BICB99 w zasadzie potwierdza stare słowiańskie przysłowie, że na dobroci trzeba czekać… Vince Vaughn pokazuje się z bardziej morderczej strony, a sam film udowadnia, że neoeksploatacja wciąż ma dużo do powiedzenia jako styl, z którym należy się liczyć w kinie niezależnym i że wiele klasycznych w zasadzie zagrywek, których nie powstydziłby się Lucio Fulci, David Cronenberg czy John Carpenter, ma wciąż sporą siłę oddziaływania, jeśli tylko połączyć je z nieszablonową fabułą.

Vaughn po serii gównianych ról w śmieciowych blockbusterach, romcomach i serialach telewizyjnych, połączył siły z młodym Craigiem S. Zahlerem (Bone Tomahawk), który dzięki BICBB99 wycina sobie własne kółeczko na scenie niezależnej.

Talent Zahlera do filmowania niecodziennych historii jest aż nadto wyraźny. Reżyser idzie od początku przeciwko oczekiwaniom widza, nie używa żadnych efektów dramatycznych czy estetycznych, które miałyby napompować akcję, nie psychologizuje, nie moralizuje i nie sugeruje w zasadzie niczego muzyką, co może utrudniać odbiór tym, którzy przyzwyczajeni są do konwencjonalnych thrillerów akcji.

Ale gdy w końcu zaakceptujemy, że nie ma tu miejsca na tanie efekty – podobnie jak w przypadku kina Steve’a McQueena, który o dziwo mógłby podać grabę Zahlerowi, bo jego Głód ma wiele wspólnego z BICBB99 – czeka nas prawdziwe zaskoczenie, które szybko zamienia się w podziw (jeśli mamy otwarte horyzonty) i niedowierzenie.

Z jednej strony jest to oczekiwane, bo film ma swój własny rodzaj suspensu, ale z drugiej nie jesteśmy pewni do ostatniej chwili, co tak naprawdę dostaniemy, i to jest dla dziełka Zahlera wielki plus, bo bardzo niewiele współczesnych produkcji jest w stanie PRAWDZIWIE zaskoczyć. Humor tryskający z ostatniej sceny jest podwójnie wartościowy właśnie dzięki temu, że reżyser nie mruga do nas okiem przez 99% czasu ekranowego.

Jest to jednak film skierowany przede wszystkim do miłośników obrazów brutalnych, którym nie straszne było oglądanie sceny gwałtu w Nieodwracalnym czy nadziewania małpy na ruszt w Cannibal Holocaust. Bez pewnej sympatii w stosunku do klasycznej eksploatacji czy horrorów/thrillerów możemy sobie ten seans raczej odpuścić.

Ciekawe przy tym to, że protagonista, Bradley, który zwolniony z pracy na skutek kryzysu, wraca do swojego dawnego zajęcia szmuglowania dragów, by końcu wylądować w więzieniu o zaostrzonym rygorze, gdzie przeprowadza osobistą wendetę, ma w istocie silne rysy charakteru połowy lat ’70 w stylu New World Pictures, łączącego postawę polityczną z potencjałem do zabijania czy sprzeciwu wobec systemu.

Bradley jest zasadniczo typowym przedstawicielem klasy robotniczej, można go zaklasyfikować również jako prawicowego anarchistę… walczącego o szansę na przetrwanie w brutalnym świecie, który nie pozostawia mu wyboru. Ale Bradley jest też tradycjonalistą głęboko wierzącym w swoją rodzinę, trochę psycholem tracącym łatwo panowanie nad sobą, a także rasistą czy ex-rasistą oraz byłym alkoholikiem.

Portret to ciekawy, który Vaughn (znany republikanin) odegrał w większości ze sporą wiarygodnością i wyczuciem. Do tego w obsadzie pojawiło się kilka innych, bardzo ciekawych kreacji drugoplanowych takich jak naczelnik Tuggs, w którego wcielił się Don Johnson, czy „spokojny człowiek” grany przez samego Udo Kiera (dr. Frank Mandel z Suspirii oraz Ralfi z Johnny’ego Mnemonica). Te niezwykle wzbogaciły ten bardzo oszczędny w zasadzie obraz, będący jednak wyjątkowym głosem we współczesnym kinie.

Conradino Beb

 

Oryginalny tytuł: Brawl in Cell Block 99
Produkcja: USA, 2017
Dystrybucja w Polsce: Brak
Ocena MGV: 4/5

Reklamy

Written by conradino23

Redaktor bezczelny

4 komentarze

  1. Szkoda, że facet dopiero teraz zaczyna grać ciekawe role. Widać było po nim charakter i mnóstwo talentu tylko przez trendy panujące od parunastu lat został wtłoczony do ramki z jakimiś banalnymi hollywoodzkimi przystojniakami chociaż pasował tam jak kwiatek do kożucha.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziwny aktor. Zaczal znakomitymi rolami w niezalezniakach takich jak „Swingers”, gdzie naprawde sie zajebiscie pokazal, a potem sie stoczyl w jakies mierne kreacje, ktorych jedynym plusem bylo to, ze dobrze placily. Zanim sie obejrzal dostal sie na liste najgorszych aktorow w Hollywood i musial sie bronic przed calkowitym usunieciem w cien. Mam nadzieje, ze to bedzie dla niego poczatek rewitalizacji!

      Polubienie

  2. Film wcale nie jest jakis szczegolnie mocny, te rozwalanie glow pod koniec wygladalo dosc groteskowo i sztucznie i zdecydowanie nie bylo tak szokujace jak we wspomnianym Nieodwracalne, zreszta poza koncowka przez 2/3 filmu nie uswiadczymy raczej zadnej przemocy ni brutalnosci. Ogolnie zreszta pierwsza polowa filmu dziejaca sie przed trafieniem do wiezienia jest znacznie ciekawsza niz to co dzieje sie pozniej. Niestety.

    Polubienie

    1. Szokujacy czy mocny to sa przymiotniki dosc relatywne. Dla jednego, zeby zamknac oczy wystarczy operacja w „Grey’s Anatomy”, a drugi z przyjemnosci obejrzy wszystkie sceny seksu i przemocy w „Srpskim filmie”. Jasne, te efekty sa groteskowe, co z pewnoscia bylo zamierzone (patrz pierwszy akapit recki), ale wg mnie dzialaja! Film faktycznie sklada sie z dwoch polowke. Pierwsza jest lagodna, spokojna, leniwa, a druga szybka, brutalna i krwawa. Nie zgodze sie, ze bez tej drugiej film bylby lepszy. Bo jak to sobie wyobrazasz? Dobre porownanie to skrzyzowanie „Gdzie jest Nemo?” z „Bez przebaczenia” (zajumane z MUBI).

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s