düül II. Najważniejszymi dokonaniami grupy są albumy Phallus Dei i Yeti. Znajdziemy na nich wagnerowską intensywność aranżacyjną, połączoną z pierwotną siłą perkusjonaliów. Do niemrawych gitarowych improwizacji wprowadzono wręcz hard rockową energię, a folkową monotoniczność wzbogacono o tajemniczą ezoterykę Wschodu. Niestety, na kolejnych krążkach grupa straciła swoje teutoniczne brzmienie, staczając się w prog rockową pompatyczność.

W 1971 Klaus Schulze, Manuel Göttsching i Hartmut Enke stworzyli Ash Ra Tempel. Zespół można umieścić w szerszym kontekście space rocka. W stosunku do brytyjskich kapel space rockowych, muzyka niemieckiej grupy była jednak chłodna, minimalistyczna i niepokojąca. Na debiutanckim krążku Ash Ra Tempel metaliczna, proto-punkowa agresja MC5 została uwydatniona przez gitarową ekspresję w stylu Hendrixa. Całość napędzała tytaniczna sekcja rytmiczna, dowodzona przez Klausa Schulze. Grał on na klawiszach, których partie nadawały muzyce tria kosmicznej głębi. Następne albumy grupy nie dorównują wprawdzie oryginalnością debiutowi, ale dla maniaków space rocka pozostają pozycją obowiązkową.

[AllCDCovers]_amon_duul_ii_yeti_1970_retail_cd-front

Innym fenomenem był zespół Can. Niezwykłą mieszankę osobowości stworzyli adepci Stockhausena: Schmidt, Czukay, maniak psychodelicznego rocka: Karloi i free jazzowy bębniarz: Leizbeit. Początkowo, za sprawą własnych fascynacji i wpływu afroamerykańskiego wokalisty Mooneya, muzyka grupy przypominała psychodeliczno-garażową improwizację, wzbogaconą o elektroniczne eksperymenty (album Monster Movie).

Wraz z rozwojem umiejętności i nowym wokalistą Suzukim, styl kapeli ewoluował jednak w bardziej eksperymentalną stronę. Drugi oficjalny album Can to frenetyczna mieszanka funkowego groove’u, acid rocka i dźwięków płynących z preparowanych taśm. Kolejny krążek, Ede Bamyasi, prezentuje łagodniejsze oblicze zespołu. Przesyca go seksualna magia głosu Suzukiego. Ostatni klasyczny album Can to Future Days, na którym brzmienie zespołu wzbogacono o ambientową głębię.

Jedną z wielu grup, których kolebką był Zodiak Club, był proto-industrialny zespół Kluster. Do swoich pierwszy nagrań muzycy wykorzystywali spreparowane instrumenty akustyczne, jak również budziki, generatory sygnału czy przybory kuchenne, kładąc tym samym kamień węgielny pod muzykę industrialną i noise. Po zmianie nazwy na Cluster, grupa zaczęła podążać w bardziej elektronicznym kierunku. Do mechanicznych kompozycji z czasem zaczął się wdzierać rytm i melodia, a początkowy chaos zastąpiły bardziej ułożone struktury. Późniejsze albumy Cluster całkiem zasłużenie przyniosły im miano eponimów elektronicznego popu.

Kolejnym projektem był Faust, który zrodził się w warunkach wręcz laboratoryjnych. Na zlecenie niemieckiego oddziału Polydoru producent Uwe Nettelbeck miał stworzyć grupę, której celem było zawojowanie rodzącej się w RFN sceny rockowej. Niespodziewanie, eksperyment wymknął się jednak spod kontroli, uwalniając krautrockową bestię. Styl zespołu można zdefiniować jako frenetyczną mieszankę The Velvet Underground, muzyki konkretnej oraz folkowej pastoralności. Faust jako jeden z pierwszych zespołów, pokazał siłę trzyakordowej kompozycji gitarowej, zanurzonej w skrajnie ascetycznym brzmieniu. Cztery pierwsze albumy grupy stały się niekończącą inspiracją dla punk rocka, postpunku czy postrocka.

W 1970, na gruzach krótkotrwałego projektu Organisation, powstał najbardziej znany i wpływowy niemiecki zespół na świecie – Kraftwerk. Początek muzycznej drogi zespołu to dźwiękowe zabawy z elektroakustycznym instrumentarium. Przełomem był rok 1973, gdy członkowie Kraftwerk odrzucili wszystkie akustyczne instrumenty na rzecz syntezatorów i automatów perkusyjnych. Droga do międzynarodowej kariery rozpoczęła się od albumu Autobhan, będącego przykładem syntezatorowego hedonizmu. Kolejny krążek: Radioactivity, to podróż w głąb atomowej elektrowni.

