Wydawać by się mogło, że świat zaspokoił już głód kolejnych inkarnacji kolorowych superbohaterów, którzy w efekciarski sposób okładają się po mordach na dużym ekranie. Zwłaszcza wtedy, kiedy światowy box office rozbili Avengers: Infinity War (2018). Jednak w opozycji do próbujących się wkupić w łaski jak najszerszej widowni Kapitana Ameryki czy Spider-Mana stoi Wade Wilson, skrywający się pod czerwoną maską smutny klaun.

Pierwszy Deadpool (2016) okazał się tak rewolucyjny dla adaptacji komiksów, że dał zielone światło odważniejszym produkcjom, oznaczonym kategorią wiekową R. Choć nie był to obraz sam w sobie wybitny, publiczność pokochała pokrytego regeneracyjnym nowotworem śmieszka oraz plejadę mniej lub bardziej sztampowych postaci zebranych wokół niego. Nikogo nie zaskoczyła zatem wieść, że nieśmiertelny najemnik powróci na ekrany!

Tak jak w części pierwszej, sequel sprawnie miesza emocjonalną szczerość, kloaczny humor i meta-komentarz odnoszący się do większości popkulturowych trendów. Przez splot tragicznych wydarzeń Deadpool (Ryan Reynolds) zostaje oddzielony od swojej jedynej miłości, Vanessy (Morena Baccarin).

Z oczywistych względów próba samobójcza nie dochodzi do skutku, a bohater trafia do złożonej z posiadających nadludzkie zdolności mutantów grupy X-Men. Co gorsze, na jego trop wpada cyborg Cable (Josh Brolin), który wzorem Terminatora przybywa z przyszłości, by zabić pewnego dzieciaka.

Zdumiewające jest to, jak samoświadome łamanie czwartej ściany płynnie wplatane jest w jasno nakreśloną fabułę filmu. Linia oddzielająca tych dobrych od złych poprowadzona jest bardzo sprytnie i wprowadza duże pokłady świeżości, zwłaszcza wtedy, kiedy podważana jest cała formuła kina superbohaterskiego. Znajdzie się tutaj także miejsce na moralną pogadankę o poczuciu winy czy sensowności zemsty, a tematem przewodnim staje się rodzina.

Jednak Deadpool 2 to przede wszystkim kino akcji w którym czuć mocno rękę Davida Leitcha, twórcy wspaniałego Johna Wicka (2014) i jeszcze wspanialszej Atomic Blonde (2017). Jest też miejsce dla wielkiej bitwy dwóch wygenerowanych komputerowo postaci, która poprzedzona zostaje przez Deadpoola słowami: „Teraz będzie ta paskudnie wyglądająca walka CGI”. I czego by nie powiedzieć o błazeńskim charakterze Wade’a, ma on całkowitą rację.

Choć film bawi się oczekiwaniami widza, balansując na granicy sadyzmu i transgresji, nigdy nie przekracza tak naprawdę wytyczonej przez pierwszą część linii dobrego smaku. Nikt tutaj co prawda nie żałuje czerwonej farby, a bogaty w przekleństwa język jakim posługują się bohaterowie przypomina dialogi z polskiego PitBulla (2005).

Mało kto oczekiwał od Deadpoola 2 rewolucji, która odmienić miała oblicze kina rozrywkowego. To poprawny i, ku mojemu zdziwieniu, bardzo bezpieczny sequel. Sprawdzona formuła przeniesiona w nieco bardziej przebojową historię skutkuje naprawdę mile spędzonym czasem. Aż do fantastycznego finału w którym film z gracją buldożera burzy całkowicie czwartą ścianę i…. to trzeba zobaczyć samemu!

Oskar „Dziku” Dziki

 

Oryginalny tytuł: Deadpool 2
Produkcja: USA, 2018
Dystrybucja w Polsce: Imperial Cinepix
Ocena MGV: 4/5

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.