Od tego momentu członkowie Kraftwerk przestali być muzykami, a stali się pracownikami w ogromnej fabryce muzycznej! Zespół wspiął się na szczyty popularności za sprawą krążka Die Mensch·Maschine. Na bazie minimalistycznych partii syntezatorów, dekoderów głosowych i mechanicznych beatów, powstały przeboje, które zrewolucjonizowały muzykę popularną tworząc podwaliny pod współczesną elektronikę.

kraftwerk

W wyniku odejścia z pierwotnego składu Kraftwerk Klausa Dingera i Michaela Rothera, został następnie uformowany zespół Neu! Znakiem rozpoznawczym grupy był motoryczny styl. Składał się na niego, doprowadzony do perfekcji przez Dingera, pulsujący rytm 4/4 i olśniewający swoją monotonią, styl gitarowy Rothera. Muzyka Neu! mimo skrajnej oszczędności była niezwykle różnorodna. Zespół płynnie przechodził od proto-punkowych rajdów, przez odprężające ambientowe pejzaże, po noise’owe ataki. Obaj muzycy udzielali się w różnorodnych projektach, które swoim poziomem nie odbiegały od macierzystej formacji tj. Harmonia czy La Düsseldorf. Muzyka Neu! odbiła się szerokim echem na całym świecie, inspirując muzyków po dziś dzień.

Kolejna legenda to Popol Vuh – projekt utworzony z inicjatywy Floriana Ficke. Będący jednym z pierwszych w RFN posiadaczy syntezatora Moog (wyprodukowanego pod koniec 1967), Ficke łączył jego kosmiczne brzmienia z plemienną rytmiką. Po nagraniu pierwszych dwóch albumów artysta zrezygnował jednak całkowicie ze swojej zabawki na rzecz wyłącznie instrumentów akustycznych. Pierwszym, całkowicie organicznym albumem Popol Vuh jest Hossiana Mantra. Płyta stanowi piękne, niezwykle wysublimowane połączenie zachodniej muzyki klasycznej z religijną muzyką Wschodu. W dalszych latach grupa odnosiła sukcesy tworząc niezapomniane soundtracki do filmów Wernera Herzoga.

Kluczowi dla popularyzacji niemieckiej sceny eksperymentalnej byli również Tangerine Dream. Grupa powstała w celu zrealizowania wizji prawdziwie kosmicznej muzyki (kosmische musik), która zrodziła się w umyśle Edgara Forese po jego spotkaniu z Salvadorem Dalim w 1967. Pierwszy album – nagrany jeszcze z Klausem Schulzem – przypominał muzykę podobną do nagranego rok później debiutu Ash Ra Tempel.

Na kolejnych płytach Tangerine Dream usunęli prawie całkowicie rytm ze swoich kompozycji, skupiając się na tworzeniu podniosłych elektronicznych suit, które dały początek muzyce ambientowej i drone. Przełomowy dla zespołu okazał się album Zeit, który przez Johna Peela – jednego największych propagatorów krautrocka w Wielkiej Brytanii – został ogłoszony albumem roku 1972. Od tego momentu zaczęła się międzynarodowa kariera Tangerine Dream.

tumblr_lj4y9rPpSZ1qad6lgo1_500

Różnorodność muzyczna sceny sprawia, że słowo krautrock należy traktować jako zbiorcze określenie niemieckich zespołów eksperymentalnych i awangardowych, tworzących muzykę proto-elektroniczną, elektroniczną, proto-industrialną, elektroniczno-rockową, space-progową, progowo-ambientową, a także psychedeliczno-konkretną i psychedeliczno-noise’ową w okresie 1967-1979.

Wymienione grupy nawet po zaniku sceny miały ogromny wpływ na rozwój najbardziej nowatorskich gatunków, przez kolejną dekadę. Lata ’90 przyniosły wybuch prawdziwej krautomanii za sprawą serii licznych artykułów i reedycji płytowych. Trend ten utrzymuje się w zasadzie do dzisiaj, o czym świadczą sukcesy takich artystów jak Radiohead, Autechere, Dead Skeletons czy White Hills, którzy garściami czerpią z krautrockowego dziedzictwa.

Jakub Gleń

Reklamy

6 komentarzy

  1. Jaki Liebzeit jest genialny. W ogóle Can to coś fantastycznego ; ,, Tago Mago” ,,Monster Movie” ,,Future Days”… ale i te lżejsze, jak ,, Soon over Babaluma” są super.
    Robili świetną muzykę filmową, m. in. do ,, Na Samym Dnie” ( Deep End ) Skolimowskiego i do niemieckiego psycho-westernu ,, Deadlock” z Mario Adorfem, kręconego na pustyni Negev – który czeka u mnie w kolejce.
    Ciekaw jestem solowych dokonań Czukaya, słyszałem chyba tylko ,, Full Circle” z Liebzeitem i Jah Wobblem, która jest bardzo git.
    Też uwielbiam rzeczy Klausa Schulze z lat 70-tych, ze wskazaniem na ,, Timewind” ,,Picture Music” i ,,X”.

    Polubienie

    1. Jednym zglownych atutow Can byla ich wspaniala sekcja rytmiczna, ktora wprowadzala sluchacza w trans:)
      Ja niestety jeszcze nie siegnalem po solowe dokonania Czukaya, ale moi znajmomi chwalili sobie ten album .
      Ja niestety nie wdzialem, żadnego z flimow do ktorych Can robilo soundtracki, chociaz sama muzyke znam na pamiec:) Tak samo mialem z Goblin, znalem muzyke zanim obejrzalem film:)
      Jesli chodzi o solowa tworczosci Klausa Suchlze to ona rowniez wpisuje sie w kraut. Jesli nie znasz to polecam jego album Cyborg. Z racji parokrotnego wspommnienia w tekscie o nim i wielu punktow stycznych z pozniejszymi dokonianiami Tangerine Dream nie dlaem opisu jego solowych plyt.

      Polubienie

  2. Świetny tekst. Świetna muzyka, która po tylu latach z powodzeniem się broni. Moim zdaniem, najlepsze w krautrocku jest to, że mimo, iż wszyscy znamy Can, Faust, Neu, Tangerine Dream…i całą resztę wymienioną w tekście, to gatunek, oprócz tego, miał świetną drugą ligę. Albo może inaczej: pozostałe mniej znane zespoły prezentowały taki poziom i pomysły, że również kapcie spadają. Dlatego dodałbym również tu takie albumy jak:
    Achim Reichel & The Machines „Die Gruene Reise”
    Cosmic Jokers „Cosmic Jokers i Planeten Sit In”
    Eroc – Eroc
    Gam „Eiszeit”
    Golem „Orion Awakes”
    Krokodil Solo „Dude Durst”
    Mythos „Mythos”
    Organisation „Tone Float”
    Sperrmüll „Sperrmüll”
    Fajny był też przekrojowy składaczek o nazwie „Kraut! Demons! Kraut! German Psychedelic Underground 1968-1974”. Ponadto ukazał się 6-płytowy kombajnik na DVD pt. „Krautrock…and Beyond”, który – uważam – trzeba obejrzeć!
    http://nnm.ru/blogs/vvyvvy/krautrock-and-beyond-parts-1-6-2008/

    Niezły jest też dokument BBC:

    Polubienie

    1. Dzieki!Tekst mial przblizyc ludziom krautrockowy panteon, wiec na druga lige juz nie starczylo miejsca. Ale na La Dusseldorf, Harmonie, Segiusa Golowina,Sand, czy wymienione przez Ciebie zespoly tez przyjdzie czas:).
      Co do dokumentu, jak zwykle BBC zaprezentowało bardzo wysoki poziom, naprawde sporo mozna sie dowiedziec, chociaz do wszystkiego co mowia muzycy trzeba podchodzic ostroznie. Chyba, ze wypoiwiada sie Damo Suzuki:0 O tym DVD tylko slyszlaem, i musze po nie w koncu siegnac bo zapowiada sie bardzo ciekawie.
      Czytales moze Krautrock Sampler Juliana Cope’a? Intersujace spojrzenie na kruatorck oczami maniaka:)
      No i na krautrock.com sporo fajnych materialow sie znjaduje:)

      Polubienie

  3. „Krautrock Sampler” – nie czytałem, ale mam w wersji elektronicznej, więc w kolejce czeka. Za dużo tego wszystkiego; kanał odbioru się już zapycha:) Wiem, że ta książka czasami pojawia się w wersji papierowej na eBayu za kosmiczne pieniądze.
    Ten box mam w kopiach DVD-R, więc jak ktoś jest zainteresowany, mogę przepalić.
    No i Sand – zapomniałem o nich, a „Ultrasonic Seraphim” to jest mistrzostwo świata po prostu.

    Polubienie

  4. Chwile mistrzu, Cluster to byl projekt wtorny do pierwotnego Kluster – zespol, ktory bije o wszystko, przereklamowanego Cana. Tylko trzeba sie troche napracowac, zeby posluchac Klustera, bo oprocz trzech plyt, najwazniejsze sa wydawnictwa nieoficjalne, zbiory nagran z VOD oraz Qbico na vinylach – odpowiednio, 8 oraz 6. W ogole kraut rock to tak rozlegla przestrzen, ze zawsze bedzie cos czego jeszcze sie nie zna i nigdy nie pozna. Tysiace plyt, czesto w malych nakladach…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s